statystyki

Śledczy sprawdzają zakupy biomasy do Ostrołęki

autor: Karolina Baca-Pogorzelska11.04.2019, 07:31; Aktualizacja: 11.04.2019, 10:58
Prokuratura bada dostawy od lutego do września 2015 r.

Prokuratura bada dostawy od lutego do września 2015 r.źródło: Materiały Prasowe

W Białymstoku badana jest sprawa możliwych nieprawidłowości przy dostawach paliwa do elektrowni grupy Energa – wynika z informacji DGP.

Jak dowiedzieliśmy się, w 2015 r. władze Energa Elektrownie Ostrołęka (EEO) zawiadomiły służby o nieprawidłowościach związanych z dostawami biomasy, która stanowi paliwo do zasilania elektrowni. Zaniżana miała być kaloryczność produktu. W efekcie trzeba było kupować go więcej. Siłownia, zdaniem zawiadamiających, mogła tracić na tym procederze nawet 10 mln zł rocznie (prokuratura podaje znacznie niższą kwotę – przynajmniej 400 tys. zł).

– Obecnie prowadzone jest śledztwo i na tym etapie nie informujemy o szczegółach sprawy. Gospodarzem postępowania jest wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Białymstoku – mówi DGP sierż. szt. Paweł Żukiewicz z zespołu prasowego Centralnego Biura Śledczego Policji, do którego wpłynęło zawiadomienie.

Śledztwo, którego przedmiotem jest oszustwo na szkodę siłowni w Ostrołęce, Podlaski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej prowadzi od 22 lutego 2016 r. W odpowiedzi na pytania DGP biuro prasowe precyzuje, że chodzi o dostawy od lutego do września 2015 r., a oszustwo polegało na wprowadzaniu w błąd co do wagi i jakości pelletu, czyli paliwa uzyskiwanego z biomasy. Zdaniem śledczych szkody w tym czasie wyniosły, wspomniane wcześniej, co najmniej 400 tys. zł.

„W toku postępowania jednej osobie przedstawiono zarzuty m.in. o czyny z art. 286 par. 1 kodeksu karnego (oszustwo – red.) związane z działaniem na szkodę EEO” – czytamy w odpowiedzi prokuratury na pytania DGP.

– Były czasy, gdy przyjeżdżało nawet 400 tys. ton biomasy rocznie, ok. 50 samochodów dziennie. Kierowca zgłaszał się do osoby odpowiedzialnej po stronie elektrowni, jechali do magazynu, gdzie oceniano jakość materiału. Uczciwy pracownik elektrowni, stwierdzając, że jest on gorszej jakości, odsyłał transport z kwitkiem, ale niektórzy kierowcy czekali na następną zmianę, na której był ich człowiek – mówi nam pracownik elektrowni. – Biomasa przyjeżdżała w niektórych ciężarówkach wymieszana z kamieniem, ziemią, gruzem czy piaskiem – dodaje.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie