Przy nieco anachronicznych już prędkościach 512 kb/s i 1 Mb/s różnice w cenach dostępu do sieci w Polsce i pozostałych 27 krajach Unii Europejskiej są największe. W tym pierwszym przypadku drożej niż w Polsce jest tylko we Włoszech – wynika z raportu „Broadband Internet Access Cost 2013 r.” firmy Van Dijk Management Consultants przygotowanego na zlecenie Komisji Europejskiej na podstawie cen z lutego 2013 r.

Jeszcze drożej w porównaniu z innymi krajami płacimy, jeśli korzystamy z łączy pozwalających ściągać pliki z prędkością od 1 Mb/s do 2 Mb/s. W Polsce mediana oferowanych cen wynosi aż 84,32 euro, podczas gdy w np. na Litwie 11,39 euro. Średnia dla wszystkich krajów UE wynosi niecałe 30 euro. Niechlubne pierwsze miejsce zajmujemy też przy szybszych łączach – od 4 Mb/s do 8 Mb/s. Także ceny najszybszych łączy od 8 Mb/s do 30 Mb/s i powyżej są fatalne dla klientów i znacznie przekraczają europejską średnią.

Dodatkowe opłaty

Skąd tak ogromne różnice cen? Przygotowując raport, analitycy zbadali koszt dostępu do stacjonarnego internetu w krajach UE w 2013 r. i oprócz cen nominalnych wzięli pod uwagę wszystkie dodatkowe opłaty oraz siłę nabywczą użytkowników. – W raporcie ceny dla Polski są relatywnie wysokie z dwóch powodów: pierwszy z nich to uwzględnienie siły nabywczej, która jest niższa niż w krajach starej Piętnastki. Drugi to wliczenie do ceny pojedynczej usługi dostępu do internetu opłaty za utrzymanie łącza w Orange – wyjaśnia Grzegorz Bernatek z firmy analitycznej Audytel.

Podobnie jest z usługami świadczonymi przez Netię na łączach wydzierżawionych od dawnej Telekomunikacji Polskiej. Takich klientów jest u tego operatora ponad 400 tys. Opłata za utrzymanie łącza w Orange wynosi ok. 30 zł, ale można też zawiesić linię telefoniczną na rok i wtedy zapłacimy o prawie 10 zł mniej. Jakkolwiek jednak liczyć, jeśli nie chcemy mieć stacjonarnego telefonu, do ceny internetu zawsze trzeba doliczyć dodatkową opłatę.

W lepszej sytuacji są klienci sieci kablowych. – Jeśli popatrzymy tylko na ceny operatorów alternatywnych, to pozycja Polski – z uwzględnieniem siły nabywczej – plasuje się w połowie europejskiej stawki. W wartościach nominalnych ceny za dostęp do internetu są jednymi z niższych w Unii – przypomina Bernatek.

Wysokość marży

Autorzy raportu zwracają też uwagę na jeszcze jeden niepokojący trend. Ich zdaniem wyniki badania wskazują, że za te same usługi świadczone przez tych samych operatorów w różnych krajach zapłacimy zupełnie inną cenę. Na przykład klient UPC w Polsce za łącze i prędkości 120 Mb/s w lutym 2013 r. musiał zapłacić niecałe 50 euro. W Rumunii za tę samą usługę świadczoną przez tego samego operatora już tylko 34,04 euro.

Zdaniem Grzegorza Bernatka te różnice to efekt wysokości marży. – Ceny w poszczególnych krajach są wynikiem gry konkurencyjnej na danym rynku. W idealnej sytuacji odmienności pomiędzy poszczególnymi krajami powinny odzwierciedlać tylko różnice w kosztach świadczenia usług – wyjaśnia Bernatek. Dodaje jednak, że te różnice nie są duże, bo na przykład można uznać, że koszty sprzętu są identyczne. – Różnią się nieco koszty pracy, ale one nie są takie istotne. Wynika z tego, że różnice są w głównej mierze związane z wysokością marży, czyli tym, ile operatorzy zarabiają na usłudze – mówi Bernatek. Jego zdaniem marże na usługach telekomunikacyjnych w Polsce są stosunkowo niskie. Nie na tyle jednak, aby np. polski klient UPC płacił za dostęp do internetu tyle samo, ile mieszkaniec Rumunii.

– Dyskusja o cenach w pewnym momencie staje się bezprzedmiotowa, bo ważniejsze jest, dlaczego 1/3 Polaków nie korzysta w ogóle z dostępu do internetu. Ważne jest też, ile będzie kosztował internet +30Mb/s oraz +100Mb/s, bo niska cena dla tych usług ułatwi spełnienie wymagań agendy cyfrowej – podsumowuje ekspert Audytelu. Polska zobowiązała się przed Komisją Europejską, że wypełni cele agendy cyfrowej do 2020 r. Oznacza to, że każdy obywatel ma mieć dostęp do internetu o przepustowości co najmniej 30 Mb/s, a przynajmniej połowa do łączy przekraczających 100 Mb/s. Pytanie tylko za ile.

Aż jedna trzecia Polaków w ogóle nie korzysta z dostępu do sieci