- Inwestorzy nie chcą wesprzeć nas jako spółki samodzielnej, ale są skłonni dokapitalizować połączoną strukturę KHW z PGG - mówi Jarosław Jaromin.
Kogo ma przekonać list zarządu do załogi o tym, że połączenie KHW z Polską Grupą Górniczą jest najlepszym, a może i jedynym ratunkiem dla waszej firmy?
Reklama
To rozwiązanie ostateczne i wszelkie prace zmierzają w kierunku połączonego modelu. List ten miał uspokoić nastroje górników i przekonać ich, że w nowym miejscu będzie lepiej, a przynajmniej nie gorzej niż jest obecnie. Chcieliśmy przekazać, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia i że połączenie to jedyny sposób na uniknięcie bankructwa.

Reklama
Mówimy, że sytuacja KHW jest tragiczna przy zobowiązaniach 2,5 mld zł. Kilka lat temu zobowiązania przekraczały 3,1 mld zł, a ceny węgla były podobne do obecnych. Wtedy nie było mowy ani o bankructwie, ani o połączeniu. A dziś alarm – bo Holding żyje z przedpłat na węgiel. Nie ma pieniędzy na pensję w marcu ani na czternastkę.
Poziom przedpłat jest stały i wynosi ok. 200 mln zł. Do końca lutego rozliczymy 40 mln zł. Deficyt na marzec będzie mniejszy, niż zakładaliśmy, jednak będziemy musieli pozyskać kolejne przedpłaty za węgiel albo uzyskać zgodę urzędu skarbowego na przesunięcie płatności VAT. Inwestorzy nie chcą wesprzeć nas jako spółki samodzielnej, są skłonni dokapitalizować połączoną strukturę KHW z PGG. Widocznie uznali, że zaangażowanie w PGG wraz z innymi spółkami energetycznymi, które już tam są, będzie bezpieczniejsze.
Holding potrzebuje ok. 700 mln zł wsparcia, połączone podmioty 1,1 mld zł. To kto jest ratującym, a kto ratowanym? Wchodząc do PGG, powiększacie jej 8,5-miliardowy deficyt do 11 mld zł.
Połączenie KHW i PGG to nie jest fuzja równoprawnych podmiotów, ale przejęcie mniejszego przez większy. Koledzy z PGG szacują ryzyka związane z transakcją i dlatego mówią o konieczności wyższego dokapitalizowania. Mamy zapewnienie, że pieniądze potrzebne Holdingowi na przeprowadzenie programu zmian w naszych kopalniach po połączeniu i tak trafią właśnie do tych kopalń.
Porozumienie z bankami macie do końca marca. Nie wykupujecie obligacji, ale płacicie odsetki. Co o połączeniu mówią instytucje finansowe? Nie pytam o konwersję długu na akcje PGG, bo w to nie wierzę.
Harmonogram działań mamy rozpisany do końca marca i na razie nie ma w nim opóźnień. Bankom podobał się pomysł integracji branży. Jednak jasne jest, że czekają na ostateczny model biznesowy tej koncepcji.
Skoro jesteście w najgorszej sytuacji ze spółek węglowych i nie dostaliście dokapitalizowania, to dlaczego jako jedyni nie macie zawieszonej czternastki?
Bo nie zgodziły się na to związki zawodowe. Ale nie ma szans, by zapłacić ją w tym roku w terminie (do 5 lutego – red.). Będziemy próbowali rozkładać ją na raty, podobnie jak rok temu.
Pomysł połączenia dwóch dużych firm węglowych nie jest nowy. Kilka lat temu związkowcy chcieli „czapy” Polski Węgiel. Dlaczego teraz ma się udać? Bo musi się udać?
Chcieliśmy zrestrukturyzować Holding samodzielnie, zostawiając w nim kopalnie Mysłowice-Wesoła i Murcki-Staszic. Wieczorek i Śląsk miały trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Temat Wujka był otwarty. Dopiero potem chcieliśmy przeprowadzić łączenie z PGG. Wygląda na to, że okoliczności biznesowe spowodowały konieczność weryfikacji wcześniejszych założeń. Proszę trzymać kciuki.
Jarosław Jaromin, wiceprezes ds. finansów Katowickiego Holdingu Węglowego / Dziennik Gazeta Prawna