statystyki

Ostre hamowanie diesla. Niektóre marki zaprzestają produkcji samochodów na ropę

autor: Łukasz Bąk08.12.2016, 07:56; Aktualizacja: 08.12.2016, 08:04
Dla wielu analityków, a także koncernów motoryzacyjnych, nagły odwrót kierowców od oleju napędowego jest niemałym szokiem

Dla wielu analityków, a także koncernów motoryzacyjnych, nagły odwrót kierowców od oleju napędowego jest niemałym szokiemźródło: ShutterStock

Udział ropniaków w sprzedaży spadł do poziomu z 2006 r. Kilku producentów już zapowiedziało, że rezygnują z ich produkcji. Powody? Skandale, oskarżenia o rakotwórczość oraz szybko rozwijająca się technologia hybrydowa i elektryczna.

Wygląda na to, że z modą na samochody zasilane olejem napędowym jest trochę jak z tą na spodnie typu dzwony – myśleliśmy, że będzie trwać wiecznie, a skończyła się równie szybko, jak zaczęła. Ze statystyk firmy LMC Automotive wynika, że trzy minione miesiące był pierwszymi od dekady (nie licząc kryzysowego roku 2009), w których udział diesla w sprzedaży w krajach Europy Zachodniej spadł poniżej 50 proc. Prognoza na cały rok mówi o 49,3 proc. – wyniku, jaki ostatnio zanotowano w 2005 r. Tylko w ciągu dwóch minionych lat auta jeżdżące na ON straciły 4 proc. rynku. A w niektórych bardzo „dieslowych” krajach (np. Belgia, Francja, Austria) nawet po 20 pkt proc.

Zmiany dobrze widoczne są także w Polsce. I to zarówno w przypadku samochodów używanych, jak i nowych. Jeszcze w 2005 r. diesla pod maską miało sześć na 10 aut importowanych z Zachodu. Obecnie już tylko cztery. Z kolei w przypadku pojazdów z salonów udział wersji wysokoprężnych od 2010 r. spadł aż o 11,5 pkt proc. – do 31,5 proc. – To trwały i nieodwracalny trend – nie ma wątpliwości Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar monitorującej rynek motoryzacyjny.

Udział diesla w sprzedaży nowych aut osobowych

Udział diesla w sprzedaży nowych aut osobowych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dla wielu analityków, a także koncernów motoryzacyjnych, nagły odwrót kierowców od oleju napędowego jest niemałym szokiem. I może się okazać bolesny w skutkach. Jeszcze na początku tego roku Mercedes deklarował, że w trzy lata zainwestuje w rozwój „diesli nowej generacji” rekordowe 2,6 mld euro. A dwa miesiące później – podobnie jak Mitsubishi, Audi czy Opel – wzywał do serwisów właścicieli wyprodukowanych przez siebie aut na przeprogramowanie komputerów silnika. Zarówno sama deklaracja o inwestycjach, jak i akcja serwisowa były pokłosiem jednego i tego samego zdarzenia – afery Dieselgate.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie