Od 23 grudnia toczył się w PAŻP spór zbiorowy. Kontrolerzy nie zaakceptowali nowych warunków zatrudnienia, które wyraźnie obniżały im zarobki – średnio 20-30 procent. Władze agencji tłumaczyły, że są one konieczne ze względu na ogromne spadki ruchu lotniczego z powodu pandemii COVID-19. Przychody PAŻP wiążą się zaś jego wielkością, bo agencja utrzymuje się z opłat od linii lotniczych za usługi nawigacyjne. W ostatnich tygodniach sytuacje komplikowała też wojna na terenie Ukrainy. Władze agencje mówiły, że po zmianach zarobki kontrolerów miały się utrzymywać w widełkach 20-45 tysięcy złotych miesięcznie

Reklama

Pracownicy wież (przede wszystkim tej na Okęciu) nie chcieli słyszeć o obniżkach. W efekcie aż 170 z 208 kontrolerów z Warszawy pod koniec grudnia i pod koniec stycznia nie przyjęło nowych warunków pracy z obniżonym wynagrodzeniem. Oznacza to, że biegnie im trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Kilkadziesiąt z nich dziś definitywnie straciłoby pracę. Kolejny okres wypowiedzenia mija pod koniec kwietnia. Od maja przy braku odpowiedniej obsady groził zaś paraliż na polskim niebie. Mocno utrudniony byłby także tranzyt nad naszym krajem.

Na razie nie wiadomo, czy związkom uda się szybko porozumieć z nowym prezesem. Nadzorujący PAŻP wiceminister infrastruktury Marcin Horała napisał nam w SMS-ie, żeby w tej kwestii rozmawiać z szefem resortu Andrzejem Adamczykiem. Jego rzecznik Szymon Huptyś napisał, że dziś Janiszewskiego zastąpi Anita Oleksiak.