Tylko 20 spośród 471 funduszy zagranicznych oferowanych w Polsce zakończyło I kw. pod kreską – wynika z danych portalu Analizy Online. Średnia stopa zwrotu tego rodzaju produktów sięgnęła 8,7 proc., czyli znacząco przewyższyła stopę zwrotu polskich funduszy (6,2 proc.).

Szczególnie dobrze zachowywały się w pierwszych trzech miesiącach tego roku fundusze inwestujące w akcje spółek notowanych na wybranych rynkach wschodzących. Najlepszy w całej stawce okazał się HSCB GIF Indian Equity EC (USD) lokujący środki w papierach spółek indyjskich – przyniósł 28,8 proc. zysku. W pierwszej piątce znalazły się także podmioty inwestujące w akcje spółek tureckich, rosyjskich czy tajlandzkich. Wszystkie osiągnęły zysk przekraczający 20 proc.

Biorąc pod uwagę szeroką czołówkę (kilkadziesiąt funduszy ze stopami zwrotu przekraczającymi 10 proc.) oraz sam marzec, okaże się, że bardzo dobrze spisały się także fundusze akcji japońskich. Jest to o tyle dziwne, że papiery firm z Kraju Kwitnącej Wiśni uchodzą za przewartościowane, a dług publiczny w relacji do PKB sięga 220 proc. – Wyniki osiągnięte przez zagraniczne fundusze są naturalnym odbiciem globalnych nastrojów wśród inwestorów.

Takie czynniki, jak ryzyko spowolnienia gospodarczego w Chinach i Brazylii czy wysokie ryzyko kredytowe w Europie, sprawiają, że inwestorzy zwracają się w stronę ich zdaniem najbezpieczniejszej przystani. Obecnie za taką można uznać między innymi Japonię, która choć poważnie zadłużona, uznawana jest za gospodarkę stabilną – wyjaśnia Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.

Fundusze zagraniczne wypadają lepiej od polskich także w dłuższej trzyletniej perspektywie. W marcu 2009 r. rozpoczęła się hossa na światowych parkietach i to fundusze zagraniczne potrafiły ją lepiej wykorzystać. Przyniosły posiadaczom ich jednostek średnio 57,3 proc. zysku (średniorocznie 16,3 proc.), podczas gdy polskie zarobiły 30,2 proc. (średniorocznie 9,2 proc.).

Mimo to fundusze zagraniczne nie cieszą się popularnością wśród Polaków. – Zainwestowali oni w te podmioty około 3 mld zł, podczas gdy w produktach oferowanych przez krajowe TFI trzymają około 110 mld zł – mówi Paweł Cymcyk, analityk ING TFI. – Fundusze zagraniczne są słabo promowane. Często odstraszają przeciętnego Kowalskiego nazwami. Polacy po prostu nie rozumieją tych produktów, więc wybierają krajowe – tłumaczy Cymcyk.

Najwięcej dały zarobić fundusze inwestujące w Indiach