Wprowadzenie progresywnej taryfy cen za wodę gwarantuje mieszkańcom tańszą wodę w zakresie podstawowych potrzeb. W projektowanych przepisach chodzi przede wszystkim o to, by zapewnić każdemu dostęp do niedrogiego minimum wody – tej potrzebnej do picia, higieny czy przygotowania posiłków.
W czwartek, 18 września br., w „Dzienniku Gazecie Prawnej” pojawił się tekst „Taryfa progresywna – iluzoryczne oszczędności i mnóstwo kłopotów”, w którym autor poddaje krytyce propozycję wprowadzenia taryf progresywnych na wodę. Padają tam słowa o „iluzorycznych oszczędnościach” i „skomplikowaniu systemu”. Ale jeśli przyjrzymy się temu artykułowi uważniej, to można dojść do wniosku, że tekst przedstawia stanowisko tylko jednej strony – i nie są nią zwykli mieszkańcy.
Progresywna taryfa oznacza niskie ceny wody dla najbardziej potrzebujących
Obecnie, co do zasady, sytuacja wygląda tak, że rodzina mieszkająca w domu czy bloku płaci dokładnie tyle samo za metr sześcienny zużytej wody, co wielka galeria handlowa czy luksusowy hotel z basenem i SPA, jeśli tylko znajdują się w tej samej gminie. Naprawdę ktoś może uważać, że to jest sprawiedliwe? Mama, która codziennie gotuje obiad dla swoich dzieci, oraz właściciel ogromnego resortu zużywającego tysiące metrów sześciennych wody rocznie – mają płacić identycznie? W tym właśnie tkwi problem, którego krytycy nowych zasad najwidoczniej nie dostrzegają.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.