Resort cyfryzacji przedstawił projekt rozporządzenia dotyczącego wdrażania 5G. Wyraża on bardziej europejskie niż amerykańskie stanowisko wobec chińskiego dostawcy.
Reklama
Dokument przekazany wczoraj do konsultacji publicznych ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa sieci. Minister cyfryzacji już wcześniej zapowiadał, że regulacje nie będą przełomowe i zaskakujące dla operatorów. Można było się jednak spodziewać, że w ich treści znajdzie się choćby zawoalowane odniesienie do Huaweia – chińskiego dostawcy oskarżanego o afery szpiegowskie i przekazywanie danych chińskim władzom. Nic jednak nie wskazuje na to, by projekt rozporządzenia ograniczał Chińczykom możliwości sprzedaży technologii na polski rynek.
Działający w kraju operatorzy będą mieli swobodę w wyborze dostawców pod warunkiem identyfikacji pojawiających się zagrożeń czy zachowania odpowiednich zabezpieczeń do kluczowych zasobów i zdalnego przetwarzania danych. W rozporządzeniu podkreślono też wagę dywersyfikacji firm dostarczających usługi. Według założeń operatorzy mają „unikać uzależnienia od jednego producenta poszczególnych elementów sieci telekomunikacyjnej”. Nie podano jednak żadnych konkretnych proporcji czy parametrów świadczących o takim uzależnieniu pozwalających po ich przekroczeniu na ingerencję w rynek przez instytucje państwa. Pewną furtką może być jednak wymóg uwzględnienia przez operatorów rekomendacji rządowego pełnomocnika ds. cyberbezpieczeństwa, dotyczących stosowania urządzeń informatycznych, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa publicznego lub istotnego interesu bezpieczeństwa państwa.
Rozporządzenie ma wejść w życie w ciągu pół roku od ogłoszenia. Podmioty objęte konsultacjami mają 10 dni na ustosunkowanie się do projektu.
Propozycje resortu cyfryzacji nie zmierzają w kierunku, którego od europejskich partnerów oczekują Stany Zjednoczone. Administracja Donalda Trumpa dąży do zablokowania Huaweia zarówno za oceanem, jak i w Europie. Tym spowodowane było m.in. umieszczenie go na czarnej liście uniemożliwiającej korzystanie z usług amerykańskich dostawców. Jednocześnie przedstawiciele USA ostrzegali m.in. władze w Niemczech i Wielkiej Brytanii, że dopuszczenie Chińczyków do kluczowych elementów budowy sieci 5G doprowadzi do uniemożliwienia efektywnej współpracy wywiadowczej.
Wcześniej polski rząd wielokrotnie dawał do zrozumienia, że podziela amerykańskie obawy. Świadczyła o tym m.in. podpisana we wrześniu przez premiera Mateusza Morawieckiego i wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a wspólna deklaracja na temat rozwoju nowej technologii. Postulowano w niej, aby w budowie sieci uczestniczyli jedynie zaufani dostawcy z przejrzystą strukturą własności, wykazujący się etycznym postępowaniem korporacyjnym. Na temat współpracy z chińskim dostawcą premier wypowiadał się sceptycznie jeszcze w tym miesiącu, w wywiadzie dla niemieckiego „Die Welt”. – Wolałbym ją (sieć 5G – red.) rozwijać z Niemcami i Francją niż z Huaweiem. Jesteśmy tu bardzo zdeterminowani, rok temu aresztowaliśmy dwóch chińskich szpiegów, którzy pracowali dla Huaweia – mówił.
To stanowisko nie znalazło jednak bezpośredniego odzwierciedlenia w obowiązujących aktach prawnych. – Nie sądzę, byśmy wyłączali jakąkolwiek przychodzącą z rynku infrastrukturę z rozwoju technologii 5G – stwierdził za to podczas ubiegłorocznego Forum Ekonomicznego w Krynicy prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Marcin Cichy. Teraz te słowa zdają się potwierdzać.
Polski projekt jest zbliżony do postawy innych europejskich graczy, którzy nie byli skłonni ulegać amerykańskiej presji. Angela Merkel, która wciąż nie podjęła ostatecznej decyzji, zadeklarowała w czwartek podczas szczytu w Davos, że najważniejsza jest dywersyfikacja usług. Jej zdaniem ewentualne unikanie któregoś z dostawców mogłoby spowodować więcej szkód niż pożytku.
Całkowitemu wyłączeniu z rynku Huaweia najprawdopodobniej sprzeciwi się też Wielka Brytania. Według „Financial Times” Boris Johnson ma dziś ogłosić, że Zjednoczone Królestwo częściowo zmniejszy jednak możliwość chińskiej ekspansji – choć firma będzie mogła brać udział w przetargach, najprawdopodobniej spotka się z ograniczeniem udziału w rynku przy jednoczesnym wyłączeniu z tworzenia kluczowej infrastruktury. To kompromis między żądaniami Donalda Trumpa a realiami rynkowymi – całkowita rezygnacja z Huaweia może bowiem radykalnie podnieść koszty całej inwestycji.
Chiński producent ma już swój udział w tworzeniu w Polsce sieci 5G. Na początku stycznia poinformowano o testowym uruchomieniu jej w Gdyni. Obsługujący ją Play korzysta z urządzeń Huaweia, choć współpracuje też z innymi dostawcami. Z kolei Grupa Polsat zapowiedziała, że przy realizacji swojego projektu będzie bazować na dotychczasowych partnerach: Nokii i Ericssonie.