Aukcja częstotliwości LTE na pewno będzie hitem tego roku. I nie chodzi mi tutaj o sam proces aukcji, ale o to, co będziemy mieli po rozdysponowaniu częstotliwości, czyli dostęp do mobilnego szybkiego internetu wszędzie - uważa Magdalena Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

To miał być przebój tego roku, a na razie mamy niewypał. Mam na myśli aukcję częstotliwości na szybki internet. Co poszło nie tak?

Aukcja częstotliwości LTE na pewno będzie hitem tego roku. I nie chodzi mi tutaj o sam proces aukcji, ale o to, co będziemy mieli po rozdysponowaniu częstotliwości, czyli dostęp do mobilnego szybkiego internetu wszędzie. To pierwsza taka aukcja w Polsce. Może mieliśmy falstart, ale jesteśmy na bardzo dobrej drodze do tego, żeby ten proces przeprowadzić bardzo dokładnie. Tak powinno było być oczywiście pierwotnie, ale osoba odpowiedzialna za publikację dokumentów na stronie UKE nie sprawdziła po prostu, czy załączniki się otwierają. Wydawałoby się, że to błąd trywialny i to, że osoby zainteresowane nie mogły przez dwie godziny w porze nocnej przeczytać wyjaśnień prezesa UKE do tej dokumentacji, nie jest większym problemem. Jednak dbając o interesy uczestników tego procesu, postanowiłam odwołać aukcję, bo od początku historii przetargów na częstotliwości w polskiej telekomunikacji nie było takiego, który nie zostałby zaskarżony. Jeżeli dalibyśmy głupie powody do ewentualnego zaskarżenia, szkoda, żeby ten cały warty miliardy proces był podważany.