statystyki

Ucieczka od wolności: Uberyzacja ma swoje korzyści

autor: Sebastian Stodolak13.05.2016, 07:21; Aktualizacja: 13.05.2016, 07:36
Uber

Zuberyzowany świat, czyli świat, w którym nowe technologie kruszą tradycyjne relacje pracodawcy i pracownika, ma swoich przeciwników.źródło: ShutterStock

Uberyzacja jest ostatnią rzeczą, która powinna budzić niepokój. Owszem, ma swoje koszty, ale korzyści dla ogółu są większe

Do ich obozu zapisuje się Andrzej Andrysiak swoim tekstem „Czy chcesz cierpieć w imię wolnego rynku?”. On sam odpowiada, że takie cierpienie byłoby karykaturalne. Pełna zgoda. Nie znam nikogo przy zdrowych zmysłach, kto cierpiałby dla wolnego rynku. Ale – co potwierdzają podręczniki historii – miliony cierpiały dla wolności. Uberyzacja i wolny rynek to zaś emanacje wolności.

Andrzej Andrysiak nie jest na szczęście antykapitalistą, a po prostu humanistą. On – a z nim zresztą wielu innych, bystrych i inteligentnych ludzi – ma po prostu wątpliwości co do tego, czy bezosobowy rynek i jego bezlitosne prawa powinny o wszystkim w naszym życiu decydować. W humanistycznej narracji rynek jest czymś, co czyni pracę wyłącznie towarem odartym ze społecznej funkcji i wartości. Pracownik się nie liczy, a tylko cena jego pracy, bo „zawsze może być taniej”. – Skoro amerykańscy robotnicy są tacy drodzy, ich pracę będą wykonywać Turcy. Skoro Francuzi nie potrafią zrezygnować ze swoich socjalnych zdobyczy, przeniesiemy firmę do Rumunii – wyjaśnia rynkową logikę Andrysiak.

W pewnym sensie nie ma w tym przesady – na wolnym rynku praca faktycznie jest towarem, o wartości którego decydują wyłącznie popyt i podaż. Globalizacja sprawia, że jest to jeszcze bardziej widoczne i jeszcze mniej romantyczne. Czy nie warto byłoby zatem przystanąć i z tej logiki się wyłamać? Pytanie tylko: z jaką alternatywą mamy tutaj do czynienia?

Z jednej strony mamy wolny rynek, a z drugiej? Andrysiak naprowadza nas na trop, pisząc, że „póki państwa trzymały biznes w ryzach, administracyjnie ograniczając dostęp do rynków krajowych, praca była droższa i stabilniejsza”. To oznaczałoby, że po drugiej stronie stoją po prostu politycy, którzy – jak magowie w powieściach fantasy – mogą dekretem modelować rzeczywistość.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie