Niektórzy nauczyciele, którzy mieli otrzymać rekompensatę za strajk, są zdani na łaskę samorządów i swoich dyrektorów.
Każdy dzień strajku oznacza dniówkę mniej. Po dwóch tygodniach nauczyciel może stracić połowę pensji. Część samorządów, w których rządzą politycy z obozu opozycyjnego, obiecała, że to pedagogom wynagrodzi. Z sondy DGP wynika, że może być to obietnica bez pokrycia. Przede wszystkim decyzje ostatecznie podejmie dyrektor, nawet jeżeli otrzyma zielone światło od samorządu. A dyrektorzy też są podzieleni.
– Chciałbym wypłacić nauczycielom pieniądze, które pozwoliłyby zrekompensować udział w strajku. Szczególnie że trwa już od tygodnia i nie widać jego końca. Więc uczestnictwo w nim będzie odczuwalne w wypłacanej na maj pensji – mówi dyrektor jednej z warszawskich szkół. Dodaje, że ma coraz więcej pytań od nauczycieli o możliwą wypłatę. – Są one uzasadnione, gdyż przed protestem władze miasta obiecały pomóc finansowo strajkującym – dodaje.