Rada Ministrów uznała, że nie ma potrzeby tworzyć publicznego rejestru firm pożyczkowych
Rząd wycofał tę propozycję z treści projektu założeń nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw. W ostatecznym projekcie ustawy zabraknie więc obowiązku rejestracji podmiotów udzielających kredytów konsumenckich. Zmianę krytykują instytucje finansowe.
Reklama

Reklama
– Prowadzenie rejestru może przyczynić się do osiągnięcia takiego poziomu transparentności rynku, który rzeczywiście będzie skutecznie chronić konsumentów przed przedsiębiorcami, niezamierzającymi działać zgodnie z prawem – twierdzi Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (KPF) zrzeszająca 11 firm pożyczkowych.
Rola UOKiK
Opinię, aby uzależnić prowadzenie działalności pożyczkowej od dokonania wpisu do rejestru i wprowadzić sankcje karne (grzywna do 500 tys. zł albo kara pozbawienia wolności do 2 lat) za jego brak, podzielają instytucje finansowe i przedsiębiorcy, którzy zaciągają kredyty na prowadzenie działalności. Konferencja na prośbę Komisji Nadzoru Finansowego przedstawiła nawet propozycję zmian w zasadach kontrolowania rynku finansowego, obejmującego również firmy pożyczkowe, aby stworzyć przejrzysty model nadzoru nad nimi. Zaproponowano wówczas, aby rejestr prowadził resort gospodarki w formie elektronicznej. Byłby on powszechnie dostępny, co pozwoliłoby konsumentom i organizacjom konsumenckim na szybką weryfikację wiarygodności przedsiębiorstwa udzielającego kredytu. W umowie pożyczki obowiązkowo należałoby też podawać numer wpisu.
Pojawiła się jednak konkurencyjna propozycja, czyli stworzenie zamiast rejestru listy ostrzeżeń publicznych prowadzonej przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Skazani na półśrodki
– Lista nie zapewni odpowiedniego poziomu wiedzy o firmie, z którą konsument chciałby podpisać umowę pożyczki. W dodatku trafią na nią tylko te podmioty działające niezgodnie z prawem, o których działalności UOKiK zdobędzie informacje, bo udało się mu do nich dotrzeć – zauważa radca prawny Marcin Czugan z KPF.
– A co z resztą podmiotów, które działają tylko na rynku lokalnym i nikt o nich nie wie – poza lokalną społecznością lub nawet poza jedynie wąską grupą bezpośrednich klientów? – zastanawia się ekspert i dodaje, że zdaniem KPF lista ostrzeżeń UOKiK nie spełni swojej roli. Nie wyeliminuje bowiem z rynku nieuczciwych firm.
KPF zapowiada w tej sytuacji, że będzie rekomendowało swoim firmom członkowskim zrealizowanie idei samorządowego rejestru wówczas, gdy stworzenie publicznego nie doszłoby do skutku.
– Czy jednak jesteśmy skazani na półśrodki, mogąc zrealizować najlepsze rozwiązanie z dostępnych, już opisanych, choćby w projekcie konkretnej ustawy przygotowanym i prezentowanym w trakcie procesu legislacyjnego? – pyta mecenas Czugan.
Pomysł na nadzór nad rynkiem
Zgodnie z pierwotnymi założeniami uregulowanie rynku pozabankowych pożyczek miało polegać m.in. na:
● konieczności rejestracji podmiotów w specjalnym rejestrze,
● wymogu prowadzenia działalności w formie spółki kapitałowej,
● wymogu minimalnego kapitału założycielskiego w wysokości 200 tys. zł,
● konieczności składania kwartalnych raportów o liczbie i wartości udzielonych pożyczek.