statystyki

Czarne statystyki. Coraz więcej prób samobójczych

autor: Klara Klinger, Patrycja Otto29.05.2019, 07:15; Aktualizacja: 29.05.2019, 18:28
Liczba osób, które podjęły próby samobójcze

Liczba osób, które podjęły próby samobójczeźródło: DGP

Na przestrzeni pięciu lat aż sześciokrotnie wzrosła liczba nieletnich, którzy podjęli próbę samobójczą z powodu problemów w szkole.

Z policyjnych kartotek wyłania się dramatyczny obraz. W ubiegłym roku na swoje życie targnęło się 160 uczniów. Było ich aż trzykrotnie więcej niż w roku 2016 i sześciokrotnie więcej niż w roku 2013.

– Równocześnie wzrosła łączna liczba dzieci między 7. a 18. rokiem życia, które chciały popełnić samobójstwo (niekoniecznie motywowane sprawami szkolnymi). Od 2013 r. do 2018 r. odnotowaliśmy tu dwukrotny skok: z 357 do 772 przypadków – wyjaśnia Michał Gaweł z Komendy Głównej Policji.

O ile w przeszłości próby samobójcze wśród młodych zdarzały się sporadycznie, o tyle obecnie w zasadzie nie ma dnia, żeby policja nie zarejestrowała takiego przypadku. A faktyczna skala problemu może być jeszcze większa. – Dzieci, które próbują odebrać sobie życie, jest więcej. Tylko ekstremalne przypadki trafiają do oficjalnych statystyk – twierdzi Lucyna Kicińska, koordynatorka telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Do policyjnych statystyk trafiają tylko ekstremalne przypadki.

Ostatnio na linię zadzwoniła nauczycielka z jednej ze szkół, której uczeń zwierzył się z myśli samobójczych. Był agresywny. Okazało się, że jest uzależniony od komputera i internetu, a rodzice odcięli mu do nich dostęp. Dziecko nie mogło sobie z tym poradzić. Oskarżało ojca i matkę o przemoc. W efekcie sprawa trafiła do pomocy społecznej.

Inny przypadek dotyczył 15-letniej Marysi, uczennicy jednej z wrocławskich szkół. Połknęła garść tabletek, bo miała konflikt z koleżankami.

Eksperci zwracają uwagę, że radykalny wzrost prób samobójczych nałożył się na zmiany w systemie edukacji. W 2017 r. rozpoczęło się wygaszanie gimnazjów, wydłużono szkołę podstawową. Pedagodzy zaznaczają, że był to okres, w którym problem odbierania sobie życia przez młodych został przykryty przez kryzysy generowane przez reformę. Do tego zaledwie 44 proc. szkół ma na etacie specjalistę, który jest kluczową osobą przy zapobieganiu takim zdarzeniom.

– Reforma nie jest podstawową przyczyną samobójstw. Chodzi o to, że ciągle rosnąca liczba dzieci z depresją nałożyła się na sytuację, w której było mniej czasu, żeby o nie zadbać i dostrzec ich problemy – uważa Artur Filipek ze szkoły podstawowej w Swarzędzu.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (74)

  • Mural(2019-05-29 11:25) Zgłoś naruszenie 5124

    Zamieńcie się z ludźmi z pokolenia 1959/60 i późniejszymi! Nie mieliśmy nic ale nikt się nad nami nie wzruszał! A rodzice pracowali i to ciężko. Kłopoty i depresje wynikają też z tego, że "im się wszystko należy" i to natychmiast. Bez obowiązków. Nie szanują ludzi, rzeczy. A szkoły biorą ten ciężar na własne barki, za psie pieniądze.Bo rządy nie zauważały, że mamy w szkołach dzieci z problemami. Za dużo rozdawnictwa, samolubstwo i nadmierne oczekiwania na JUŻ!!!!Dzieci przepracowane? A w mojej czytelni, super wyposażonej kolejna gromada uczniów, znudzonych.

    Pokaż odpowiedzi (6)Odpowiedz
  • Łukasz- Szczecin(2019-05-29 08:13) Zgłoś naruszenie 473

    Są tacy rodzice, którzy nie mają czasu dla dzieci, nie rozmawiają z nimi, nie słuchają, nie znają ich myśli. Nie wiedzą, co się dzieje w świecie własnego dziecka (w szkole, wśród rówieników, pod blokiem itd). Rodzice uważają, że zapewniając byt, gry komputerowe, dodatkowe zajęcia, robią to, co do nich należy. I tyle wystarczy. Nawet nie zastanawiają się, czy dziecko ich lubi.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • XXYYZZ (2019-05-29 08:26) Zgłoś naruszenie 441

    Próby samobójcze dzieci i młodzieży są skutkiem złożonych przyczynn, o czym Autrki w artykule wspominają. Ale szkoła nie oferuje uczniom skutecznej pomocy, bo psycholog w szkole jest rzadkością, a pedagog szkolny jest przeciążony liczbą uczniów i w praktyce szkolnej często ma tak wiele zadań, że na bezpośrednie relacje z uczniami z jego czasu pracy pozostaje niewiele. Poza tym uczniowie i ich rodzice chcą dyskrecji w swoich problemach, a w szkole nieczęsto można być dyskretnym. System wsparcia ucznia /rodziny poza szkołą jest reglamentowany - psychiatrów brak, psychologowie są przeciążeni, prywatne wsparcie drogie. Uczeń i jego rodzina - częst bardzo dysfunkcyjna - pozostaje bez pomocy. Kiedyś w zespole klasowym było 2-3 uczniów z rodzin rozbitych, teraz 2- 3 uczniów ma rodziny pełne. Dzieci z tych rodzin są świadome nieprawidłowości, nie mają stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, nie mają wzorców i drogowskazów, pozostają sam na sam z internetem, bo grupa rówieśnicza składa się z jemu podobnych. Pokolenie dziadków było okaleczone przez wspomnienia wojenne, pokolenie przyszłych 30-40latków będzie pokaleczone i nieprzystosowane bo nieudolny/niewydolny jest system edukacji i system rodzinny.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Świat parszywie ...(2019-05-29 09:00) Zgłoś naruszenie 3914

    Dzieci wiedzą że nic nie osiągną o będą Nikim....Tak jak rodzice na niskich pensjach, z kredytem do śmierci i wizją utraty pracy.... tyle oferuje współczesny Świat

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • TE(2019-05-29 10:35) Zgłoś naruszenie 347

    za demolke polskiej oswiaty minister od edukacji dostala nagrode wyjazd do Brukseli a dzieci po probach samobojczych dostaly ponad roczne kolejki do specjalistow w poradniach

    Odpowiedz
  • Krzysztof M.(2019-05-29 10:57) Zgłoś naruszenie 315

    Główną przyczyną jest nastawienie na konsumpcyjny styl życia w rodzinach, przeładowany materiał w szkole- gorsze oceny niska samoocena. Moje 14 letnie dziecko spętane jest obowiązkami szkolnymi 12-14 godzin dziennie plus czasem kawał niedzieli. Gdzie czas na przyjaźń i samorealizację, gdzie czas na szczęście? Jak widzi rodziców- dzieci sukcesu pracujących po 10-12 godz. dziennie, to perspektywa dalszego życia ma charakter pełnej beznadziei. Nie wiem, czy dzieci tzw. przez niektórych patologii 500 plus nie są szczęśliwsze. W mojej rodzinie ongi pracował tylko ojciec , było lekko biednie ale wszyscy byli szczęśliwi i głodni sukcesu w dorosłym życiu.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Emka(2019-05-29 15:14) Zgłoś naruszenie 282

    Za dużo instagrama, gdzie tzw. Fluencerzy, opływają w luksusy i drogie, markowe ubrania, nie pracują, nie chodzą do szkoły i przeciętnym dzieciom, które jeszcze nie rozumieją jak wyglada prawdziwe życie, robią sieczkę z mózgu. Rodzice tego nie kontrolują, bo najczęściej nie maja pojęcia. Przeciętny nastolatek marzy by zostać youtuberem, a nastolatka by wyjść bogato za mąż. Skupieni tylko na rzeczach materialnych, nie budują przyjaźni. Lubią tylko tych, którzy maja lajki. I zwyczajnie nie dają rady psychicznie.

    Odpowiedz
  • Seba(2019-05-29 15:54) Zgłoś naruszenie 264

    48 % kobiet nie pracuje, więc jak to jest z opieką domową? Moja 80-letnia matka pracowała, latałem z kluczem na szyi.Czy myślicie, że miała czas? To ja miałem obowiązki, nie tylko nauki ale i prac domowych. Teraz książęta i księżniczki potrzebują obsługi, żyją w świecie gdzie ciuchy, buty, gadżety ważniejsze, niż ludzie i z nimi kontakty. Czas trawią na kłótniach, bzdurach, nigdy nie mają nic zadane. A pod koniec roku poprawianie, panika.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Cybul(2019-05-29 14:11) Zgłoś naruszenie 241

    To głównie wina systemu opartego na ocenianiu i nauce rzeczy niepraktycznych, oraz rodziców, którzy patrzą tylko na oceny, jakby to w życiu było najważniejsze. Sami uczestniczą w wyścigu szczurów i chcą do niego przygotować dzieci, nie mówiąc im, że wcale nie muszą brać w nim udziału.

    Odpowiedz
  • Krycha(2019-05-29 12:57) Zgłoś naruszenie 2410

    W moich czasach, a byłem dzieckiem w latach 70-tych żyło się skromnie ale wesoło. Podwórka kipiały od dzieci a do szczęścia wystarczyło 5 zł na oranżadę i loda bambino oraz stary rower. Wszystko było tanie i każdą rodzinę było stać na kolonie i wczasy. Inne były wartości. Kościół mimo komuny miał się dobrze, na mszach było zawsze pełno ludzi. Nie trzeba było religii w szkołach bo jak ktoś czuł taką potrzebę to chodził na religię do kościoła po południu. Szkoły były normalne i nauczyciele też. Wszystkim starczało na dostatnie życie.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Babcia(2019-05-29 08:55) Zgłoś naruszenie 232

    Matki w obecnych czasach mają w tygodniu niewiele czasu dla dzieci.Dziś praca w biurze kończy się między godziną 17-18 nie licząc czasu powrotu do domu. Wiele matek ma problem z odbiorem dziecka z przedszkola i szkoły i musi zatrudniać dziadków lub opiekunki do przyprowadzania dzieci do domu. Sama jestem jedną z wielu babć ,która przyprowadza wnuki z przedszkola i szkoły.Rodzice pojawiaja sie najczęściej między 18:30 i sama boleję , że w tygodniu maja dla dziecka tak malo czasu. Nie wiem co jest w obecnych czasach powodem , że tak wiele firm zaczyna pracę biurową w godzinach 8-9, a nie jak kiedyś 7;15 -7;45 do 15:15-15:45 . Zobaczmy ile czasu możemy zyskać dla swoich dzieci pracując we wcześniejszych godzinach. Niech pomyślą o tym pracodawcy.

    Pokaż odpowiedzi (5)Odpowiedz
  • Tata osmoklasisty(2019-05-29 14:59) Zgłoś naruszenie 228

    A co ma szkola do tego ,ze rozpuszczone do granic mozliwosci ,,dzieci"nie chca zyc?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Kaka(2019-05-29 15:12) Zgłoś naruszenie 220

    Tytuł wprowadza w błąd. Z zaprezentowanych statystyk wynika, że większość powodów samobójstw jest poza szkołą, głównie sytuacja w rodzinie (też ekonomiczna) oraz choroby. Przykład z 2017r. Nieporozumienia w rodzinie 1191 razy były powodem samobójstw a problemy szkolne 160. To ogromna różnica. Autor nierzetelnie przedstawia temat.

    Odpowiedz
  • Olab(2019-05-29 18:39) Zgłoś naruszenie 201

    To dramatyczna statystyka. Nie rozumiem jednak dlaczego przypisywana jest ona szkole? Dziecko wychodzi z rodziny i do tej rodziny wraca. Tam wzrasta, tam nabywa wzorców i tam szuka oparcia. Rodzina jest pierwsza zarówno wtedy gdy jest dobrze, ale również wtedy, gdy dziecko przeżywa kryzys. Nieuczciwe jest stawianie szkoły w takim świetle: gdy dziecko odnosi sukces, gratulujemy rodzicom pociechy, gdy przeżywa kryzys, piszemy o czarnej statystyce pilskiej szkoły.

    Odpowiedz
  • mama absolwentów(2019-05-29 16:13) Zgłoś naruszenie 1611

    Szkoła nie uczy, tylko wymaga, od uczenia mają być rodzice i korepetytorzy. Moje pokolenie jeszcze spotkało na swojej drodze jakiegoś mistrza, który wpływał na życie uczniów. Teraz są roboty wypełniające dziennik, sprawdzające niekończące się testy. Jaki jest sens ciągłego sprawdzania wiedzy? Kiedy ma być czas na naukę? Próbowałam kiedyś rozmawiać z nauczycielką matematyki i zapytałam, czy wychodząc z klasy ma świadomość, że kogoś czegoś nauczyła, ale chyba nie. Moje młodsze dziecko właśnie kończy szkołę i bardzo się cieszę, że mamy ten koszmar za sobą. Większość nauczycieli jest przekonana, że postawienie słabemu uczniowi kilkunastu jedynek do czegoś go zmobilizuje, a jest dokładnie odwrotnie - skutkiem jest depresja i pogrążenie się w letargu, a w najgorszym razie samobójstwo. Nauczycieli nie to nie obchodzi, bo oni są od oceniania, czego uczeń nauczył się sam albo z pomocą osób trzecich, od psychiki jest psycholog - tu nie ma połączenia. Tragedia. Nie spotkałam wśród nauczycieli moich dzieci kogoś, kto czułby się odpowiedzialny za jego edukację. Liczy się tylko miejsce szkoły w rankingu.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • M>K (2019-05-29 09:30) Zgłoś naruszenie 1621

    Dzieci nie mają radości życia, nie widzą perspektyw na fajne związki i fajne życie. Wszędzie gdy są kłopoty natychmiast wzywają psychologa i księdza i przecież to przez duchownych i religię w kościołach jest sporo kłopotów w młodości. Ciągłe zakazy, ocena moralna i straszenie piekłem. W Czechach które to są krajem świeckim nie ma takich statystyk.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • pestka(2019-05-29 17:39) Zgłoś naruszenie 141

    Dzieci i młodzież jest narażona na KOSZMARNY zalew pogardy i deprawacji pod wieloma postaciami. Promotorami tego stylu i używek są niejednokrotnie gwiazdy Internetu, rapu i influencerzy. Nie macie co tragizować bo na Waszych stronach są te "gwiazdy" promowane również - a więc sami się przyczyniacie do tej koszmarnej sytuacji.

    Odpowiedz
  • Rodzicom też zyć sie nie chce(2019-05-29 18:03) Zgłoś naruszenie 93

    Widać jakie żniwo zbiera Stres !!! do 65 roku zycia dożywa niewielu ZUS zaciera łapki !!!!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • rety(2019-05-29 16:48) Zgłoś naruszenie 629

    Jestem mamą dwójki dzieci: 9-letniego syna i 5-letniej córki. Muszę Państwu powiedzieć, że byłam przerażona, jak usłyszałam, co prezydent Trzaskowski podpisał. A dlaczego? Śmiało mogę powiedzieć, że jest to zamach na nasze dzieci. Chcą wprowadzać do szkół edukację seksualną według standardów Światowej Organizacji Zdrowia. Jestem osobą wierzącą i dla mnie jest to nie do pojęcia. Jako rodzic nie zgadzam się, by coś takiego weszło do szkół....

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • *******(2019-05-29 18:40) Zgłoś naruszenie 511

    200 lat temu dzecii były od pasania gęsi, chodzenie do szkoły było przywilejem a statystyk samobøjstw nikt ni prowadził. Teraz każda szkoła utrzymuje psychopedohomosocjofilologa na etacie, z ktòrego pożytku żadnego nie ma.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane