Służba żołnierza przypomina trochę stałą pracę polegającą na tym, że do jednostki wojskowej przychodzi się o 7:30 i wychodzi z niej o 15:30. Nie dziwi więc taka sytuacja, że wojskowi dorabiają po służbie - mówi gen. dyw. dr hab. Bogusław Pacek, doradca ministra obrony i rektor Akademii Obrony Narodowe.
MON podkreśla, że nie ma już parcia na to, aby w Narodowych Siłach Rezerwowych (NSR) było 20 tys. żołnierzy rezerwy. Wciąż jest tylko 10 tys. Czy wojsko nie ma pieniędzy, aby prowadzić dodatkowe szkolenia?
To nie jest problem budżetu - w skali całej armii to wydatek około kilkunastu milionów rocznie. Uznaliśmy, że trzeba skupić się na jakości.
Jednym słowem armia odpuściła NSR. Szkoda tylko tych pieniędzy wydanych na kampanię reklamową zachęcającą do wstępowania do tej formacji.
W 2010 r. po wprowadzaniu armii zawodowej i zawieszenia poboru trzeba było przybliżyć społeczeństwu sens NSR, aby obywatele zrozumieli, po co znów poszukuje się rezerwistów i myśli o nowej służbie przygotowawczej pozytywnie. Na początku oczekiwaliśmy, że do NSR przyjdą żołnierze, którzy już wcześniej odbywali służbę. Okazało się, że nie odpowiedzieli na naszą ofertę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.