Z pustego i Salomon nie naleje, ale ta maksyma długo nie dotyczyła sektora węgla kamiennego. Zawsze działało nasze polskie „jakoś to będzie”. Obawiam się jednak, że limit szczęścia właśnie się kończy, a zaczyna rosyjska ruletka.
W tym tygodniu powinniśmy poznać koncepcję Polskiego Holdingu Węglowego, czyli plan ratunkowy dla Katowickiego Holdingu Węglowego.
Po sukcesie, jakim było powołanie Polskiej Grupy Górniczej w miejsce ledwo zipiącej Kompanii Węglowej, czas na kolejny. Piszę całkiem poważnie, bo samo powołanie bytu pt. PGG po 15 miesiącach ustaleń, strajków i walk, a konkretnie – zrealizowanie przez rząd PiS zapowiedzi PO, która sobie z tym nijak nie poradziła – to majstersztyk. Nie wiem, czy Komisja Europejska, która ma zatwierdzić plan PGG, jest podobnego zdania, ale o tym przekonamy się jesienią. Bruksela sprawdza, czy pieniądze dla PGG nie są niedozwoloną pomocą publiczną. Czemu ma wątpliwości? Cóż, zrzutka miała charakter raczej państwowy: po 500 mln zł dały PGE, PGNiG Termika i Energa, 300 mln zł Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw (FIPP FIZAN), banki (w tym prywatny BNP Paribas!) zgodziły się na zrolowanie obligacji, a Węglokoks na konwersję zadłużenia na akcje. Biznes ten przeszedł test prywatnego inwestora i za chwilę ma się kręcić.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.