Problem z ciążą? Kłopoty z erekcją? Na wszystko jest magiczna pigułka. A że nie jest dostępna legalnie? Czarny rynek kwitnie. Ostatnio króluje na nim silny lek przeciwbólowy. Popity alkoholem zwiększa wakacyjny odlot.

Do śląskiego inspektoratu farmaceutycznego dotarło sto sygnałów o sfałszowanych receptach na silny lek przeciwbólowy. Skąd ten popyt? Jak tłumaczy ekspert: lek zmieszany z alkoholem daje poczucie odlotu jak po amfetaminie. – Stąd dużo wyłudzeń. Przychodzą ludzie z receptami z innych województw po to, by zmylić farmaceutów. Aptekarze są jednak już wyczuleni – mówi Izabela Majewska, szefowa śląskiego inspektoratu.

Zdarza się, że farmaceuta od razu informuje policję, udaje się więc złapać przestępcę na gorącym uczynku. Dużo trudniejsze sprawy dotyczą leków, które są kupowane w celu nielegalnego przerywania ciąży. Są sprzedawane anonimowo przez internet. Problem w tym, że cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Nielegalny obrót lekami w Polsce / DGP

Wymienione farmaceutyki to tylko niektóre z przykładów coraz prężniej rozwijającego się nielegalnego rynku leków. Zofia Ulz, szefowa Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, mówi, że najczęściej wyłapywane są produkty na odchudzanie, na problemy z erekcją oraz sterydy. GIF odnotował, że ostatnio zaczynają się także pojawiać produkty psychotropowe czy też o działaniu antykoncepcyjnym. Ich zdaniem to paradoksalnie efekt coraz lepszej sytuacji gospodarczej w Polsce. – W krajach rozwiniętych coraz częściej podrabiane są leki specjalistyczne oraz drogie – tłumaczy zjawisko Ulz.

Łukasz Sławatyniec, prawnik z CMS Cameron McKenna, dodaje, że inną z przyczyn jest coraz dokładniejsze śledzenie rynku przez firmy farmaceutyczne. Chcą wyrugować nielegalną konkurencję, która sprzedaje podróbki po niższych cenach. Coraz sprawniej więc działa współpraca między nimi a policją. – Takie działanie jest bardzo wskazane, bo gracze na tym rynku działają coraz bardziej bezczelnie. W tym roku zdarzało się, że odkryto apteki, które sprzedawały podróbki – mówi Sławatyniec.

Z sygnałów od policji wynika, że zaczęły się pojawiać przypadki nielegalnego obrotu lekami, do których dostęp został ograniczony przez wprowadzoną w styczniu ustawę refundacyjną. W efekcie wzrosła cena, którą za medykamenty płacą pacjenci. A niektórzy chorzy stracili uprawnienia do leków z refundacją. Przykładem jest historia z Dąbrowy Górniczej: jedna z aptek wykryła, że ktoś wykupuje u nich dużą ilość clexane, leku przeciwzakrzepowego, na sfałszowane recepty. Policja szybko zatrzymała delikwenta. Potem przez kilka tygodni tropiono w mieście, czy takich wyłudzeń nie było więcej.

I choć powody fałszerstwa nie są jeszcze znane, lekarze nie mają wątpliwości – chodzi o sprzedaż leku po tańszej cenie na czarnym rynku. Zdrożał on po wprowadzeniu ustawy refundacyjnej z 3,2 zł za opakowanie, na ponad 40 zł, jeżeli lek jest kupowany z refundacją. A wiele osób po zmianie prawa straciło uprawnienia do zniżki, dla nich więc to koszt rzędu 200 zł. – Lekarze będą bać się wypisywać leki z refundacją, a to nieuchronnie będzie prowadzić do powstania czarnego rynku – mówi lekarka.

Innym przykładem jest historia z Będzina, gdzie złapano aptekarza, który fałszował recepty na paski do mierzenia cukru. Stało się to w najgorętszym okresie pod koniec zeszłego roku, kiedy pacjenci masowo wykupywali paski, wiedząc, że od nowego roku ich ceny wzrosną nawet o kilkaset procent. Podobną sprawę – dotyczącą pasków do glukometrów oraz insulin, prowadzi także jeden z warszawskich komisariatów. – Chodzi o sprawę wyłudzenia leków refundowanych – przyznaje Zofia Ulz.