Na wi-fi we wszystkich składach poczekamy do listopada 2019 r. Ślimaczą się także naprawy uszkodzonych składów.
Reklama
Brak dostępu do internetu w pociągach Pendolino urósł niemal do problemu narodowego. Dlatego podpisaniu umowy z firmą Alstom na montaż odpowiednich urządzeń, które umożliwią surfowanie po sieci, kolejarze nadali dużą rangę. Na uroczystości oprócz szefów PKP SA i PKP Intercity miał się pojawić minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, ale ostatecznie resort reprezentował jego zastępca Andrzej Bittel.
Dla wielu podróżnych brak dostępu do wi-fi w najlepszych polskich pociągach rzeczywiście jest utrudnieniem. Na torach często nie da się zaś złapać zasięgu WWW udostępnianego przez operatorów sieci komórkowych, bo mknący skład łatwo gubi sygnał. W przypadku Pendolino błąd popełniono 10 lat temu, kiedy ogłaszano przetarg na pociągi. Wtedy spółka PKP Intercity nie wymagała w specyfikacji montażu urządzeń umożliwiających dostęp do internetu. Negocjacje z producentem taboru zaczęły się dopiero dwa lata temu. Szef PKP Intercity Marek Chraniuk przypomniał, że w czasie rozmów były momenty zwrotne i istniała groźba, że zostaną zerwane. Przed ostatecznym zawarciem umowy trzeba było też przeprowadzić liczne próby, by dobrać odpowiedni sprzęt. Lesław Kuzaj, szef Alstom w Polsce, mówi, że ostatecznie wybrano „najlepsze izraelskie urządzenia, które mają zapewnić dobrą jakość sygnału”. Szef PKP Intercity zastrzega jednak, że w trasie mogą pojawić się miejsca, gdzie dostęp będzie gorszy. – Wtedy będziemy myśleć o ustawianiu dodatkowych anten – dodaje Chraniuk.
Za montaż odpowiednich urządzeń i ich serwisowanie przez pięć lat spółka PKP Intercity zapłaci jednak firmie Alstom sporo – prawie 32 mln zł.
Dodatkowo pasażerowie we wszystkich 20 składach poczekają na internet dość długo, aż do listopada 2019 r. Przewoźnik zapowiada wprawdzie, że prace instalacyjne zaczną się w przyszłym miesiącu, ale będzie można je prowadzić stopniowo, przy okazji odstawienia składu na przeglądy. Założenie jest takie, że w pierwszych dwóch składach wi-fi pojawi się pod koniec tego roku, a potem co kilka tygodni udogodnienie będzie dostępne w kolejnych pociągach.
Jak informuje przewoźnik, internet dostępny jest teraz w 171 wagonach – głównie tych obsługujących połączenia ekspresowe, w 40 składach elektrycznych – Dartach wyprodukowanych przez Pesę i Flirtach dostarczonych przez Stadlera. PKP Intercity zapowiada, że wi-fi sukcesywnie będzie osiągalne w kolejnych pociągach.
Tymczasem w przypadku Pendolino ślimaczą się też naprawy składów, które zderzyły się na przejazdach z samochodami. Na torach lokomotywowni Olszynka Grochowska wciąż tkwi w oczekiwaniu na naprawę skład, który w kwietniu zeszłego roku został mocno uszkodzony pod Ozimkiem na Opolszczyźnie. Wtedy pod pociąg wjechała ciężarówka.
Jarosław Oniszczuk, wiceprezes PKP Intercity, mówi, że dość długo trwały czynności proceduralne z ubezpieczycielem. Koszt naprawy oszacowano wstępnie aż na 20 mln zł. Według przewoźnika z polisy sprawcy wypadku uda się uzyskać 4 mln zł, resztę z autocasco PKP Intercity. Według Oniszczuka na dniach z firmą Alstom ma być podpisana umowa w sprawie naprawy pociągu. Uszkodzenia są jednak tak duże, że skład będzie musiał pojechać do fabryki we Włoszech. Przewoźnik nie wie jeszcze, kiedy pociąg wróci na tory, ale zapewnia, że na pewno stanie się to w przyszłym roku.
W ciągu kilku tygodni ma natomiast zakończyć się naprawa składu Pendolino, który we wrześniu zeszłego roku zderzył się pod Modlinem z autobusem. W tym przypadku zniszczenia były mniejsze i w efekcie naprawę można wykonywać w bazie serwisowej firmy Alstom w Warszawie.
Co jakiś czas pociągi Pendolino doznają innych mniejszych uszkodzeń, głównie przy zderzeniu ze zwierzętami. Wtedy skład jest naprawiany przez kilka dni. Przy kumulacji takich zdarzeń PKP Intercity nie ma jednak odpowiedniej rezerwy taboru i w efekcie szybkie pociągi zastępowane są zwykłymi składami zestawionymi z wagonów.
Dodatkowo w ostatnich miesiącach PKP Intercity zmaga się z licznymi spóźnieniami pociągów. Według danych Urzędu Transportu Kolejowego w drugim kwartale tego roku punktualność spadła do 68 proc. To najgorszy wynik od 10 lat. W PKP Intercity twierdzą, że do większej liczby spóźnień przyczyniły się głównie liczne zdarzenia losowe, np. wypadki na przejazdach.