statystyki

Nauczyciel, który nie boi się internetu. "Myślałem, że uznają mnie za starucha, który próbuje robić z siebie gwiazdę"

autor: Paulina Nowosielska29.02.2020, 17:30
Nauczyciel chemii Dawid Łasiński

Nauczyciel chemii Dawid Łasińskiźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Piotr Skornicki Agencja Gazeta

- W półtoragodzinnym filmie na YouTubie przerabiam tyle, ile przez cztery miesiące w szkole. Nieważne, czy ogląda mnie jedna osoba czy 50. Nawet 20 minut skupienia przed ekranem daje często więcej niż lekcje w klasie, gdzie co chwila ktoś kogoś rozprasza - mówi w wywiadzie dla DGP Dawid Łasiński nauczyciel chemii w Zespole Szkół im. gen. Dezyderego Chłapowskiego w Bolechowie, autor podręcznika do chemii dla uczniów szkoły podstawowej.

Nauczyciel, co nie boi się internetów. To pan?

Ja. Nie boję się, bo sieć jest genialnym miejscem komunikacji z ludźmi, z którymi nie zawsze mogę spotkać się w realu, a z którymi mamy sobie coś do przekazania. Tym czymś jest wiedza. Bo edukacja to relacja, a internet daje mi zasięg.

W pana przypadku to blisko 1,4 mln wyświetleń na YouTubie, ok. 40 tys. subskrybentów i niemal 10 tys. fanów strony Pan Belfer na Facebooku. Tyle się ostatnio mówi w szkołach o uzależnieniu nastolatków od sieci, a pan ich jeszcze do tej sieci przyciąga…

Oni już tam są, więc nikogo siłą nie wciągam. Pokazuję, że można robić coś innego niż straszyć rodziców wynikami badań o tym, ile czasu z komórką w ręku spędzają dzieci. Albo organizować kampanie ostrzegające przed szkodliwymi skutkami zamieszczania w sieci zdjęć czy filmików, które kogoś ośmieszają. Im więcej dobrego wrzucę do sieci jako nauczyciel, im więcej osób zachęcę do twórczego korzystania z niej, tym bezpieczniejszym będzie ona miejscem.

Taka idea przyświecała stworzeniu Pana Belfra?

Tak się nazywam w mediach społecznościowych, taki jest mój kanał na YT. Ale zaczynałem jako zwykły nauczyciel tablicowy. Czyli taki, co kredą rysuje w klasie wiązania chemiczne. Zawsze jednak chciałem robić coś więcej. Najpierw w 2008 r. w gimnazjum w Koziegłowach, niewielkim mieście pod Poznaniem, założyłem z uczniami kanał na YT. Robiliśmy filmy promujące szkołę, relacje z ważnych wydarzeń. Chodziło o to, by dzieciaki po lekcjach nie uciekały do miasta i szwendały się po galeriach handlowych, ale by je integrować. I do tego właśnie służył mi ten „zły” internet, który ponoć zabija relacje między ludźmi. Od 2012 r. zaczęliśmy pracować w grupie na FB. Ustalaliśmy tam wszystkie szczegóły naszych planów, które potem w realu sprawnie realizowaliśmy. Po reformie edukacji w 2018 r. przeniosłem się do liceum w Bolechowie i dalej rozkręcałem swoją działalność.


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • N-l(2020-03-01 23:53) Zgłoś naruszenie 30

    Nauczanie a nauczenie to dość odległe pojęcia. To , że n-l nauczą nie znaczy ,że uczący się zrozumie , to jest celem.

    Odpowiedz
  • Ja(2020-03-01 21:59) Zgłoś naruszenie 14

    Nauczanie chemii odbywa się poprzez wykonywanie doświadczeń chemicznych przez uczniów , a nie przez oglądanie w Internecie filmów i czytanie prezentacji!

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane