Reakcję państwa na przemoc domową wobec kobiet nie zawsze można powiązać z dyskryminacją ze względu na płeć. Wyrok zapadły 26 sierpnia br. w sprawie M.A. przeciwko Islandii (skarga nr 59813/19) jest przykładem sprawy, w której takich powiązań nie udało się wykazać.
Wcześniej wielokrotnie Europejski Trybunał Praw Człowieka przychylał się do argumentacji (w tym m.in. w przełomowym orzeczeniu Opuz p. Turcji z 2011 r.), że przemoc doświadczana była przez skarżące ze względu na fakt, że były one kobietami, a zatem stanowiła przemoc ze względu na płeć, będącą jedną z form dyskryminacji kobiet.
Przemoc domowa traktowana jak napaść fizyczna
Skarżąca była ofiarą przemocy domowej. Zdarzenia, do których doszło, zostały zgłoszone odpowiednim władzom i uruchomiony został mechanizm prawnej reakcji na przemoc, jakiej doświadczyła. Jednak mechanizm ten nie był jej zdaniem skuteczny. Kobieta w swojej skardze stwierdziła, że krajowe ramy prawne nie zapewniały praktycznej i skutecznej ochrony jej praw. Przekonywała, że przed wejściem w życie nowych przepisów islandzkiego kodeksu karnego w 2016 r. ofiary przemocy domowej nie były odpowiednio chronione przez islandzkie prawo, co zostało wskazane w uwagach Komitetu CEDAW ONZ dotyczących Islandii. Jej zdaniem zrównanie przemocy domowej z przypadkowymi napaściami fizycznymi, zwłaszcza w odniesieniu do dwuletniego okresu przedawnienia takich przestępstw, było niezgodne z art. 3 i 8 europejskiej konwencji praw człowieka, a także z Konwencją Stambulską, poświęconą zagadnieniu zapobiegania i zwalczania wszystkim formom przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.