Sezon letni jeszcze się nie zaczął, a branża turystyczna ma już za sobą pierwsze bankructwo. Czy należy się spodziewać następnych kłopotów?
Reklama
Kwota niezapłaconych faktur rzędu 17,3 mln zł to co prawda o ok. 1,5 mln zł mniej niż w 2018 r., ale drugi rok z rzędu zadłużenie utrzymuje się na wysokim poziomie. W poprzednich latach było o połowę niższe – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów przygotowanych dla DGP. Do tego przybywa dłużników. Obecnie jest ich ponad 500, co jest najgorszym wynikiem od lat.
Dla ekspertów taka sytuacja nie jest zaskoczeniem. Podkreślają, że zyski branży zmalały w ostatnim roku, co przekłada się na zdolność regulowania zobowiązań na czas. Według wstępnych wyliczeń Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata, 30 największych tour operatorów w 2018 r. zarobiło na czysto ok. 20 mln zł. – W 2017 r. ich zyski wyniosły niemal 136 mln zł, a w 2016 r., który był rekordowy pod tym względem, branża zarobiła 145 mln zł – tłumaczy Andrzej Betlej, analityk Traveldata.
Do tego biura podróży, które liczyły na utrzymanie wysokiego popytu z roku poprzedniego, muszą mierzyć się z ostudzeniem koniunktury. Tempo wzrostu sprzedaży w branży wyraźnie wyhamowało. O ile przed rokiem sprzedaż letnich wycieczek była o niemal 45 proc. większa niż przed końcem zimy 2017 r., o tyle teraz nadwyżka wynosi ledwie 8 proc. – podaje Traveldata.

Reklama
To niejedyne wyzwanie, z którym mierzy się branża. Trwa agresywna walka o klienta. TUI, które zapowiedziało, że chce zostać liderem polskiej turystyki wyjazdowej, oferuje wycieczki poniżej średnich cen rynkowych – obecnie o ponad 90 zł. Dla konkurencji taka sytuacja oznacza konieczność rezygnowania z części własnej marży, po to by obniżyć ceny i nie stracić klientów.
Trudna sytuacja rynkowa była jednym z powodów, dla których upadłość przed miesiącem ogłosiło krakowskie biuro Net Holiday. Innym była duża skala nieprawidłowości w spółce, które wyszły na jaw po zmianie właściciela. Jacek Dąbrowski z Traveldata potwierdza, że Net Holiday było biurem, które organizowało wycieczki na kierunkach mocnej ofensywy TUI. Mowa m.in. o Grecji i Bułgarii.
Inni eksperci rynkowi zwracają uwagę, że takich touroperatorów jest więcej. I wymieniają Sun&Fun oraz Neckermanna. O tym ostatnim stało się głośno po tym, jak pojawiła się wiadomość o sprzedaży linii lotniczej przez Thomasa Cooka, będącego właścicielem Necker manna. Zdaniem wielu ekspertów następne w kolejności mogą być mało rentowne oddziały firmy w różnych krajach.
– Wyprzedaż aktywów linii, która jest bardzo rentowna, to akurat dobra informacja. Pieniądze z transakcji sprawią, że spółka stanie się jedną z najbogatszych w branży w Europie. Zyska na tym też firma w Polsce, która będzie mogła liczyć na zastrzyk gotówki od spółki matki – komentuje Maciej Nykiel, prezes Neckermann Polska, potwierdzając jednocześnie, że ubiegły rok nie był łatwy dla firmy, która zbyt optymistycznie zaplanowała ofertę. Ale w tym roku już zła passa się odwróciła. – Mamy ponad 20-proc. wzrost sprzedaży wycieczek. Rośnie nie tylko liczba klientów, ale też nasza marża – dodaje Maciej Nykiel.
Zdaniem analityków Traveldata, biura, których menedżerowie zachowają rozsądek, nie tylko będą mogły liczyć na odrobienie strat, ale wręcz mają szansę na osiągnięcie historycznie wysokiego wyniku.
– Warunkiem jest utrzymanie mądrej polityki cenowej, również w okresie letniej przedsprzedaży. To, jak obecnie postępują biura, wskazuje, że taki mają plan. Dziś sprzedawane przez nie wycieczki w opcji last minute z czasem wylotu na kwiecień i maj są droższe niż przed rokiem – zaznacza Jacek Dąbrowski.
Taki sposób działania jako pierwsza przyjęła Itaka. Zdaniem ekspertów Traveldata biuro to prowadzi najbardziej trafną, zdyscyplinowaną i potencjalnie korzystną politykę w tym zakresie.
Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, przyznaje, że liczy na lepszy rok. Ubiegły zakończył się dla firmy o niemal połowę mniejszym zyskiem, mimo większej liczby obsłużonych klientów. – Od pół roku już powtarzamy, że nie chcemy brać udziału w wyścigu cenowym o klienta. Patrząc na to, że TUI w ostatnim czasie nieco podniosło ceny, nasza strategia zaczyna przynosić efekt – dodaje.
Jacek Dąbrowki, ma nadzieję, że inni touroperatorzy podążą śladem Itaki, bo zysk z tego będzie mieć cała branża. Klienci także.
DGP