Podczas gdy nasi lekarze z powodzeniem leczą Brytyjczyków, Szwedów, Francuzów czy Niemców, to do leczenia nas zagraniczni medycy raczej się nie garną. W sumie jest ich u nas zaledwie 819, z czego jedną trzecią stanowią Ukraińcy i Białorusini. I przybywa ich w żółwim tempie. Sześć lat temu Ukraińców było u nas 156, dziś – niespełna 200, co oznacza wzrosty roczne na poziomie zaledwie 5 proc.
Idziesz do przychodni albo do szpitala? Możesz trafić na medyka z Zimbabwe, Jordanii, Kanady, a nawet Czadu. Jeśli masz sporo szczęścia.
– Zagraniczni lekarze to przypadki, które da się zliczyć na palcach jednej ręki. Ci z krajów unijnych, którzy mają prawo ze swoimi dyplomami wykonywać u nas zawód, też rzadko się zgłaszają. W ostaniem roku pojawił się tylko jeden – z Litwy – mówi Krzysztof Dawidowicz, dyrektor Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.