W 2011 r. media publiczne w Europie zarobiły prawie 6,5 mld euro ze źródeł komercyjnych. To średnio około 20 proc. telewizyjnych budżetów. Jeszcze w 2006 r. było to 8 mld, czyli ponad jedna czwarta całego przychodu. Na tym tle TVP z budżetem wynoszącym ok. 1,5 mld zł, z czego z zasilenia publicznego w 2011 r. wpłynęło zaledwie około 200 mln zł, wypada jako stacja niezwykle zaradna. Z samych tylko reklam miała w 2011 r. ponad 55 proc. przychodu. Jednak rzecznik prasowy telewizji Jacek Rakowiecki widzi to inaczej:

– Tak duży udział źródeł komercyjnych to po prostu efekt niezwykle niskich, wręcz jednych z najniższych na kontynencie wpływów abonamentowych – mówi nam Rakowiecki.

Rzeczywiście załamanie w ostatnich latach ściągalności abonamentu radiowo-telewizyjnego zaowocowało tym, że statystyczne polskie gospodarstwo domowe płaci na swoją telewizję miesięcznie zaledwie 0,51 euro, przy średniej dla Europy prawie 3 euro. Rekordzistami są Szwajcaria i Norwegia, gdzie każde gospodarstwo płaci ok. 24 euro, ale nawet w Czechach i na Węgrzech te wpływy wynoszą niemalże 5 euro.

Jest jednak szansa, by tę tendencję odwrócić. Po tym jak Poczta Polska zintensyfikowała starania w ściąganiu abonamentu, po raz pierwszy od lat zatrzymano spadki w wartości zebranej opłaty. A nawet jak wynika z najnowszych szacunków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, wpływy te za rok 2014 powinny osiągnąć 650 mln zł. Podobne wpływy mają być też w tym roku, choć jeszcze rok temu KRRiT szacowała, że będzie to raptem 401 mln zł. Dodatkowo KRRiT zdecydowała o znacznym podniesieniu udziału TVP w abonamencie. W ostatnich latach wahał się on między 44 a 45 proc., w 2014 r. ma wynieść już 54,46 proc. wpływów abonamentowych.

Mimo wszystko TVP i tak jako jedyna telewizja publiczna w Europie, by się utrzymać, musi na poważną skalę walczyć z komercyjnymi nadawcami o reklamy. Tyle że i na tym rynku nie jest najlepiej.

– Budżety na reklamę telewizyjną zaczęły w ostatnich latach poważnie się zmniejszać. W konkurencji ze stacjami komercyjnymi nadawcom publicznym jest trudniej zawalczyć o kawałek tego tortu, co widać także w statystykach Europejskiej Unii Nadawców. W 2006 r. reklama stanowiła ponad 16 proc. budżetów telewizji publicznych, a w 2011 r. było to już tylko 10,5 proc. – dodaje Rakowiecki.

Odwrotnie ta tendencja wygląda w Europie. Zasadniczo są właśnie dwa modele finansowania telewizji: z abonamentu lub funduszy publicznych. W 22 krajach jest praktykowane pierwsze rozwiązanie, w 17 telewizje korzystają w większości z dotacji, subwencji rządowych czy wpływów z tytułu podatków. – Sytuacja, jaka dotknęła niedawno Grecję, gdzie telewizja publiczna musiała wstrzymać nadawanie po obcięciu dotacji rządowej, skłania jednak do tego, by finansować media publiczne z niezależnego od decyzji rządu abonamentu. Bez niego nie będziemy się w stanie utrzymać – dodaje Jacek Rakowiecki. W Polsce inne wsparcie publiczne poza abonamentem, np. dotacje z resortów na konkretne programy, stanowiło 1,5 proc. budżetu całego przychodu TVP.