Kolejni przewoźnicy dogadują się z producentem w sprawie rekompensat za wadliwe MAX-y. LOT mogło to kosztować 500 mln zł.
Przedłużające się uziemienie boeingów 737 MAX staje się coraz większym problemem dla całej branży lotniczej. Najbardziej uderza to w przewoźników, którzy zamówili dużo takich maszyn. Już wiadomo, że będą one wyłączone z ruchu przynajmniej przez rok. Ich loty wstrzymano 13 marca 2019 r. tuż po drugiej katastrofie takiej maszyny w ciągu kilku miesięcy.
W ostatnich dniach pojawiają się kolejne informacje, które mogą oddalić powrót maszyn do siatki połączeń o kolejne miesiące. „New York Times” ujawnił, że podczas grudniowego audytu zleconego przez amerykański nadzór lotniczy wykryto wcześniej niezgłoszone obawy związane z okablowaniem. Według dziennika trwa badanie, czy dwie sekcje kabli nie znajdują się zbyt blisko siebie, co mogłoby doprowadzić do zwarcia.