Nowe mieszkania przyciągają kupujących. Po sześciu latach wzrostu sprzedaży ten rok może być trudniejszy.
Ponad 19 tys. sprzedanych lokali – z takim wynikiem 2015 r. zakończyło 17 dużych deweloperów ankietowanych przez DGP. To oznacza wzrost o 29 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Spadek zaliczyła w tej grupie tylko jedna spółka, stołeczny Marvipol.
Reklama
– Poziom sprzedaży w 2015 r. wynikał z ograniczonej oferty. Po rekordowym dla grupy roku 2014, w 2015 sprzedawaliśmy ostatnie mieszkania z gotowych inwestycji i lokale z kolejnych etapów Central Park Ursynów. Wynik, który osiągnięliśmy, i tak jest lepszy, niż oczekiwaliśmy, przekroczyliśmy plan roczny o ponad 10 proc. – twierdzi Mariusz Poławski z zarządu Marvipolu.

Reklama
Dla większości pozostałych firm 2015 r. zakończył się najlepszymi w ich historii wynikami sprzedaży. To efekty wyjątkowego splotu korzystnych czynników zarówno po stronie popytu, jak i podaży.
– Deweloperzy dysponowali dobrze zaprojektowaną ofertą w każdym segmencie rynku, od mieszkań najtańszych po droższe, a na dodatek ceny nowych lokali były w porównaniu z poprzednim rokiem bardzo stabilne. Do tego doszły niskie stopy procentowe, dzięki którym utrzymywały się niskie koszty kredytów. Niemały wpływ miało też mało atrakcyjne oprocentowanie lokat, co zniechęcało do powierzania oszczędności bankom i zachęcało do inwestowania w nieruchomości – tłumaczy Katarzyna Kuniewicz, partner w firmie doradczej Reas.
Na największych rynkach zakupy inwestycyjne w przeważającej części finansowane były gotówką, dotyczy to nawet 30 proc. sprzedawanych lokali. Na korzyść kupujących działało też wsparcie z rządowego programu Mieszkanie dla Młodych. Reas szacuje, że w 2015 r. co piąte mieszkanie w sześciu największych miastach kupiono ze wsparciem państwa.
Deweloperzy zapowiadają, że w kwestii sprzedaży nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa: w 2016 r. chcą co najmniej utrzymać ubiegłoroczne wyniki. Cel Murapolu, ubiegłorocznego rekordzisty, to 3 tys. transakcji. Robyg ocenia, że realny wynik to ok. 2,5 tys. lokali. Z kolei zarządzający LC Corp uważają, że zakładając stabilną sytuację w obszarze kredytów hipotecznych, firma w oparciu o posiadany bank ziemi jest w stanie utrzymać aktualny poziom sprzedaży w perspektywie kolejnych kilku lat. Każda z tych firm sprzedała w 2015 r. ponad 2 tys. lokali.
Rozmówcy DGP z branży przyznają jednak, że sytuacja na rynku nowych mieszkań niekoniecznie musi być tak korzystna jak w ubiegłym roku. Co prawda i kupujący, i firmy powinni czerpać benefity z niskich stóp, banki mają już jednak wyższe wymagania, jeśli chodzi o wkład własny przy kredycie hipotecznym. Do tego dochodzi wprowadzenie podatku od aktywów instytucji finansowych, które spowodowało w kilku bankach podwyżki marż kredytów.
– Nie jestem przekonany co do dalszego wzrostu sprzedaży mieszkań w 2016 r. Branżę będzie wspierał silny popyt inwestycyjny, ale ograniczy pogorszenie kondycji sektora finansowego. Mimo to deweloperzy o najlepiej przygotowanym banku ziemi i dostępie do finansowania będą w stanie zwiększyć skalę biznesu – ocenia Piotr Zybała, analityk DM mBanku. Wskazuje, że główne czynniki ryzyka to koszty i dostępność kredytów, zarówno dla kupujących mieszkania, jak i firm, bo w ostatnich latach bardzo niskie było oprocentowanie kredytów korporacyjnych. Podatek bankowy prawdopodobnie także tu spowoduje podwyżki i ograniczy dostępność kredytu dla firm w gorszej sytuacji finansowej. Także Reas prognozuje, że 2016 r. może być dla rynku nieco gorszy w porównaniu z poprzednim. Zdaniem tej firmy poza czynnikami związanymi z wyższym wkładem własnym i polityką banków na wyhamowanie tempa sprzedaży mogą wpłynąć ceny mieszkań. – W drugiej połowie roku na rynku mogą zacząć pojawiać się projekty z nieco wyższymi cenami, które realizowane będą na gruntach kupowanych w 2015 r., kiedy deweloperzy zaczęli mocno konkurować o działki, co pociągnęło za sobą wzrost cen – przewiduje Katarzyna Kuniewicz.