Od początku roku na Mazowszu zachorowało na odrę 150 osób. Trzy razy więcej niż w całym 2017 r.
Przepisy regulujące zwalczanie chorób zakaźnych wymagają zmian. Taki był punkt wyjścia do przygotowania projektu nowej ustawy o przeciwdziałaniu chorobom zakaźnym. Zgodnie z propozycjami z zeszłego roku do szczepienia przeciwko grypie nie byłaby potrzebna wizyta u lekarza. Wystarczyłaby decyzja pielęgniarki. Klasyfikacja do szczepień pacjentów byłaby prostsza, a przez to szybsza. W dokumencie pojawiły się też obowiązkowe szczepienia interwencyjne – nazywane „akcyjnymi”. Dotyczyłyby tych, u których jest zwiększone ryzyko wystąpienia choroby zakaźnej. Za uchylanie się od nich groziłaby kara. Ale ustawy dotąd nie ma.
Według obecnych regulacji w nagłych przypadkach wydaje się w trybie pilnym rozporządzenia na temat zasad postępowania. Tak było osiem lat temu podczas problemów z meningokokami. Kolejne pojawiło się w 2016 r., gdy pojawiły się ogniska odry w ośrodkach dla uchodźców: minister zdrowia pozwolił na korzystanie z rezerw szczepionek gromadzonych przez sanepid.
Reklama

GIS: pełne bezpieczeństwo

„Nowo pojawiające się choroby zakaźne oraz zmiana epidemiologii chorób dotychczas występujących powodują […] konieczność doprecyzowania przepisów dotyczących sprawowania nadzoru epidemiologicznego oraz kwarantanny wobec osób mających styczność z chorobami szczególnie niebezpiecznymi i wysoce zakaźnymi” – pisali w uzasadnieniu autorzy nowelizacji ustawy. Te rozwiązania poprzez skrócenie czasu reagowania miały zwiększyć bezpieczeństwo epidemiologiczne.

Reklama
Choć na razie nie ma mowy o epidemii odry i nowe przypadki, jakie się pojawiają, pochodzą z Ukrainy, to już mamy kłopot. Na przykład: kto i z jakich zasobów może szczepić pracowników służby zdrowia.
Dziennik Gazeta Prawna
GIS tłumaczy, że ma narzędzia, żeby działać zarówno profilaktycznie, jak i w razie niebezpieczeństwa. – Świadczyć o tym może to, że w Polsce to sto kilkadziesiąt przypadków, w małej Serbii już kilka tysięcy. Działamy prewencyjnie i jesteśmy gotowi na zagrożenie. Dotychczasowe działania udowodniły, że bardzo sprawnie udało się zahamować pojawiające się ogniska choroby – mówi Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny. Przyznaje, że przepisy wymagają zmian. Zaznacza jednak, że obecne gwarantują pełne bezpieczeństwo.
Łukasz Szumowski, minister zdrowia, tłumaczy, że głównym problemem, który blokuje wprowadzenie w życie nowej ustawy, są zapisy dotyczące wypłaty odszkodowań po NOP – niepożądanych odczynach poszczepiennych. W projekcie zaproponowano utworzenie Funduszu Kompensacyjnego Narodowego Programu Szczepień Ochronnych, z którego byłyby finansowane odszkodowania za ewentualne poważne powikłania (wymagające hospitalizacji).
Według Pinkasa uwag do projektu było tak dużo, że nowe prawo musi być przemyślane na nowo. Ostateczną decyzję podejmie już nowy rząd – po przyszłorocznych wyborach do Sejmu.

Żądanie karty szczepień

Ruszyły rozmowy GIS z MSWiA oraz szefem urzędu ds. uchodźców – zastanawiają się jak zmotywować Ukraińców do szczepień. Jednym z pomysłów jest żądanie karty szczepień od przyjeżdżających ze Wschodu (trwa analiza, czy to zgodne z prawem). Urzędnicy zdają sobie jednak sprawę, że karty mogą być fałszowane.

Są kolejni chorzy

Od niedzieli pojawiły się dwa nowe przypadki odry w Polsce. Jeden na Mazowszu, gdzie od końca października zachorowało 18 osób. Tym razem ofiarą jednej z najbardziej zakaźnych chorób jest 5-letni chłopiec z przedszkola w Nadarzynie, gdzie niedawno ujawniono już jeden przypadek odry. Drugi przypadek zdarzył się we Włodawie.
– Chodzi o 18-letniego ucznia lokalnego liceum, Ukraińca, który dwa tygodnie wcześniej wrócił z rodzinnego domu – mówi Bożena Niewiarowska-Łobacz z Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego we Włodawie. Trwa sprawdzanie odporności na odrę u osób, które miały styczność z chorym.
– Dotyczy to głównie 106 dzieci przebywających w internacie, w którym mieszkał ten uczeń. Połowa pochodzi z Ukrainy. Z naszych ustaleń wynika, że polskie dzieci były szczepione i nie będzie konieczne podjęcie działań profilaktycznych. Inaczej sytuacja wygląda w grupie dzieci z Ukrainy, gdzie siedmioro wymagać będzie szczepienia. Ta liczba może wzrosnąć, bo trwa weryfikacja ich kart zdrowia – tłumaczy Niewiarowska-Łobacz.
Akcja szczepień trwa też na Mazowszu. Przeszło je 74 lekarzy z trzech szpitali, gdzie były diagnozowane osoby chore na odrę. Do tego dojdą jeszcze osoby, które miały styczność z chorymi na przykład w pracy czy przedszkolu.
– Ostateczna liczba będzie znana po zakończeniu akcji. Na razie wiadomo, że udało się dotrzeć do 75 rodzin, które miały bezpośredni kontakt z osobami podejrzanymi o zachorowanie na odrę – mówi Joanna Narożniak, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie.