Gminy zagrożone przejęciem gruntów interweniują u parlamentarzystów i w MSWiA. Włodarze zainteresowani aneksją odpowiadają, że obecny podział administracyjny jest sztuczny, a wójtom zależy tylko na własnych posadach.
Władze Kleszczowa razem ze Związkiem Gmin Wiejskich RP będą dziś dyskutować o zmianach granic. Omawiane będą np. przypadki gmin, które niepokoją się planami ekspansji terytorialnej Rzeszowa czy Dobrzenia Wielkiego, którego tereny (z elektrownią) w 2017 r. przejęło Opole. Choć zaoferowało sporo w zamian: utrzymanie placówek oświatowych na przyłączanych terenach, ulgi dla firm, doprowadzenie miejskiej komunikacji. Obiecano też pomoc finansową.
– Do tej pory dostaliśmy w sumie 30 mln zł w czterech ratach. Z tego 6 mln zł musieliśmy wpłacić na janosikowe. W tym roku od Opola otrzymamy jeszcze 6 mln zł i taką samą sumę w przyszłym – wylicza wójt Dobrzenia Wielkiego Piotr Szlapa. Ale dodaje, że ta kroplówka się skończy w 2021 r. – I wówczas będziemy mieli wydatki budżetowe większe o 3 mln zł od dochodów. Brakuje nam terenów inwestycyjnych, bo te wzięło miasto, razem z elektrownią. I dziś ma dodatkowych 40 mln zł rocznie z tego tytułu – argumentuje wójt. Dodaje, że cały czas dąży do odwrócenia zmian z 2017 r. – Inaczej za dwa–trzy lata możemy być pierwszą gminą, która upadnie wskutek odgórnych decyzji rządu – przekonuje Szlapa.