statystyki

Tłumy podążają za mitem. Szeregi adwokatów i radców prawnych powiększą się o 5433 osoby

autor: Ewa Szadkowska29.05.2013, 10:57; Aktualizacja: 29.05.2013, 12:32
Uczelnie wypuszczają coraz więcej prawników

Uczelnie wypuszczają coraz więcej prawnikówźródło: Materiały Prasowe

5433 – o tyle osób właśnie powiększyły się i tak już liczne szeregi adwokatów i radców prawnych w Polsce. Czy młodzi prawnicy z uprawnieniami mają szansę znaleźć dobrą pracę?

To był szczególny egzamin, bo w całej Polsce przystąpiła do niego rekordowa grupa chętnych – blisko 7,5 tysiąca. Opublikowane w zeszłym tygodniu przez resort sprawiedliwości oficjalne zbiorcze wyniki ze wszystkich komisji (sam egzamin miał miejsce w drugiej połowie marca) pokazały, że najmniejsze trudności sprawił zdającym test. Rozwiązało go 99 proc. kandydatów na radców prawnych i 96,5 proc. kandydatów na adwokatów. Wedle powszechnej opinii o łatwości tej części egzaminu przesądziło to, że w świetle przyjętych już regulacji od przyszłego roku testu – jako formy sprawdzania wiedzy, od której się na świecie odchodzi – nie będzie.


Pozostało jeszcze 96% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (70)

  • łowca mitów(2013-06-02 17:51) Zgłoś naruszenie 12

    Mitem to jest twierdzenie, że zawodu nauczy konkurencja.

    Drugim mitem jest to, że rozsądny człowiek będzie płacił za usiłowanie zrobniea czegoś. Jak chcę żeby ktoś zrobił mi deklaracje podatkową, to nie płace mu za usiłowanie, tylko za wykonanie konkretnej pracy. Za niezrobienie PIT-a wynagrodzenia nie dostanie. Tymczasem korporanci życzą sobie ,żeby im płacić za przegrane sprawy. Sprawa przegrana, jeśli korporant twierdził że jest wygrana, powinna być za darmo albo jeszcze korporant powinien płacić koszty takiej sprawy klientowi którego naciągnął na niepotrzebne wydatki.

    Odpowiedz
  • .szybko i efektywnie(2013-06-02 18:54) Zgłoś naruszenie 10

    do Witalis-dlatego dobrym rozwiazaniem jest zniesienie wymogu aplikacji,dopuszczenie delikwenta do egzaminu zawodowego i i gdy w ramach stazu bedzie musial dzialac jako adwokat na probe korporacja powinna go wykosic.Reszty nikt nie ruszy i nie ma mozliwosci na przewietrzenie atmosfery gdy nadal izby adwokackie beda robiły szkółki prawa i z tego żalu o stracone lata i kase nie tkną kiepskiego prawnika ,ktory kantuje klientow bo przegrywa nawet to,co jest do wygrania.

    Odpowiedz
  • taaaa(2013-06-02 18:47) Zgłoś naruszenie 00

    do łowca mitów-myslę,że twoim problemem jest to iż w Polsce min.50% absolwentow prawa to ludzie ponad 30 letni.dużo jest 35-40 latkow i starszych.

    Takie osoby sa zwolnione z odbywania aplikacji ,ponieważ w Polsce pelen dostep do zawodow to rok 2005 tak wiec osoby "źle urodzone" przed rocznikiem bodajze 80 wejda w zawod w wieloletnim opoznieniem.I co najwazniejsze nie beda w stanie uzyskac emerytury pracujac w zawodzie adwokata.

    Wiek emerytalny w Polsce to 67 lat by uzyskac upraenienia trzeba przepracowac chyba min.35 lat.Stad za granica osoby powyzej 32 roku sa od razy kierowane na EGZAMIN ADWOKACKI/RADCOWSKIE bez zadnych dodatkowych wymogow stazu.Nic innego po prostu nie mam sensu.Z drugiej strony sedzia moze zostac za granic jedynie osoba powyzej 35-40 lat!!

    zasadą jest,że kazdy ma miec rowne prawa i musi moc przepracowac w zawodzie te min.30 lat,a panstwo nie moze GO BLOKOWAC (legislacja).Ma moc to zrobix POD TYTULEM PELNYM:RADCY/ADWOKATA/NOTARIUSZA.

    Panstwo ma tak ustawic przepisy by nie obnizac jakosc przygotowania,ale i nie wydluzac i nie sabotowac prawnikow czy juz nawet studentow prawa.

    W zawodach sadowo-prokuratorskich w Polsce obowiazuje ustawowy CENZUS WIEKU-29 LAT w ustawie o ustroju sądów powszechnych.

    Sadze,ze osoby ktore spelnia gorny limit wieku powinny byc w trybie natychmiastowym skierowane na egzamin ZAWODOWY bez aplikacji i jesli w terminie 5 lat od wprowadzenia tego przepisu nie wywiążą sie z obowiazku zdanie EGZAMINOW ZAWODOWYCH to powiny byc pozbawione mozliwosci swiadczenia uslug prawnych.

    Za kandydatami do pewnych strategicznych zawodow:lekarz,prawnik i pare innych musi stac SILNE PANSTWO.Ani uczelnie wyzsze,ani korporacje ani nikt inny nie moze nimi dysponowac wedlug wlasnego uznania.

    Zawody prawnicze sa oczywiscie korporacyjne,prywatne,ale na pewnym etapie REGULOWANE PRZEZ "panstwo".absolutnie wszedzie.W Polsce ejst zbyt dużo LUK w systemie pozwalajacych kosić ludzi do zawodu w sposob absolutnie nieakceptowalny juz na samych studiach,a co dopiero dalej!

    Odpowiedz
  • Witalis(2013-06-02 19:02) Zgłoś naruszenie 00

    Reprezentowałem klienta na zasadzie stałego stosunku zlecenia. Trwało to od kilku lat w zakresie uregulowania wierzytelności, jaką w zawyżonym stopniu egzekwuje od niego spółka A. Spółka A. bowiem prowadzi egzekucję na mocy nakazu, w którym określono w 2003 r. odsetki w wysokości 60 % rocznie, z tym że po dacie wydania tytułu wykonwaczego odsetki zostały obniżone, co daje podstawy klasycznego powództwa przeciwegzekucyjnego (fakty po dacie nadania klauzuli).
    W koncu, z uwagi na upór wierzyciela, trzeba było z powództwem wystąpić. W I instancji sedzia przyrżnął głupa (to dobre określenie, bo nie wierzę, żeby nie rozumiał art. 840 kpc), że nie można w powództwie opozycyjnym zmienić nakazu zapłaty. Pozew został oddalony (ale przecież odmówił rozpoznania, więc powinien odrzucić).
    Reprezentowałem klienta przed I instancją, pełnomocnictwo było w aktch, korespondencję i dyskusję sędzia prowadził bezpośrednio ze mną. Więc napisałem apelację. W tym czasie klient udał się do sanatorium, więc nie mógł sam napisać, a miał prawo spodziewać się, że jest reprezentowany prawidłowo.
    Apelacja została odrzucona, bo, cytuję: "napisana przez osobą nieuprawnioną do reprezentacji". Warto dodać, że o odrzuceniu zadecydował inny sędzia (przewodniczący wydziału), niż rozpoznający sprawę.
    Zażalenie na odrzucenie dostało oddalone. W uzasadnieniu 3 sędziny napisały, że zasadą jest reprezentowanie przez adwokata lub radcę prawnego (choć przecież w 87 kpc nic nie ma o takiej zasadzie). 3 sędziny skrzętnie też pominęły fakt wskazany w zażaleniu, że przed złożeniem pozwu klient zwracał się do dwóch adokatów o podjęcie sprawy, ale oni uznali że pozew jest niezasadny. Pominęły też skrzętnie, że odmówił pomocy Miejski Rzecznik Konsumentów. Pominęły też skrzętnie, że gdy kiedyś klientka była reprezentowana przez adwokata, przeciwko temu adwokatowi zostało wszczęte postępowanie karne (bo sfałszował podpis). Któż zatem ma w końcu klienta reprezentować?
    A teraz coś jeszcze: Spółka A. zatrudnia wpływowych prawników z Trójmiasta, autorów wielu komentarzy, znających się z sędziami. Egzekwując nienależne odsetki spółka A. wypełnia w moim przekonaniu znamiona z art. 284 kk (to jest chyba martwy przepis wobec doktorów nauk prawnych, radców i adwokatów).
    Tę wszechpotężną ochronkę spółka A. zawdzięcza nieodpowiedzialności sędziowskiej i korporacyjności zawodów dopuszczonych do reprezentacji w procesach. No i powszechnym w polskim sądownictwie traktowaniu norm prawa, jako "instrukcyjne".
    Ośmilę się to nazwać towarzystwem wzajemnego wspomagania, prawniczą sitwą, choć sam jestem prawnikiem. O mafii nie piszę, bo nie mam podstaw twierdzić, że ktoś (sędziowie) bierze za to pieniądze, myślę że chodzi "tylko" o zamknięty układ towarzyski.

    (podobnie zwrócił na to uwagę jean@33)

    Odpowiedz
  • do el.ka(2013-06-03 12:49) Zgłoś naruszenie 00

    To co że niektórzy pracowali na aplikacji jak pracowali za grosze albo nawet za darmo albo wraz z ukończeniem aplikacji muszą odejść z miejsca pracy.
    A co uważasz że jak ktoś pracował za tysiąc z hakiem i po aplikacji ma pracować też za tysiąc z hakiem to jest w porządku a tak jest coraz częściej.

    Odpowiedz
  • xyz(2013-06-03 12:21) Zgłoś naruszenie 00

    Do prawdopodobnie
    rzeczywiście nie ten poziom jak widzi się jakoś usług świadczonych przez polskich lekarzy to lepiej leczyć się u szamana

    Odpowiedz
  • Witalis(2013-06-03 12:16) Zgłoś naruszenie 00

    Dodam jeszcze jeden skrzętnie pominięty przez 3 sędziny fakt: Okoliczność, że stosunek zlecenia zawarłem już w 2008 r., co było potwierdzone na pełnomocnictwie do zlecenia z podpisem notarialnie potwierdzonym (więc data pewna). 3 sędziny skonstatowały, że zlecenie dotyczyło tylko reprezentacji procesowej i służyło obejściu prawa, zamilczając skrzętnie, że zawarte zostało 5 lat przed wszczęciem procesu.
    Nie próbuję żądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego - na razie z powodu, żeby nie przedłużać procesu. Potem zastanowię się, ale jeśli nawet przedsięwezmę kroki, to bez nadziei na ich efektywność, bo w naszym "wymiarze sprawiedliwości" nie liczy się przecież odpowiedzialność sędziów, tylko komfort w czynieniu nadużyć.

    Odpowiedz
  • t(2013-06-03 10:46) Zgłoś naruszenie 00

    Do el.ka
    A przecież opisał, że sędzia odrzucił wedle własnego widzimisię pełnomocnictwo na podstawie stałego zlecenia. Taka perspektywa praktycznie niweczy możliwość prowadzenia usług prawnych przez ludzi nieskorporowanych.

    Odpowiedz
  • el.ka(2013-06-03 00:40) Zgłoś naruszenie 00

    ad. Witalis (46) - ciekawy casus i jeszcze ciekawsza próba jego rozwiązania. Brak jest danych, ale należy rozróżniać podstawy odrzucenia i oddalenia powództwa. Po dacie wydania tytułu odsetki zostały obniżone - prawdopodobnie chodzi o wprowadzenie odsetek maksymalnych - a co z przepisami przejściowymi - art. 5 ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. 2005 r. Nr 157 poz. 1316) - "stosuje się nowe przepisy do czynności prawnych dokonanych PO WEJŚCIU w życie ustawy". Radziłabym się zastanowić jaki charakter ma powództwo przeciwegzekucyjne i czemu ma służyć - w kontekście res iudicata. Co do braków apelacji - dziwi brak wezwania o uzupełnienie - wykazanie umocowania lub podpisanie apelacji przez stronę (ale to pewnie przez nagle objawionego Przewodniczącego Wydziału i złośliwość 3 żon sędziów - SĘDZIN - które skrzętnie pominęły wszystkie "istotne" dla rozstrzygnięcia sprawy kwestie). Może czasem warto zajrzeć do przepisów, wspomagając się orzecznictwem czy też piśmiennictwem. PS Oddalenie powództwa przez sąd potwierdza tak jakby stanowisko adwokatów o jego bezzasadności. Oczywiście zastrzegam, że wszystko to tylko moje luźne przemyślenia oparte na szczątkowym zabawnym opisie. Oby był Pan ubezpieczony :)

    Odpowiedz
  • Korporacyjne mity(2013-06-02 13:03) Zgłoś naruszenie 00

    Kształcenie konkurenta przez konkurenta. Do jakiego stopnia trzeba być naiwny, żeby wierzyć, że konkurent dołoży starań w kształceniu swojej konkurencji? Gdybym miał biznes w mieście i przyszedł do mnie ktoś, kto by poprosił, żebym go kształcił, a on za kilka lat otworzy sobie konkurencyjną firmę w mieście, to bym mu w czoło popukał.
    Ktoś przyjmuje aplikantów i daje im polizać znaczek, albo napisac jakieś pismo, które może napisać każdy, a którego jedynym wymogiem jest napisanie kilku elementów formalnych w rodziaju 'tajemnych klazul', typu : data, podpis czy nr. sprawy... o których istnieniu wiedzą tylko patroni. Na pewno zdradzi im swoje know how, żeby go skuteczniej wykurzyli z rynku, mając nad nim przewagę młodego wieku. Już w to wierzę! :))

    Korporacje niczym nie różnią się zasadą działania od średniowiecznych cechów. Więc gdy spojrzymy na historię, to zobaczymy, że do zawodu dopuszczani są ci, którzy pasują członkom cechu. Pozostali to tania siła robocza, która czasami jest niezbędna. Cech ma za zadanie zapewnić dobrobyt potomkom członków cechu, a nie jest formą kształcenia czy zapewnienia taniego towaru szerokim masom. Trzeba też zauważyć, że to ludzie nienależący do cechów pchają cywilizację do przodu. Produkcja fabryczna popchnęła cywilizację bo nie opierała się na sposobach produkcji utartych przestarzała tradycją. Również kształcenie, odkąd nabrało charakteru powszechnego dało ludziom napęd postępu. Kiedy kształcono metodami cechowymi, eliminowano całą mase ludzi zdolnych, bo w interesie członka cechu było zapewnienie dobrobytu swojej rodzinie, a nie obcym, choćby nie wiem jak utalentowanym.
    Jeśli Polska ma się rozwijać normalnie, to należy zderegulować wszystkie zawody a kształcenie zostawić wyłącznie w rękach uczelni mających charakter powszechny.
    O tym kto jest dobry, zdecydują klienci.

    Odpowiedz
  • wzorzec efektywnego radzenia sobie(2013-06-02 17:51) Zgłoś naruszenie 00

    do inżynier mamoń-klienci chca uslug pełnoprawnego adwokata w jak najniższej cenie.To po pierwsze.

    Ze względu na to iż osiągnięcie takiego efektu jest nieposiągalne w obecnej sytuacji panstwo polskie wczesniej czy pozniej siegnie po metody rodem z Francji,Włoch,USa,Niemiec i wiekszosci innych panstw i najpierw grzecznie poprosi korporacje akademickie o wprowadzenie egzaminow koncowych na studiach w formie pisemnej i wzorem polskich przyszlow sedziow czy prokuratorow o ewentualny ZWROT kosztow ksztalcenia studenta w przypadku gdy na studiach dziennych nie zda badz kilka lat z rzedu na podejmie aplikacji prawniczej...panstwo nie moze wydawac kasy w błoto!!!

    Generalnie w tym wszystkim chodzi o uporządkowanie tego bałaganu narzuconego przez KORPORACJE AKADEMICKIE,ktore sa najbardziej szkodliwe dla prawnikow i ktore nie sa w zaden sposob dyscyplinowane przez panstwo,stad klopoty by wejsc w zawod prawniczy na w miere racjonalnych zasadach.Uporzadkowanie i UJEDNOLICENIE systemu w takki sposob by nie naruszac Konstytucji i by wreszcie kazdy kandydat do zawodu mial równe REGUŁY GRY,to znaczy

    1) tyle samo płacił za studia
    2) by nie płacił za aplikacje
    3) by zniesc badz ograniczyc aplikacje do minimum

    Rzesze prawnikow nie sa w stanie płacić i się starzec by kolejny z rzędu tuman w dodatku po bezplatnych studiach tak im niszczył życie...bo jest albo malo bystry albo zwyczajnie leniwy.


    Dodam,ze w UCZELNIACH publicznych na terenie UE zawod adwokata i studia prawnicze sa głównie dla osob najmniej zamoznych gdyz min.polowa miejsc musi byc na studiach BEZ OPLAT dla ludzi z najnizszym dochodem (a nie tych z konkurencji matur).

    Dlatego postuluje sie wprowadzenie naborow na studia dzienne na min.50% miejsc w oparciu o dochody rodzicow i ich wyksztalcenie...wyłącznie w oparciu o to kryterium...

    Zgodnie z iloscia zdajajcych na aplikacje na poszczegolnych uczelniach liczba miejsc dla najbiedniejszych powinan wynosic min.50% miejsc na studiach dziennych i min.30% miejsc na studiach niestacjonarnych.

    Najbiedniejszy nie znaczy osiagajacych "wybitne to ponoc wyniki".

    Inaczej nie ma szansy na normalne uslugi i dopuszczenie reszty bez zbędnych wymogow do togi prawniczej...

    Kwestia ta jest pomijana przez politykow.I to jest wlasnie wielki problem.
    To metoda radzenia sobie z korporacj wspierana przez uczelnie wyzsze juz na etapie zero zaczerpnieta z Włoch i Niemiec.Osiagneli tam oni mega dobre efekty.

    Inaczej bedzie to gra oparta na nieuczciwej konkurencji.

    Korporacjom nie chce sie ksztalcic konkurencji za wlasna kase,ale musza to robic gdyz obliguje ich do tego ustawa.

    Odpowiedz
  • Tak Jest(2013-06-04 07:43) Zgłoś naruszenie 00

    Jest tak coraz częściej że nawet jak ktoś skończył aplikacje i pracuje w zawodzie to coraz częściej zarabia tyle co policjant albo nauczyciel albo i mniej.

    Odpowiedz
  • lynx(2013-06-02 14:18) Zgłoś naruszenie 00

    Do el.ka @ 35
    A gdzie Ty znajdziesz pracodawcę, który cie tak puści na aplikacje. Jak w każdym z kilku miejsc gdzie pracowałem jako prawnik, miałem zapowiadane, że nie będzie mile widziane przez pracodawcę, jeśli bym się chciał wybrać na aplikację. Nawet kompletny osioł, wie co oznacza taka deklaracja pracodawcy.
    Dzięki korporacjom, na rynku jest wystarczająca ilość prawników, żeby to pracodawcy dyktowali warunki. Więc opowieści o tym, jak to się postawiło pracodawcę przed faktem dokonanym, a on jaki to był szczęśliwy, że pracownika nie będzie w pracy przez pół tygodnia, można włożyć między bajki dla młodszych i bardziej naiwnych dzieci.
    Z kolei praca na pół etatu nie da możliwości utrzymania się z ponoszeniem kosztów aplikacji.

    Oczywiście uważam, że aplikacje to strata czasu. Powtórka ze studiów robiona przez magistrów. Dlaczego inne profesje, nawet sto razy bardziej odpowiedzialne, jak lekarze, nie robią ogólnej powtórki ze studiów? Oni stawiają na nauke konkretnych umiejętności w konkretnych sprawach. Aplikacja to zmuszanie ludzi nie do tego, co oczekuje od nich rynek, ale do tego co leśne dziadki wyobrażają sobie, że jest klientom potrzebne. Że wyborażenia leśnych dziadków rozmijają się z zapotrzebowaniem społecznym to wie już chyba każdy. Dowodem na to jest brak zainteresowania usługami prawników.

    Odpowiedz
  • państwo w państwie(2013-06-02 13:52) Zgłoś naruszenie 00

    Prawo reprezentacji przed sądem powinien mieć każdy, kto się daną gałęzią prawa zajmuje od lat i ma w niej doświadczenie i kogo wybiorę sobie JA na własny koszt i odpowiedzialność, ryzykując przegranym procesem i tak np. księgowy w firmie, banku czy urzędzie to prawnik od prawa finansowego, bankowego, rachunkowości on stosuje to prawo w praktyce i musi je znać niema siły tym bardziej z 15 letnim stażem, urzędnik to prawnik prawa administracyjnego w administracji. Prawo jest wszędzie, jest w każdej dziedzinie naszego życia, wszystko jest uregulowane, jest go tyle, że nie jest się w stanie znać wszystkiego, wszelkich regulacji i tak policjant nie zna się na prawie finansowym, bo mu to nie potrzebne, a księgowy na prawie wykroczeń, bo mu to też niepotrzebne i tego nie śledzą tych zmian, orzeczeń, literatury itd. Jak ten policjant będę miał problem z finansowego to pójdzie do księgowego czy do kogoś, kto się tym zajmuje, na co dzień, a jak księgowy będzie miał problem z wykroczeniami, to pójdzie do policjanta lub adwokata lub funkcjonariusza ABW jak będzie znał – proste. Zapłacą sobie albo jak to koledzy to się razem napiją i po sprawie. To samo z reprezentacja przed sądem, ale nie! Palestra nie pozwoli na normalność. Wiadomo, że jak będę mieć problem z wykroczeniami to nie pójdę do doradcy podatkowego, a jak będę mieć problem z podatkami to nie pójdę do policjanta, oczywiście teoretycznie to możliwe, ale przegram proces – proste, więc nie muszę iść do radcy, adwokata, bo mam prawników dookoła siebie – ludzi zajmujących się tym, na co dzień w pracy. Chyba, że chcę iść do adwokata to oczywiście jest taka możliwość. Idę jak uznam, że jest lepszy i tańszy to idę. Wszyscy powinni mieć w tej kwestii wolny wybór, a wymiar sprawiedliwości to jest sąd i to on będzie oceniał mojego reprezentanta i mnie, a jak zostać sędziom to już kwestia państwa, nie interesuje mnie to, mi chodzi o reprezentacje przed sądem. Druga sprawa to kwestia taka, że jak jakiś policjant mnie złapie, wlepi mandat itd. To on nie będzie mnie mógł jednocześnie bronić, ale bronić mnie będzie mógł znajomy inny policjant nawet z innego miasta czy województwa, po służbie, po cywilnemu, jako dodatkowe zajęcie, jako cywil, oczywiście płatnie. Jeżeli nie chcecie tych ludzi, którzy spokojnie mogą to robić dopuszczać bez tzw. „Aplikacji” to dopuście ich do egzaminu, nie tylko po prawie, ale też po innych kierunkach, nie każdy za młodego szedł na prawo, może ktoś jest inżynierem, ale zajmuje się właśnie prawem, może ktoś skończył ekonomię, administrację i co zajmuje się prawem na co dzień 20 lat i nie może podejść do egzaminu, bo nie skończył prawa, przecież pytania są takie same dla każdego i opłatę by wnieśli, jaki problem, a aplikacja, jako taka zostałaby dla studentów prawa, chociaż moim zdaniem ona niema sensu, a to, co jest teraz jest niekonstytucyjnym ograniczeniem prawa wykonywania zawodu, tylko, dlatego, że ktoś 20 lat temu nie poszedł na prawo tylko na np. architekturę, administracje czy ekonomię, jaki sens??? Jeżeli ktoś mi mówi, że skończył prawo i aplikację i zna się na każdej gałęzi prawa ma w niej doświadczenie i umiejętności to odpowiadam śmiechem, oni po tych aplikacjach i tak się specjalizują w 1-2 góra 3 gałęziach. Czyli jak ktoś się specjalizuje w prawie administracyjnym to wie tyle, co urzędnik, jak w finansowym to tyle, co urzędnik skarbówki, księgowy, a jak ktoś w wykroczeniach to wie tyle co policjant ze stażem, przykro mi tak niestety jest. I na koniec powiem wam jak ktoś jest po prawie to teoretycznie powinno mu być łatwiej zdać egzamin więc po co te oburzenia? Moim zdaniem egzamin powinien być dzielony na moduły, moduł karny, cywilny, administracyjny, finansowy itd. itd. niema sensu wkuwać wszystkiego, żeby i tak zapomnieć to i siedzieć w jednej, dwóch gałęziach i tak np. policjanci by sobie zdawali moduł karny tzn. prawo karne, wykroczeń, postępowanie karne itd., księgowi finansowe, podatkowe, gospodarcze itd., urzędnicy w zależności jakim prawem się zajmują. I tak powinien wyglądać ten egzamin, jak już ma być. Dany moduł daje uprawnienia w danej działce prawa, ale najlepszym rozwiązaniem jest to co na początku całkowita wolność wyboru reprezentanta przez WSA, NSA, SN itd. tak jak wolność gospodarcza, wyznania, wybór sklepu do którego idę itp. A to jest ograniczenie wykonywania zawodu mimo umiejętności.

    Odpowiedz
  • jean(2013-06-02 11:06) Zgłoś naruszenie 00

    Do Irakay.
    Nie zmyślaj, bo my nie jesteśmy z korporacji i bajki nie wierzymy.
    Biuro prawne miałoby sens, gdyby można było występować przed sądem. Klient chce kompleksowej pomocy prawnej. Nie będzie u jednego zasięgał porady i płacił, a potem szedł do drugiego i płacił za poradę i za reprezentowanie przed sądem.
    Do tego każdy ma świadomość, że w tym kraju mamy całe stada primadonn, które są wiece obrażone, ze nie od razu przyszło się do nich, że śmiało się zasięgnąć porady gdzie indziej.
    Wyobraźmy sobie specjalistę z prawa ubezpieczeń społecznych, świadczącego porady prawne w ramach biura prawnego. Przychodzi do niego klient, uzyskuje dokładną poradę na co się powoływać i co wnioskować w sądzie, ale przed sądem boi sie występować sam. Więc musi iść do adwokata lub radcy prawnego nie mając gwarancji, ze ten z czystej przekory, dumy, czy nie wiadomo czego jeszcze, nie postanowi zignoworwać porad prawnika z biura prawnego i nie będzie robił po swojemu. Przecież to głupota, zabraniać wyboru takiego pełnomocnika jakiego sie chce.

    Ludzie mający doświadczenie w danej dziedzinie powinni mieć możliwość bycia pełnomocnikami w sądzie. Jeżeli mam problem bankowy, to jako pełnomocnika chciałbym sobie wybrać np. mojego kolegę wieloletniego pracownika banku, który świetnie się zna na przepisach bankowych, regulaminach, procentach, odsetkach itp.. Nikt mi nie powie, że radca z adwokatem są w stanie w ciągu kilku godzin czy dni czy nawet tygodni opanować w takim stopniu prawo bankowe i zrozumieć o co chodzi w zawiłych operacjach ekonomicznych, jak ktoś kto całe lata pracował w branży. Jako klient chce mieć dostęp do takich ludzi, którzy są doświadczonymi fachowcami w konkretnej dziedzinie, a nie kogoś kto czerpie zyski z czasu trwania procesów.

    No i jeszcze kwestia stałego zlecenia. Co po takim zleceniu, które zależy do widzimisię sędziego. Jak się sędziemu nie spodoba, to zostanę bez pełnomocnika. A często też można zauważyć niezwykłą przychylność sędziów w stosunku do adwokatów. Parę razy miałem okazję obserwować sytuacje w których nawet przepisy nie stawały na przeszkodzie tej niezwykłej przychylności. To teraz wyobraśmy sobie sytuację, że na rozprawie strona zostaje pozbawiona pełnomocnika, tylko dlatego, że druga strona wynajęła sobie adwokata, którego baaardzo sędzia lubi z sobie wiadomych powodów.

    Odpowiedz
  • .......(2013-06-02 11:44) Zgłoś naruszenie 00

    do el.ka-tak jedynie prawnik z tytulem adwokata czy radcy ma gwarantowana prace.

    Odpowiedz
  • Kolesiostwo uber alles(2013-06-03 19:50) Zgłoś naruszenie 00

    Na jakie podstawie korporacje uzurpują sobie prawo naruszania wolnego wyboru Polaków? Dlaczego jako osoba dorosła i nieubezwłasnowolniona nie mogę wybrać takiego pełnomocnika jakiego chcę?
    Zawodowi pełnomocnicy nie są zawodami zaufania publicznego więc z jakiej racji samorządy ograniczają prawo wykonywania zawodu.
    Żeby było już kompletnie dziwnie, to skoro we własnym mniemaniu są zawodami zaufania publicznego to przecież mogą działać tylko w graniczach interesu publicznego i dla jego ochrony. Ograniczenie wolności wyboru - czyli podstawowej cechy wolnego człowieka, nie jest działaniem w interesie publicznym i nie chroni interesu publicznego. W interesie publicznym jest wolny rynek i wolny wybór, a nie monopol, reglamentacja, zmowy cenowe.

    Odpowiedz
  • hej(2013-06-04 08:39) Zgłoś naruszenie 00

    Czy jest szansa na komentarze osób wiedzących o czym pisza?

    Odpowiedz
  • t(2013-06-04 08:37) Zgłoś naruszenie 00

    Do 55
    Nigdzie nie jest napisane, że jakiś zawód ma mieć zapewnioną gwarancję wysokich zarobków. To klient decyduje czy ma ochotę płacić za jakąś usługę czy nie. Klientowi trzeba nadskakiwać, trzeba proponować mu usługi dostosowane do jego oczekiwań, trzeba proponować cenę adekwatną do możliwości klienta i kosztów własnych. Żeby się takie nawyki wytworzyły, konieczny jest wolny rynek.

    Odpowiedz
  • inżynier mamoń(2013-06-02 11:41) Zgłoś naruszenie 00

    do 31 licencjonowany
    Dlatego ludzie nie chcą korzystać z usług prawników, bo czytają takie wypowiedzi mają wgląd w ociężałość myślenia niektórych prawników.
    Skoro według ciebie nikt nie chciałby być obsługiwany przez "przypadkowego człowieka, którego przerasta w obecnych czasach zrobienie aplikacji i zdanie egzaminu adwokackiego", to czemu w sejmie i prasie trwa taki usilny lobbing korporacji, zachowania swojego status quo?
    Skoro nikt nie chciałby, to po co zabraniać korzystnia z takich usług przez ustawę. Skoro nikt nie chciałby, to znaczy że lobbing korporacji jest działaniem kompletnie bezsensownym. Jak zatem traktować ludzi, którzy podejmują kompletnie bezsensowne działania. Poważnie chyba nie można?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane