Sanepid szuka rozwiązania, które pomoże zwiększyć liczbę iniekcji wśród personelu medycznego.
Reklama
Szpital w Białej Podlaskiej postanowił zafundować swoim lekarzom szczepienia przeciw grypie. Z 1400 osób na ich przyjęcie zgodziło się 140. W Grodzisku Mazowieckim odsetek był jeszcze niższy – z 700 osobowej załogi na darmowe szczepienia zgodził się zaledwie jeden procent lekarzy: w sumie siedmiu pediatrów.
– To oznacza, że mamy jeszcze wiele do zrobienia – mówi Łukasz Jankowski, szef warszawskiej Izby Lekarskiej. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że postawa lekarzy wobec takiego rodzaju profilaktyki ma bezpośrednie przełożenie na stosunek pacjentów do szczepień.
– Byłam zaskoczona podejściem – mówi dr Joanna Kozłowiec, zastępca dyrektor ds. rozwoju placówki w Białej Podlaskiej. I dodaje, że pytała o powody odmów: część lekarzy przekonywała, że zrobiła to, bo szczepienie jest nieobowiązkowe. – Wielu podkreślało, że szczepienie jest im niepotrzebne, bo z racji zawodu są uodpornieni na grypę. Część dodawała, że nie bardzo wierzy w jego skuteczność, dlatego nie zawracają sobie nim głowy – dodaje dyrektor placówki w Bielsku Podlaskim.

Reklama
Dyrektor grodziskiej placówki Krystyna Plukis również nie ukrywa zaskoczenia małym zainteresowaniem akcją wśród personelu. – Od lat inwestujemy w wysokie standardy, mamy certyfikat jakości. Chcieliśmy jeszcze bardziej zmniejszyć zagrożenia poprzez dodatkowe szczepienia lekarzy – mówi.
Podobne doświadczenia ma dyrektor jednego z prywatnych szpitali. Wprowadził bezpłatne szczepienia m.in. przeciw grypie, również po to, by zwiększyć normy jakościowe w placówce. Chodzi m.in. o to, że nawet jeżeli sam lekarz nie ucierpi, to zarazi pacjenta, którego przyjmuje. Jeśli będzie nim dziecko lub osoba po 65. roku życia, konsekwencje dla niego pomogą być poważne. To osoby o obniżonej odporności, u których jest większe ryzyko wystąpienia powikłań. – Chcemy ograniczyć pulę roszczeń, grożących nam ze strony pacjentów, którzy szczególnie w prywatnej placówce oczekują bardzo wyśrubowanych norm – tłumaczy dyrektor. I dodaje, że zainteresowanie jest bardzo słabe, ale nie można nikogo zmusić do szczepień. Ostatecznie wprowadzono zasadę, że jeżeli u lekarza zdiagnozowano grypę, to przez jakiś czas nie może przyjmować pacjentów, co odbija się na jego wynagrodzeniu.
Łukasz Jankowski z Okręgowej Izby Lekarskiej przyznaje, że do tej pory niski poziom szczepień wśród lekarzy tłumaczono koniecznością ponoszenia kosztów. Doświadczenie placówek, które zaoferowały darmowe szczepienia, pokazuje jednak, że problem może być o wiele głębszy.
Szef pomorskiego sanepidu od jakiegoś czasu apeluje, a nawet wystosował pisemny wniosek do głównego inspektora sanitarnego o wprowadzenie obowiązku szczepień personelu medycznego. I podaje przykład: ostatnio lekarze przynieśli odrę do centrum dializ. Zarazili się od swoich pacjentów i nawet nie wiedzieli, że roznoszą ją dalej.
Izabela Kucharska zastępca głównego inspektora sanitarnego przyznaje, że od wielu miesięcy toczą się dyskusje, jak rozwiązać tę sytuację. – Lekarz stanowi autorytet dla pacjenta. Jak ma w związku z tym przekonywać go do tego, by się szczepił, skoro sam tego nie robi – podkreśla.
Jak dowiedział się DGP jedną z propozycji jest oznaczanie lekarzy szczepiących się plakietką. Pomysł budzi kontrowersje w środowisku, ale i gronie ekspertów.
– Zostanę oznakowany jak pies czy kot, który zaszczepił się na wściekliznę. Nie wiem, czy bym się na to zgodził. Mógłby być to powód do żartów – mówi jeden z lekarzy internistów.
Doktor Jerzy Gryglewicz, ekspert w zakresie ochrony zdrowia, zwraca uwagę, że akcje podnoszące świadomość na temat szczepień są potrzebne. Ma jednak wątpliwość, czy oznaczanie odniesie skutek.
Inni tłumaczą, że najlepiej byłoby utworzyć Krajowy Fundusz Szczepionkowy dla lekarzy. Wtedy władze szpitali nie musiałyby się borykać z problemem, skąd wziąć na to finansowanie. Szczególnie że Polska na profilaktykę szczepienną wydaje 0,2 proc. budżetu przeznaczonego na zdrowie, choć zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej powinna wydawać 0,5 proc. To zdaniem wielu ekspertów idealny powód, dla którego wydatki te mogłyby zostać zwiększone.
W zeszłym roku w Finlandii, mimo że nie ma obowiązku szczepień dla społeczeństwa, dla części personelu medycznego i opieki społecznej niektóre szczepionki wprowadzono jako obowiązkowe.