Zakwestionowana praktyka polegała na automatycznym przedłużaniu kontraktu, gdy pod koniec trwania danej umowy konsument jej nie wypowiedział. W przypadku Neostrady Orange wydłużał umowy o sześć miesięcy, a przy innych usługach aż o 12 lub 24 miesiące. Ponadto pracownicy firmy nie byli zbyt skorzy do informowania klientów o konsekwencjach, jakie niesie ze sobą brak wypowiedzenia kończącego się kontraktu. Przykładowo konsultant mówił tylko: „Kończy się panu umowa”. Konsument w związku z tym zawierał nową z innym operatorem, a po kilku tygodniach dowiadywał się, że nadal związany jest z Orange i za zerwanie umowy musi słono zapłacić.

– Przedłużenie umowy przez abonenta na czas oznaczony powinno być świadomie i swobodnie przez niego wybierane. Dlatego telekom powinien jasno i rzetelnie go o wszystkim poinformować – wyjaśnia prezes UOKiK Marek Niechciał. Innymi słowy, operator powinien dać klientowi jasny wybór: albo decydujesz się na umowę na czas oznaczony na dotychczasowych warunkach, albo kontrakt staje się bardziej elastyczny, lecz odbywa się to kosztem podniesienia ceny usługi.

To już kolejny cios urzędników wymierzony w krótkim czasie w branżę telekomunikacyjną. Kilka dni temu nałożyli 40 mln zł kary na Polkomtel i Cyfrowy Polsat, a miesiąc temu – 15 mln zł na T-Mobile. Eksperci przypuszczają, że kolejne sankcje są jedynie kwestią czasu.

– Opublikowane decyzje dowodzą, że miękkie sposoby przeciwdziałania naruszeniom stosowane przez poprzedniego prezesa urzędu zostały zastąpione polityką wysokich kar – podkreślał przed kilkoma dniami (po decyzji ws. Polkomtela) Maciej Trąbski, radca prawny w kancelarii GESSEL. Zaznaczał, że jego zdaniem prezes Niechciał dostrzegł, że sądy obniżają kary nakładane na przedsiębiorców. I dlatego chce na początku działać ostrzej – by nawet po obniżeniu sankcji była ona odczuwalna.