Głównym czynnikiem ryzyka w związku z rozwijającą się telefonią nie jest promieniowanie, lecz sposób korzystania z urządzeń
Reklama
DGP
Sieć 5G wymagać będzie zagęszczenia infrastruktury jej obsługującej. Niewielka odległość pomiędzy antenami sprawi, że technologia zwiększy naszą ekspozycję na działanie pola elektromagnetycznego o częstotliwości radiowej. Niektórzy ostrzegają, że spowoduje to wzrost zachorowań na nowotwory czy alzheimera.
Te osoby najwyraźniej zapomniały o tym, że od dekad tkwimy w morzu mikrofal. Używają ich telefony komórkowe, systemy GPS, Bluetooth (korzysta z częstotliwości 2,4 GHz), bezprzewodowy internet, czyli WiFi (od 2,4 do 5 GHz). Również światło, które widzimy, jest promieniowaniem elektromagnetycznym. Kuchenka mikrofalowa operuje w tym samym paśmie co sieci komórkowe – działa na częstotliwości 2,5 GHz. W tym przypadku chodzi jednak o moc. Gdy stoimy przy kuchence, nie wydarzy nam się nic złego, choć w jej wnętrzu temperatura rośnie.
Przeciwnicy 5G używają właśnie porównania do mikrofalówki, mówiąc, że sieć będzie nam „grillować mózgi”.
To duża przesada. Nie uciekniemy przed rozwojem technologii i ekspozycją na promieniowanie. Prawdą jest, że tego typu fale elektromagnetyczne są wymieniane przez WHO jako potencjalnie szkodliwe dla zdrowia, ale wszystko zależy od dawki oraz czasu ekspozycji. Dotychczas nie przedstawiono jednak badań naukowych, które potwierdziłyby szkodliwość przyjętych do stosowania urządzeń. Z drugiej strony udowodnienie, że coś nam ewidentnie szkodzi, nie jest proste. Wymagałoby przebywania w bardzo dużym polu elektromagnetycznym przez odpowiednio długi czas z wyłączeniem innych czynników o podobnym działaniu. Ale w różnych populacjach na całym świecie nie odnotowano wzrostu zachorowań na nowotwory w związku z taką ekspozycją. Od 15 lat, czyli odkąd telefonia poczyniła olbrzymi postęp, nic się tu nie zmieniło.
Ale co jakiś czas pojawiają się badania mówiące np. o szkodliwości komórek.
Faktycznie, było ich wiele. W jednym stwierdzono, że telefon trzymany przy uchu podgrzewa je o jeden stopień. Kiedy wyjęto z niego baterię, efekt był dokładnie ten sam. Bo za wzrost temperatury, jak się okazało, odpowiadało zaburzenie krążenia w związku z uciskiem, nie promieniowanie. Obecnie większość badań wskazuje, że niewłaściwe stosowanie telefonu owszem może mieć zły wpływ na zdrowie, ale w kontekście zmian zachowania, bezsenności.
Sam brak przekonujących badań nie oznacza, że coś jest bezpieczne, a strach przed nowotworem może paraliżować.
To prawda. Nowotwory mózgu stanowią 10. przyczynę zgonów na raka u mężczyzn i 9. u kobiet. Jednak na tę chwilę nie znamy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co wywołuje chorobę. W tym zakresie dominują niestety wady genetyczne. Owszem, jest mnóstwo doniesień kazuistycznych mówiących o pacjentach, którzy wcześniej byli narażeni na działanie m.in. pestycydów, herbicydów, substancji petrochemicznych i również promieniowanie, ale nie spełniają one warunków dowodów naukowych klasy A, czyli przesądzających. To z kolei oznacza konieczność nadzoru i monitorowania. A także – zachowania zdrowego rozsądku.
Co to znaczy?
Korzystając z technologii i urządzeń, musimy pamiętać o przerwach, odpoczynku, relaksacji, gdyż wielogodzinne wpatrywanie się w monitor czy bardzo długie i częste rozmowy telefoniczne z pewnością wywołają różne dolegliwości. Wiadomo już, że może dojść do zaburzenia słuchu, szumów usznych, bólu i zawrotów głowy, a nawet zmian morfologicznych kręgosłupa szyjnego i czaszki u osób, które spędzają dzień z głową pochyloną nad smartfonem. Poza tym głównym czynnikiem ryzyka nie jest tu samo promieniowanie, lecz raczej sposób korzystania z urządzeń. Większym ryzykiem, jak wspomniałem, są zaburzenia behawioralne i uzależnienia. Warto dodać, że na naszych oczach trwa inny niezwykły eksperyment: jak wykorzystanie najnowszej technologii wpłynie na nasze funkcje poznawcze. Łatwy dostęp do olbrzymich zasobów wiedzy podany w prosty sposób może rozleniwić mózg. Jednocześnie technologia 5G jest zapowiedzią rewolucji: upowszechnienie inteligentnych systemów zarządzania domem, przeniesienie sprzętów AGD i RTV w inny wymiar, kolejne aplikacje i funkcje. To sprawia, że ludzki mózg nieustannie uczy się, trenuje. I, paradoksalnie, będąc w gotowości, przedłuża swoją młodość. Z prowadzonych badań wiemy np., że starsze pokolenia, które nie miały kontaktu z rozwiązaniami technologicznymi, są bardziej narażone na otępienie. A niekorzystne objawy pojawiają się wcześniej i są bardziej nasilone.
Czyli technologia ochroni kolejne pokolenia przed alzheimerem, parkinsonem?
Tak daleko bym nie szedł, bo nauka również w tym przypadku nie zna jednoznacznej przyczyny chorób neurozwyrodnieniowych. Wiemy jedynie, że winne jest nieprawidłowe odkładanie się białek w mózgu. A poza tym najpoważniejszym czynnikiem ryzyka jest wiek. Ryzyko rośnie, bo żyjemy coraz dłużej. Trudno porównywać kondycję populacji teraz i np. wiek temu, kiedy możliwości medycyny były mniejsze i nie było metod diagnostycznych do rozpoznawania wielu chorób. Mogę mówić z własnej wiedzy i praktyki: kondycja społeczeństwa w porównaniu z doniesieniami sprzed lat jest lepsza. Wśród planów związanych z 5G jest także inteligentny system zdrowia, który pozwoli na bieżąco kontrolować potrzeby medyczne chorych na nowotwory, cukrzycę czy choroby serca.
Wiele nowych rozwiązań technologicznych, jak np. aplikacje w smartfonach, już teraz może zasygnalizować ryzyko chorób neurozwyrodnieniowych z zaburzeniami funkcji poznawczych czy zaburzeń ruchowych na podstawie analizy, w jaki sposób korzystamy z telefonów – precyzja ruchów, szybkość oraz pamiętanie numerów czy prowadzenie rozmowy. Mamy też np. aplikacje do monitorowania postępu zaburzeń neurologicznych w stwardnieniu rozsianym na podstawie rejestrowania codziennego funkcjonowania pacjentów. Takie rozwiązania dają nadzieję na skuteczniejsze leczenie.