Społeczna Inicjatywa Dzikie Karpaty strajkuje przed siedzibą Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Protestujący domagają się zaprzestania wycinki w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego.
Reklama

Dlaczego Inicjatywa Dzikie Karpaty ze wsparciem udzielonym przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze i Koalicję Niech Żyją akurat teraz zdecydowała się na rozpoczęcie protestu?

Od ponad roku aktywiści próbują zwracać uwagę na problem związany z wycinką drzew na tych terenach Podkarpacia, gdzie lasy zachowały choć częściowo swój puszczański charakter – występują tam stare drzewa (także te o wymiarach pomnikowych), które nigdy nie były sadzone ręką człowieka, a same obszary wykazują cechy zbliżone do lasów naturalnych.

Jak twierdzą protestujący, rozmowy z nadleśnictwami Stuposiany, Lutowiska, Cisna oraz Bircza nie przyniosły do tej pory żadnych efektów.

- Jesienią 2018 r. wraz z Fundacją Dziedzictwo Przyrodnicze złożyliśmy nasze postulaty do Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Otrzymaliśmy odpowiedź, że nie ma szans na zaprzestanie wycinki w starodrzewach w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Postulowaliśmy też o zaprzestanie polowań na tych obszarach. Na to również nie wyrażono zgody – mówi Łukasz Synowiecki z nieformalnego ruchu społecznego Inicjatywa Dzikie Karpaty.

W związku z decyzją odmowną w kwietniu 2019 r. Inicjatywa Dzikie Karpaty złożyła postulat do Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie, która również nie wyraziła

akceptacji, a sami wnioskodawcy odesłani zostali z powrotem do poszczególnych nadleśnictw.

- Protest to wyrażenie sprzeciwu wobec bagatelizowania tych spraw przez Lasy Państwowe. Zostajemy tu co najmniej do piątku. Ale to nie koniec naszych działań. Już pod koniec czerwca rozbijamy obóz na terenach po Puszczy Karpackiej i będziemy inwentaryzować dokonane przez Lasy Państwowe zniszczenia – zapowiada Synowiecki.
Lasy Państwowe podczas rozmów z przyrodnikami i aktywistami powołują się często na wytyczne, z których wynika, że nie są wycinane drzewa, które spełniają kryteria drzew pomnikowych. Jak się okazuje, teoria często rozmywa się z praktyką.

- Pomimo obowiązywania tych dokumentów, często dochodzi do wycinki drzew pomnikowych, a drzewa ponad stuletnie wycinane są masowo. To nie są tylko pojedyncze przypadki. Mamy na to dowody w postaci zdjęć i filmów – wskazuje Synowiecki.

Jak dodaje, duże obszary wyjątkowych lasów uległy już kompletnemu zniszczeniu.

- Najcenniejsze fragmenty lasów są masakrowane. I to nie chodzi tylko o drzewa ale i ściółkę. W związku z wywozem drewna tworzą się koleiny o wysokości nawet 2 metrów. Wygląda to strasznie. Miejsc, które znam od ponad 20 lat, nie jestem w stanie czasem nawet rozpoznać – mówi Synowiecki.

- Chciałem zaznaczyć, że nie mamy nic do pozyskiwania drewna z lasów o charakterze gospodarczym. Te tereny są jednak wyjątkowe przyrodniczo a w Polsce jest ich tylko 1 proc.

Naprawdę stać nas na to, aby się powstrzymać od wycinki w tym miejscu, tym bardziej, że samo pozyskanie drewna z tak nieprzyjaznych dla maszyn obszarów jest bardzo drogie – dodaje.

Czy protest aktywistów przyniesie jakikolwiek efekt? Kilku osobom na samym początku protestu udało się bowiem wejść do siedziby Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych i ponownie złożyć podnoszone postulaty. Udało się im także porozmawiać z rzecznikiem prasowym Lasów Państwowych, który stwierdził, że tereny pozostałe po Puszczy Karpackiej są należycie chronione i nie dzieje się tam nic złego.

- Na razie czekamy na rozwój wydarzeń. Postulaty złożyliśmy też do Ministerstwa Środowiska. Mam jednak wrażenie, że instytucje nie są zainteresowane prawdziwym dialogiem i będziemy musieli podjąć kolejne kroki – podsumowuje Łukasz Synowiecki z nieformalnego ruchu Inicjatywa Dzikie Karpaty.