Autopromocja

Sikora: Rak dla wszystkich

Dominika Sikora / fot. Wojtek Górski
Dominika Sikora / fot. Wojtek Górski DGP
13 sierpnia 2014

Kto będzie kozłem ofiarnym pakietu Arłukowicza? Lekarze rodzinni, szpitale onkologiczne, NFZ, a może pacjenci? Bo że ktoś poniesie odpowiedzialność za rozwiązania pełne niedoróbek, jest pewne.

1 stycznia 2015 r. wejdą w życie przepisy, które mają skrócić i poprawić standard leczenia pacjentów onkologicznych. Tylko że im dalej w las, tym więcej drzew, a w zasadzie pytań. Minister zdrowia przekonuje, że ponieważ lekarzom rodzinnym będzie teraz zależeć na wstępnym typowaniu pacjentów z podejrzeniem chorób nowotworowych, to nie tylko zwiększy się wykrywalność raka, ale również skróci czas oczekiwania na końcową diagnozę. Tylko jakoś trudno mi w to uwierzyć. Chociażby dlatego, że lekarze rodzinni już teraz mają narzędzia, dzięki którym mogą zachęcać swoich pacjentów do profilaktyki. Tylko tego nie robią. A chodzi o proste rzeczy. Czy podczas wizyty pytają się np. kobiet, czy samodzielnie badają piersi, kiedy ostatni raz były u ginekologa, wykonywały mammografię czy cytologię? Czy pytają mężczyzn, kiedy brali udział w badaniu w kierunku wykrywania nowotworu jelita grubego? A co z badaniami profilaktycznymi? W końcu co roku NFZ wysyła zaproszenia do ich przeprowadzenia. Niestety, zgłaszalność od lat jest na niskim poziomie. Mamy też Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych, który, jak wskazuje NIK, szwankuje.

Więc jak mam uwierzyć, że od stycznia będzie lepiej? No, chyba że chodzi o to, że lekarze rodzinni będą wstępnie stwierdzać raka u wszystkich swoich podopiecznych. Tak na zapas. Wtedy grozi nam gwałtowne zwiększenie liczby zawałowców.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.