Miałyby to być znane na globalnym rynku przedsiębiorstwa finansowe iShares i ETF Securities. Siewiera nie wyklucza, że do końca roku pojawią się pierwsze tego typu fundusze pozwalające obstawiać zarówno spadek, jak i wzrost ceny złota. – Chcemy wykorzystać modę na inwestowanie w złoto do przyciągnięcia inwestorów na GPW – mówi Siewiera.

Fundusze ETF różnią się od tradycyjnych funduszy inwestycyjnych m.in. tym, że są notowane na giełdzie. Przeważnie koszty inwestycji są w ich przypadku o wiele niższe, gdyż mają one wiernie odwzorowywać zmiany cen towarów lub indeksów, a nie zachowywać się lepiej niż rynek. Na GPW w tej chwili notowane są 3 fundusze ETF (na WIG20, DAX i S&P 500). W I kw. br. łączna wartość obrotów tytułami uczestnictwa tych produktów wyniosła 89,59 mln zł i była o 32,8 proc. wyższa niż przed rokiem. Lyxor ETF WIG20 pobiera opłatę za zarządzanie w wysokości 0,45 proc. w skali roku, podczas gdy średnia dla funduszy akcji polskich krajowych TFI to 3,57 proc.

Na GPW ma się też pojawić więcej produktów strukturyzowanych. – Rozmawiamy z zagraniczną firmą na temat poszerzenia oferty certyfikatów knock-out. Mamy nadzieję, że nowy emitent postawi na promocję tych produktów i edukację inwestorów, pokazując, dlaczego warto z nich korzystać – tłumaczy Siewiera. – W ostatnich tygodniach wartość obrotu certyfikatami rośnie, ale chcielibyśmy, by była większa – dodaje. Certyfikaty knock-out umożliwiają granie na wzrosty i spadki indeksów i cen akcji, nawet jeśli nie dysponuje się dużym kapitałem. Inwestować można, mając minimum ok. 10 zł. Certyfikaty wykorzystują mechanizm dźwigni finansowej. Od grudnia 2011 r. takie produkty oferuje na GPW Raiffeisen Centrobank.

10 zł potrzeba, by kupić certyfikat knock-out pozwalający zarabiać na wzroście lub spadku indeksu

33 proc. o tyle większa była wartość obrotu funduszami ETF notowanymi na GPW pod koniec I kw. br. w porównaniu do końca I kw. 2011 r.

3 fundusze ETF są teraz dostępne na warszawskim parkiecie