Firma nie zamierza rezygnować z wydobycia irańskiej ropy. Nie wyklucza, że zwróci się do strony amerykańskiej o wyłączenie spod sankcji. A do URE o podniesienie taryf za gaz dla odbiorców detalicznych.
PGNiG sprzedaje coraz więcej gazu, ale zyski nie rosną / Dziennik Gazeta Prawna
– Z takim wnioskiem zwrócił się już do amerykańskich władz francuski Total. Jeśli Amerykanie rzeczywiście wprowadzą sankcje wobec Iranu, to szansa, że zrobią dla kogoś wyjątek, nie są duże. Ale jeśli mimo wszystko Totalowi się uda, to my również pójdziemy tą ścieżką – mówi Piotr Woźniak, prezes PGNiG.
Powodem kłopotów zagranicznych przedsiębiorstw działających w Iranie jest wycofanie się prezydenta USA Donalda Trumpa z porozumienia nuklearnego. W lipcu 2015 r. podpisały je z Iranem Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Niemcy, Wielka Brytania i Unia Europejska. W zamian za stopniowe znoszenie ekonomicznych sankcji Iran zgodził się poddać międzynarodowej kontroli swój program atomowy. Wśród firm, które po wznowieniu relacji gospodarczych wróciły do Iranu, był także PGNiG.
Reklama
– Znaliśmy już wcześniej tamtejszy rynek, bo przed wprowadzeniem sankcji działała na nim i zbierała bardzo dobre opinie Geofizyka Kraków z naszej grupy kapitałowej – wyjaśnia Woźniak.

Reklama
Spółka ta świadczy usługi na rzecz firm działających w branży wydobywczej. Pod koniec 2016 r. PGNiG podpisał list intencyjny z National Iranian Oil Company (NIOC), którego ostatecznym efektem miało być wspólne wydobycie ropy naftowej ze złoża Soumar. Ostateczną decyzję w tej sprawie PGNiG miał podjąć już w zeszłym roku, ale ze względu na opieszałość strony irańskiej do podpisania umowy nie doszło. Obecnie projekt został zawieszony. Wycofując się z porozumienia z Iranem na początku maja, Donald Trump zapowiedział ponowne obłożenie Iranu sankcjami (według sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo będą to najsroższe sankcje w historii). Ostrzegł także, że dotkną one firmy, które będą robić interesy z bliskowschodnim państwem.
– Jesteśmy w zupełnie innej sytuacji niż Total. Nie ponieśliśmy żadnych nakładów inwestycyjnych, a jedynie operacyjne. Na pewno dostosujemy się do prawa, które będzie obowiązywało europejskie spółki – zapewnia Woźniak.
Francuska firma rozpoczęła już prace na złożu gazu South Pars, gdzie wspólnie z chińskim koncernem CNPC miała zainwestować 2 mld dol. W przypadku współpracy PGNiG z NIOC prace na złożu wykonywała tylko irańska firma. Jeśli sankcje wejdą w życie, do wycofania z tamtejszego rynku ponownie zmuszona zostanie Geofizyka. Jednak biorąc pod uwagę skalę działalności PGNiG, nie będzie to miało wpływu na jego wyniki finansowe.
Z irańskim projektem PGNiG wiązał duże nadzieje, bo wydobycie ropy naftowej i gazu jest tym segmentem działalności, na którym spółka zarabia najwięcej. Ostatnio przynosi on firmie mniej więcej połowę zysków. Potwierdziły to wyniki finansowe za I kwartał tego roku. Dzięki zwiększonej sprzedaży gazu przychody spółki wzrosły o 14 proc., do 13,2 mld zł. Zysk netto wyniósł 1,6 mld zł, niemal dokładnie tyle samo co rok wcześniej.
Powodem, dla którego mimo rosnącej sprzedaży zyski PGNiG stoją w miejscu, są szybko rosnące koszty zakupu surowca. Na gaz spółka wydała w I kwartale 8,2 mld zł, o 22 proc. więcej niż przed rokiem. Większość kupiła od rosyjskiego Gazpromu, do czego PGNiG zobowiązuje obowiązujący do października 2022 r. kontrakt jamalski.
– Jesteśmy w trudniejszej sytuacji niż większość europejskich firm, bo tak naprawdę możemy zarabiać tylko na tym gazie, którego nie musimy kupować od Rosjan – zwracał uwagę Woźniak, omawiając wyniki finansowe firmy w I kwartale.
Dlatego spółka stara się dywersyfikować dostawy i zaspokajać rosnący na krajowym rynku popyt na gaz dostawami z innych niż wschodni kierunków. Służy temu m.in. działający od połowy 2016 r. terminal LNG w Świnoujściu. PGNiG realizuje dzięki niemu kontrakty na dostawy gazu z Kataru i Stanów Zjednoczonych oraz sprowadza surowiec kupowany w ramach transakcji jednorazowych. Jednak kupowanie gazu w postaci LNG w tego typu transakcjach po atrakcyjnych cenach jest coraz trudniejsze ze względu na rosnący popyt w Azji. To jeden z powodów, dla których w pierwszych trzech miesiącach z Rosji pochodziło 77 proc. importowanego gazu, choć w zeszłym roku udało się ten udział obniżyć do 70 proc.
Wysokie koszty zakupu surowca to jeden z głównych powodów, dla którego spółka ma duże kłopoty z zarabianiem na handlu. Wprawdzie segment Magazynowanie i Obrót po trzech kolejnych kwartałach straty tym razem zarobił na poziomie operacyjnym 133 mln zł, ale w porównaniu do zeszłego roku wynik był o ponad połowę niższy. Dlatego przedstawiciele spółki nie wykluczyli, że biorąc pod uwagę obecne warunki na rynku, w tym także osłabiającego się złotego, który dodatkowo podbija ceny importowanych surowców energetycznych, wystąpią do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki o podniesienie taryf za gaz dla odbiorców detalicznych.
– Analizujemy bardzo uważnie sytuację, bo są przesłanki, żeby zweryfikować, czy nasza taryfa jest na odpowiednim poziomie – mówił Maciej Woźniak, wiceprezes PGNiG.
Obecnie obowiązujące taryfy dla spółki PGNiG Obrót Detaliczny prezes URE zatwierdził w marcu. Mają obowiązywać do końca roku, ale jeśli spółka złoży wniosek o ich podniesienie, mogą zmienić się wcześniej.
Z irańskim projektem PGNiG wiązał duże nadzieje
PGNiG poza Polską
Spółka ma udziały w koncesjach poszukiwawczo-wydobywczych na norweskim szelfie kontynentalnym, zlokalizowanych na morzach: Norweskim, Północnym i Barentsa. Węglowodory wydobywane są z pięciu złóż, z których najważniejszym jest Skarv (PGNiG ma w nim 15 proc. udziałów). Na dwóch innych złożach trwają przygotowania do wydobycia, na kilku innych obszarach spółka prowadzi prace poszukiwawcze. W zeszłym roku wydobyła w Norwegii 548 mln metrów sześc. gazu.
W Pakistanie PGNiG wydobywa gaz ze złóż Rehman i Rizg, położonych na obszarze koncesji Kirthar. Prowadzi także prace poszukiwawcze. W zeszłym roku w Pakistanie spółka wydobyła 150 mln m sześc. gazu.
Dla porównania w Polsce wydobyła w zeszłym roku 3,8 mld m sześc. gazu. Ale ten segment działalności zamierza rozwijać przede wszystkim zagranicą. Wiąże się to m.in. z planowanym na 2022 r. ukończeniem budowy gazociągu Baltic Pipe, którym do Polski popłynie surowiec z Norwegii.