Po przejęciu linii Condor Polska Grupa Lotnicza zamierza inwestować we flotę niemieckiego przewoźnika i m.in. kupić 20 nowych samolotów.
Zakup przez Polską Grupę Lotniczą (PGL), czyli właściciela LOT-u, niemieckiej linii czarterowej to jedno z większych przejęć zagranicznych zrealizowanych przez spółkę Skarbu Państwa. Na linie Condor w najbliższym czasie trzeba będzie wydać ok. 2,5 mld zł.
W kwietniu nowy właściciel musi spłacić pożyczkę od niemieckiego rządu w wysokości 380 mln euro. Do tego dochodzi ok. 250 mln euro na zakup samego przewoźnika. W walce o Condora pokonaliśmy dwóch innych konkurentów – amerykański fundusz Apollo oraz brytyjską firmę inwestycyjną Greybull. Do przejęcia Condora przymierzała się także Lufthansa. Ostatecznie wycofała się, bo najpewniej transakcje zablokowałby niemiecki urząd antymonopolowy.
Reklama
Finansowania przejęcia Condora podejmie się konsorcjum państwowych instytucji z Bankiem Pekao, PKO BP i PZU. Przy zakupie PGL doradzali Pekao Investment Banking i amerykańska firma Lazard. Wszystkie te podmioty uznały, że transakcja będzie opłacalna. Jak się jednak nieoficjalnie dowiedzieliśmy, nie wszyscy członkowie konsorcjum wyrażali jednakowy entuzjazm.

Reklama
Eksperci przyznają, że przy obecnych tendencjach konsolidacyjnych LOT musi znacznie rosnąć w siłę, żeby w przyszłości móc się utrzymać na bardzo konkurencyjnym rynku. Jak wyliczył portal Fly4free, po połączeniu z Condorem nasz przewoźnik wskoczy na 13. miejsce na liście europejskich linii z największą liczbą podróżnych. Łącznie będzie ich teraz miał ok. 20 mln rocznie. Grupie LOT-u wciąż daleko będzie jednak do takich gigantów jak Ryanair czy Lufthansa, którzy przewożą ok. 150 mln pasażerów.
Choć Condor należał do upadłego giganta turystycznego Thomasa Cooka, to jako linia działająca od ponad 60 lat na niemieckim rynku, ma się dobrze. W ostatnim roku obrotowym zanotował ok. 57 mln euro zysku operacyjnego przy około 1,7 mld euro przychodów. Dysponuje flotą ponad 50 samolotów, w tym 16 długodystansowymi boeingami 767. Średnia wieku maszyn przewoźnika jest jednak dość wysoka i wynosi ok. 17 lat. To oznacza, że w najbliższych latach PGL będzie musiała inwestować w wymianę floty. Szef LOT-u Rafał Milczarski na piątkowej konferencji we Frankfurcie mówił wstępnie o możliwych zakupach 20 długodystansowych samolotów dla Condora (i 10 dla LOT). Zapowiedział też zachowanie marki i brak zwolnień.
Wiadomo, że linia ma utrzymać swój turystyczny charakter. Milczarski zapowiedział, że Condor będzie się rozwijał w tym obszarze w Niemczech. Chce jednak mocniej wchodzić do innych krajów Europy, w tym do Polski.
Choć Condor jest linią dla turystów, która w dużej mierze współpracuje z biurami podróży, to przy pojawiających się problemach Thomasa Cooka zdecydował się w ostatnich latach na dywersyfikację. Dużą część biletów sprzedawał tak jak zwykłe linie. Dzięki temu udało mu się lepiej wypełniać samoloty. Niektórzy analitycy nie wykluczają, że dzięki takiemu modelowi działania będzie można rozwijać współpracę Condora z LOT-em. Podróżni będą mogli podróżować na jednym bilecie z przesiadką – np. najpierw samolotem naszego narodowego przewoźnika do Frankfurtu, a potem Condorem do odległych miejsc, np. na Karaiby czy do RPA. Rzecznik PGL Michał Czernicki zapowiada, że bardziej szczegółowe plany będzie można ogłosić po ostatecznym dopięciu transakcji, do czego dojdzie w ciągu kilku tygodni.