Wyobraźmy sobie, że mamy właśnie jesienne wybory parlamentarne. Jest niedzielny wieczór, komisje zamykają lokale wyborcze i biorą się do liczenia głosów, a telewizje emitują wyniki exit poll. Załóżmy, że wygrywa Platforma Obywatelska.
W Telewizji Polskiej panika. Idą po nas! Spece od propagandy gorączkowo wymyślają paski do TVP Info. Telefony grzeją się od SMS-ów z poleceniami: „Czarna niedziela!”, „Sfałszowane wybory?”, „Sondażownie oszalały”, „Tylko spokojnie, poczekajmy na ostateczne wyniki”.
Ale już nazajutrz „Wiadomości” otrząsają się z szoku i przypuszczają atak. Przypominają wszystkie wpadki Grzegorza Schetyny, lapsusy Ewy Kopacz, do tego dużo przebitek na niemiecką flagę, zdjęcia Donalda Tuska szepczącego z Angelą Merkel i ściskającego się z Władimirem Putinem. I sondy uliczne: „Każą nam zwracać pieniądze z 500+!”. Na pewno da się w to wpleść także Stalina i Hitlera. Następnego dnia to samo. I kolejnego.