Są również tacy ubezpieczeni, u których wyniki szkodowe wykazują trend zdecydowanie negatywny, i nie wykluczamy, że w przypadku niektórych podmiotów wzrosty cen mogły sięgnąć nawet 200 proc. – mówi Kamil Bara, dyrektor biura ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej w Ergo Hestii.

Zmiana taryf związana jest przede wszystkim z rosnącą świadomością poszkodowanych, którzy żądają coraz więcej i coraz większych odszkodowań. Do najbardziej ryzykownych branż ubezpieczyciele zaliczają m.in. firmy zajmujące się utrzymaniem zieleni. Bardzo często przy koszeniu trawy rozrzucane są wokół kamienie, które uderzają o stojące w pobliżu auta i rysują lakier. – Ceny polis dla tych firm wzrosły średnio o 20 proc. – mówi Damian Andruszkiewicz z towarzystwa ubezpieczeniowego Compensa.

Więcej za ubezpieczenie mogą zapłacić także salony piękności. Klienci gabinetów kosmetycznych żądają odszkodowań np. za zniszczone ubrania czy za źle wykonany makijaż permanentny. – Stosunek liczby szkód do liczby polis wzrasta, a to może nieść ze sobą podwyżkę stawek – wyjaśnia Andruszkiewicz. Dla tej branży ubezpieczenie mogło wzrosnąć o 10 – 15 proc. W Compensie średnio o 20 – 25 proc. podrożały także ubezpieczenia dla warsztatów samochodowych.

Podwyżki nie ominęły także firm sprzątających. Ubezpieczyciele najchętniej nie ubezpieczaliby tej branży ze względu na poziom ryzyka i wartość szkód. – Tutaj szkody są niemalże pewne. Koniecznością jest więc podwyższenie składek – mówi Marcin Gajkowski z departamentu zarządzania produktami ubezpieczeń korporacyjnych w Warcie.

Jak zapewniają ubezpieczyciele, wzrost cen nie obejmuje automatycznie wszystkich firm w danej branży. – Cena zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta – wyjaśnia Bara.

Na szczęście są także branże, które nie muszą się obawiać wyższych cen polis OC. Na przykład w przypadku branży handlowej ubezpieczyciele nie odnotowali prawie żadnych wzrostów.

Stawki rosną, bo poszkodowani żądają wyższych odszkodowań