Z Prof. dr hab. Rafałem Adamusem z Uniwersytetu Opolskiego rozmawiał Jakub Styczyński.

W minioną środę na łamach DGP ujawniliśmy pierwsze założenia projektu ustawy o franczyzie, przygotowywanego w Ministerstwie Sprawiedliwości. Zaproponowano zobowiązanie franczyzodawców do przedstawienia franczyzobiorcy dokumentu informacyjnego na temat rodzaju i warunków prowadzenia biznesu, jeszcze przed podpisaniem umowy. Czy to dobre pomysły?
Przedstawione założenia ustawy o franczyzie zostały podane w bardzo ogólnej formie, dlatego komentarz do nich może być siłą rzeczy bardzo skąpy. Niemniej franczyza - angażująca w Polsce około pół miliona ludzi - doczeka się własnej regulacji ustawowej. Zostanie zatem rozciągnięty parasol ochronny nad sektorem małej przedsiębiorczości. Należałoby oczekiwać, że będzie to osobny akt prawny, a nie nowelizacja kodeksu cywilnego i innych ustaw.
Dowiedzieliśmy się, że w przestrzeni przedkontraktowej pojawi się obligatoryjny prospekt informacyjny organizatora sieci. Jeżeli polski ustawodawca skorzystałby z dobrych wzorców legislacyjnych innych państw, bez wyważania otwartych drzwi, mógłby powstać merytoryczny atlas zagadnień, które musiałby przedstawić organizator sieci kandydatowi na franczyzobiorcę.
Od przedstawienia prospektu informacyjnego do podpisania kontraktu miałoby upłynąć przynajmniej 14 dni. Można rzec, że to światowy standard, niemniej bywają regulacje zakładające 30 dni. Gdyby ustawodawca zechciał przyznać prawo odstąpienia od umowy na wypadek naruszenia tych obowiązków przez organizatora sieci (realizowane w zamkniętym czasie), doszłoby do zastosowania przez Polskę prawa modelowego dla franczyzy, opracowanego przez międzynarodowe grono uznanych ekspertów.
Uregulowane mają być prawa i obowiązki stron kontraktu, włącznie z definicją instytucji franczyzy.
Innymi słowy, franczyza stanie się „umową nazwaną”. Zapewne część przepisów będzie jednostronnie bezwzględnie obowiązująca, ale na poziomie założeń ustawy trudno na ten temat powiedzieć coś więcej. W prezentacji MS wysunięto kwestię zakazu konkurencji i zasad rozwiązania umowy. To bardzo trafna egzemplifikacja ważnych i trudnych zagadnień. Problem rozwiązania umowy franczyzy wymaga wielopłaszczyznowego podejścia w zależności od różnych okoliczności.
Nie wskazano za to na możliwość wprowadzenia zasady ochrony zbiorowych interesów franczyzobiorcy przez prezesa urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Niemniej nie oznacza to, że ta koncepcja nie zostanie wprowadzona na dalszym etapie udoskonalania regulacji franczyzy.
Zapowiedziano za to stworzenie specjalnej aplikacji, w której franczyzobiorcy mogliby sprawdzić, czy podpisywana przez nich umowa nie zawiera niedozwolonych klauzul. Do rozwiązywania sporów miałby zaś być powołany sąd arbitrażowy. Czy wprowadzanie tego rodzaju rozwiązań jest konieczne?
Sąd arbitrażowy dla franczyzy byłby ciekawym pomysłem, ale jego fundatorem nie może być samo państwo. Arbitraż gospodarczy jest bowiem inicjatywą społeczną. Ponadto poddanie sporu pod rozstrzygnięcie arbitrażu byłoby zależne od stron sporu. Certyfikacja uznanych sieci to dobry pomysł, ale renomy nie uzyskuje się z mocy ustawy.
Aplikacja dla weryfikacji umowy franczyzy to również interesujący pomysł, niemniej trudno sobie wyobrazić, że zajmie się tym państwo, a nie wolny rynek.
Prof. dr hab. Rafał Adamus, Uniwersytet Opolski / Materiały prasowe