statystyki

Pełzająca okupacja Gruzji trwa. Płoty pojawiają się nocą

autor: Michał Potocki, Karolina Baca-Pogorzelska11.07.2019, 07:05; Aktualizacja: 11.07.2019, 07:43
Borderyzacja to jedna z przyczyn napięć w relacjach rosyjsko-gruzińskich

Borderyzacja to jedna z przyczyn napięć w relacjach rosyjsko-gruzińskichźródło: ShutterStock

Rosyjskie wojska operujące na terenie separatystycznych Abchazji i Osetii Płd. zajmują kolejne skrawki terytorium kraju pod pretekstem wytyczania granicy

– Ludzie jednego dnia zasypiają w Gruzji, a następnego dnia mogą się już obudzić po stronie rosyjskiej. Przestawiają nam granicę, porywają i mordują naszych obywateli – mówi DGP Tamar Arweladze, jedna z liderek antyputinowskich protestów, które trwają na ulicach Tbilisi od 20 czerwca. W jej słowach nie ma przesady. Tak wyglądają realia tzw. borderyzacji.

Po wojnie w 2008 r. Rosja uznała niepodległość oderwanych od Gruzji regionów Abchazji i Osetii Płd., po czym przekształciła je w bazy wojskowe. Niektórzy eksperci szacują, że w samej Osetii Płd. co piąty z 40 tys. mieszkańców jest rosyjskim wojskowym. Okupacja tego ostatniego, niewielkiego quasi-państwa ma znaczenie strategiczne. Linia rozgraniczenia biegnie zaledwie kilka kilometrów od ropociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan i autostrady łączącej zachód Gruzji z jej stolicą.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie