Ministerstwo Finansów chce, żeby nowe regulacje o nieujawnionych dochodach weszły w życie już od 2015 r. W ustawie o PIT ma zostać wprost zapisane, że to podatnik musi udowodnić źródło dochodów, których wcześniej nie wskazał. Jeżeli uda mu się udowodnić, że źródło było nielegalne, nie zapłaci podatu, bo czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy, nie są i nadal nie będą objęte PIT.

Jeżeli natomiast mu się to nie uda, fiskus naliczy sankcyjny podatek.

Teraz jest podobnie, ale przepisy nie nakładają wprost na podatników ciężaru dowodu. To, że wygrywają oni w sądach, wynika obecnie jedynie z niekonstytucyjności art. 20 ust. 3 ustawy o PIT. Przesądził o tym Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 lipca 2013 r. (sygn. akt SK 18/09). Orzeczenie to odnosiło się do lat 1998–2006.

W sprawie takich samych regulacji, lecz obowiązujących od 1 stycznia 2007 r., Trybunał orzeknie 29 lipca br.

Gdyby jednak nie sprzeczność art. 20 ust. 3 z konstytucją, przytaczane przez podatników argumenty byłyby już dziś niewystarczające dla uniknięcia sankcyjnej stawki podatku. Potwierdzają to sprawy, które trafiły na wokandę Naczelnego Sądu Administracyjnego 15 lipca br.

Z prostytucji

Nieujawnione dochody

Nieujawnione dochody

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W pierwszej z nich (sygn. akt II FSK 3883/13) podatniczka twierdziła, że zgromadzone przez nią mienie pochodzi z nierządu. Przekonywała, że utrzymywali ją przyjaciele, którym świadczyła usługi seksualne. A zaoszczędzone pieniądze – jak mówiła – zakopała w słoiku w rodzinnym ogrodzie. Nie wpłacała ich do banku, żeby nikt się dowiedział, czym się zajmuje.

W sądzie jednak nie potrafiła podać nazwisk swoich klientów, z wyjątkiem nazwiska jednego przyjaciela – Holendra. Twierdziła, że to on ją sponsorował, tzn. utrzymywał i obdarowywał drogimi prezentami. Ponadto przyznała się, że go okradła.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim, uznał, że kobieta nie przedstawiła na to wszystko wystarczających dowodów. Jej zeznania były sprzeczne, nie potrafiła określić, kiedy konkretnie zajmowała się nierządem, gdzie go uprawiała, ani kto był jej klientem. Poza tym – zauważył – raz powoływała się na nierząd, innym razem na sponsoring. A to dwa zupełnie różne źródła dochodu. O ile dochód z nierządu nie może podlegać opodatkowaniu, o tyle sponsoring jest objęty podatkiem tak jak darowizna – wyjaśnił WSA.

Oszczędności życia

Kolejna sprawa (sygn. akt II FSK 929/14) dotyczyła małżonków, którzy udowadniali, że zgromadzony przez nich dochód pochodzi z oszczędności z lat 80., kiedy to prowadzili działalność rolniczą. Oprócz tego mąż zarabiał w firmach transportowych. Oboje twierdzili, że zaoszczędzoną gotówkę zamieniali na dolary u osób zajmujących się nielegalnie ich handlem. Pieniądze trzymali w domu, nie w banku.

Zarówno organy podatkowe, jak i WSA w Krakowie, uznały jednak te wyjaśnienia za nieprzekonujące. Małżonkowie nie potrafili bowiem przedstawić żadnych dowodów na potwierdzenie, że ich dochody faktycznie pochodziły z oszczędności zgromadzonych w minionych latach. Poza tym – jak zauważył WSA – nie pozwalałyby one, biorąc pod uwagę koszty życia, na zgromadzenie aż tak dużych oszczędności.

Ze złomu i jagód

Tego samego argumentu użyło w sądzie także inne małżeństwo (sygn. akt II FSK 566/14, za 2004 r.). Z tą tylko różnicą, że – jak twierdzili – pieniądze trzymali na rachunkach bankowych i dzięki temu mieli dochód z odsetek. Poza tym – mówili – zamieniali złotówki na niemieckie marki. Oprócz tego powoływali się na sprzedaż złomu i runa leśnego, co miało być źródłem ich dodatkowego majątku.

Ani organy podatkowe, ani WSA w Opolu nie dali temu wiary. Stwierdzili, że małżonkowie – od kilkunastu lat nieaktywni zawodowo – nie mogli zaoszczędzić tak znacznych sum.

Poza tym – jak zauważył sąd – ten, kto posiada znaczne oszczędności, nie podejmuje się sprzedaży złomu, grzybów i jagód. Również samo trzymanie pieniędzy w banku nie pozwala jeszcze uznać, że pochodzą one z legalnego źródła – stwierdził WSA. Zdaniem sędziów można to powiedzieć jedynie o odsetkach z lokat.

Ze sprzedaży trzody

W innych, połączonych sprawach, dotyczących kilku lat (sygn. akt II FSK 2158/11, II FSK 3762/13, II FSK 2175/11, II FSK 3763/13) podatnicy wskazywali jako źródło dochodu sprzedaż mięsa z własnej hodowli. Dodatkowo powoływali się na pożyczkę udzieloną im przez szwajcarską spółkę.

Jednak zarówno organy podatkowe, jak i sądy obu instancji zwróciły uwagę na to, że sprzedaż świń podlegała nadzorowi służb weterynaryjnych. Tymczasem – jak się okazało – podatnicy nie złożyli wniosku o zarejestrowanie stada. Poza tym wykazane przez nich zużycie paszy i energii nie wskazywały na możliwość prowadzenia hodowli na tak dużą skalę. A rzekoma pożyczka okazała się nieoprocentowana. To – zdaniem WSA – przeczyło logice.

Może być trudniej udowodnić źródło

Ireneusz Krawczyk radca prawny, partner w kancelarii Ożóg i Wspólnicy

Proponowane przez MF zmiany w zakresie rozłożenia ciężaru dowodu pokazują, że będzie powtarzany model postępowania, który został poddany zasadniczej krytyce przez Trybunał Konstytucyjny. Organ podatkowy będzie nadal recenzentem tez prezentowanych przez podatnika w zakresie źródeł pochodzenia majątku. Sam będzie czuł się zwolniony z aktywnego ich poszukiwania, będzie wskazywał tylko na wydatki. Poza tym projekt nie przewiduje terminu, który może być przedmiotem ustaleń co do pochodzenia majątku. Podatnicy będą więc z góry na przegranej pozycji w poszukiwaniu źródeł majątku. Ustalenie faktów po upływie 20–30 lat jest w zasadzie niemożliwe. Ponadto i tak wszystkie ustalenia skupią się na ocenie, czy podatnik uprawdopodobnił źródła pochodzenia majątku. Tu również uprawnienia organu będą zbyt duże i będą stanowiły źródło wielu sporów. W jaki sposób ocenić racjonalność postępowania osoby, która nie korzysta z systemu bankowego, a mimo to gromadzi znaczny majątek, jeśli nie przeanalizujemy jej dotychczasowego sposobu postępowania, informacji o środowisku, w którym żyje, ani jej relacji rodzinnych? To nie są kwestie, które powinny być rozstrzygane w postępowaniu podatkowym.

Ciężko będzie uniknąć sankcyjnej stawki

Paweł Nocznicki doradca podatkowy, manager Stone & Feather Tax Advisory

Z nowych przepisów ma wynikać, że jeśli podatnik udowodni, że jego majątek pochodzi ze źródeł nielegalnych, to nie zapłaci podatku według stawki 75 proc. Problemem jest kwestia dowodu. Już teraz sądy w dużym stopniu odrzucają takie argumenty, na co wskazuje orzecznictwo dotyczące np. dochodów z nierządu. Z wyroków wynika, że dowody wskazujące np. na zamieszczenie ogłoszeń reklamujących usługi seksualne nie potwierdza jeszcze osiągania przychodów z nierządu i ich wysokości (m.in. wyroki WSA w Olsztynie I SA/Ol 383/12 do I SA/Ol 386/12, I SA/Wr 118/10). Tak samo może być podważone prowadzenie ewidencji przychodów z tego źródła. Ewentualnie pomocne mogłyby być zeznania świadków, ale w takich sytuacjach raczej trudno je pozyskać. Jeżeli więc podatnik nie przekona sądu, to nie uniknie sankcyjnej stawki. Podobnie kwestia dowodowa może wyglądać w innych spraw ach dotyczących nieujawnionych źródeł przychodów.

Etap legislacyjny

Projekt zmian ustawy o PIT oraz ustawy – Ordynacja podatkowa – w konsultacjach