statystyki

Ogniska odry wywołały prozdrowotną gorączkę. W aptekach brakuje szczepionek

autor: Klara Klinger, Patrycja Otto27.12.2018, 07:06; Aktualizacja: 27.12.2018, 07:50
W aptekach praktycznie nie ma już szczepionek. Teoretycznie można je jeszcze znaleźć w punktach szczepień. Ale nie we wszystkich.

W aptekach praktycznie nie ma już szczepionek. Teoretycznie można je jeszcze znaleźć w punktach szczepień. Ale nie we wszystkich.źródło: ShutterStock

 Polaków nie trzeba już zachęcać. Nowe przypadki choroby sprawiły, że dorośli stanęli w kolejce po szczepionki. Problem w tym, że są one niemal niedostępne

Już tylko w kilku aptekach w Polsce można kupić szczepionki przeciw odrze. Rozeszły się one w iście ekspresowym tempie. Jeszcze na początku października szczepionkę MMR oferowało ponad 11 proc. aptek. W grudniu tego roku miał ją już tylko 1 proc. z nich – tak wynika z monitoringu portalu GdziePoLek.pl prowadzonego w kilkuset placówkach. Eksperci wyliczają, że zużycie szczepionki przeciw odrze jest ponad 10-krotnie większe niż w poprzednich latach. Powodem tego jest rosnąca skala zachorowań – do połowy grudnia zanotowano 263 przypadki wobec 62 rok temu.

Dina Dąbrowska z portalu dodaje, że preparat trafił do trójki najbardziej poszukiwanych leków.

– Klienci ciągle pytają o szczepionkę. Odsyłamy ich jednak z kwitkiem. W hurtowniach, do których dzwonimy w sprawie dostępności preparatu, słyszymy ciągle to samo, że go nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie – mówi pracownik apteki na warszawskim Mokotowie. Hurtownia farmaceutyczna Porfarm z Radomia potwierdza: szczepionka to towar deficytowy i to już od dłuższego czasu. Choć zwiększone zainteresowanie jest widoczne od wakacji, to największy boom zaczął się w listopadzie, kiedy pojawiły się ogniska choroby w okolicach Warszawy oraz na Pomorzu.

Po tych wydarzeniach Ministerstwo Zdrowia zamówiło dodatkowe preparaty do komercyjnego użycia. Wówczas na nasz rynek trafiło 20 tys. dawek szczepionki z zagranicy. Pochodziła ona ze Szwecji i była oferowana w opakowaniach z obcojęzycznym napisem. Sprowadzona szczepionka jest dostępna w zbiorczym opakowaniu, czyli po 10 ampułkostrzykawek. Dlatego nie ma jej w aptekach. – Trafiła wyłącznie do hurtowni, skąd jest kierowana do punktów szczepień, które ją zamówią. To oznacza, że można z niej skorzystać tylko w takich placówkach – mówi Krzysztof Kępiński z GSK, firmy, która sprowadzała preparaty. Z tego rzutu zostało już tylko kilka tysięcy. W ciągu trzech tygodni wykupiono ponad 12 tys. szczepionek. W poprzednich latach miesięczne zużycie wynosiło około tysiąca.


Pozostało jeszcze 58% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • adada(2018-12-28 14:12) Zgłoś naruszenie 20

    To dziwne nic się szczególnie nie zmieniło patrząc na zachorowania w ostatnich latach. Nic co wymagałoby realnie jakichś reakcji. Marketing choroby działa.

    Odpowiedz
  • alojz(2018-12-28 23:56) Zgłoś naruszenie 10

    Dzisiaj ludziom można wcisnąć wszystko, tylko trzeba "odpowiednio" opakować problem.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane