Za tygodniowy pobyt w opcji all inclusive trzeba zapłacić o ok. 300 zł więcej niż przed rokiem: 2825 zł.
Już 12. tydzień z rzędu Egipt plasuje się wśród najbardziej drożejących wakacyjnych kierunków – wynika z raportu przygotowanego przez Instytut Turystki TravelData. Kraj ten wrócił do łask klientów, a jak jest popyt, to rosną ceny. W efekcie Egipt przestał być już najtańszy. Teraz w kategorii taniości przoduje Bułgaria. Zmniejszył też o ponad połowę dystans cenowy do Turcji, gdzie na tygodniowy urlop z pełnym wyżywieniem latem trzeba wydać średnio 3 tys. zł.
– To efekt relatywnie drogiego dolara, w którym są rozliczane płatności za przelot i hotele w Egipcie. Dziś trzeba za niego płacić ponad 3,8 zł, przed rokiem o tej porze kosztował ok. 3,6 zł – wyjaśnia Marcin Małysz, dyrektor ds. organizacyjnych w Exim Tours. Natomiast Andrzej Betlej, analityk TravelData, wśród przyczyn wymienia też dość silny kurs funta egipskiego oraz systematycznie rosnące ceny w tym kraju. – Chodzi przede wszystkim o noclegi. Egipt szturmują nie tylko turyści z Polski, ale też z innych krajów – mówi Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow. Dlatego, jak dodaje Magda Plutecka z Neckermanna, hotelarze nie mają powodu do robienia specjalnych promocji, do których zmuszała ich w minionych latach trudna sytuacja sprzedażowa.
Reklama
Zdaniem ekspertów do większego zainteresowania Egiptem przyczynia się trwający od 2–3 lat wzrost cen wyjazdów do Hiszpanii czy Grecji, przez co wycieczki do tych krajów znalazły się poza zasięgiem finansowym wielu osób. Jak wyliczają biura podróży, w Hiszpanii ceny noclegów zwiększyły się w ostatnich kilku latach o 20–30 proc. To przekłada się na podwyżkę kosztów całej imprezy o ok. 15 proc. – Hotele w Grecji zdrożały o ok. 20 proc., co oznacza wycieczki droższe o 10 proc. – dodaje Grzegorz Baszczyński.
Z wyliczeń TravelData wynika, że średnia cena wyjazdu w opcji all inclusive do Grecji to niemal 3,4 tys. zł za tydzień, podczas gdy na Wyspy Kanaryjskie ponad 3,9 tys. zł.

Reklama
Egipt stał się alternatywą, zwłaszcza dla tych osób, dla których ważny jest stosunek jakości do ceny.
– Klienci wracają więc do Egiptu, Tunezji, Turcji oraz Maroka. Wycieczek do tych krajów sprzedajemy dwa razy więcej niż przed rokiem – informuje Grzegorz Baszczyński.
Większy popyt notują też inne biura podróży. Exim Tours mówi o dwucyfrowym przyroście zainteresowania rok do roku do tych krajów, a Neckermann o ponad pięciokrotnym wzroście sprzedaży wyjazdów do samego Egiptu. – W naszym przypadku wzrosty są od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent, w zależności od regionu kraju. Największe mamy w przypadku wycieczek do Mars Alam i Taby – informuje Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.
Jak wynika z danych systemu rezerwacyjnego MerlinX, na którym pracują biura podróży w Polsce, sprzedaż wycieczek do Egiptu jest obecnie o 60 proc. większa niż przed rokiem. – Dzięki temu plasuje się on już wśród trzech najchętniej wybieranych miejsc na letni urlop, za Turcją i Grecją, od której dzieli go tylko 1 pkt proc. pod względem udziału w rynku – zauważa Marcin Małysz.
Dla porównania: w ubiegłym roku to Grecja była numerem jeden, Turcja zajmowała drugą lokatę, a Bułgaria trzecią. Egipt plasował się dopiero na piątej pozycji.
Bułgaria to jeden z tych kierunków, który jest w odwrocie. Zainteresowanie wakacjami na Morzem Czarnym jest o 40 proc. mniejsze niż rok temu. Znajduje to odzwierciedlenie w cenach, spadających od pięciu tygodni po kilkanaście–kilkadziesiąt złotych. Podobny trend jest widoczny w przypadku Cypru.
Zdaniem przedstawicieli biur podróży czarnym koniem sezonu może się okazać Turcja. Po raz pierwszy to nie Grecja, a właśnie Turcja jest liderem sprzedaży lata. – Obecnie letnie wakacje w Turcji zarezerwowało grubo ponad 25 proc. naszych klientów. Rok temu odsetek ten wynosił 20 proc. – mówi Jarosław Kałucki, rzecznik portalu TravelPlanet.pl, który pośredniczy w sprzedaży oferty największych tour operatorów w kraju.