Autopromocja

E-myto: Kary mają być mniejsze, a tysiące postępowań – umorzone. Ale nie dla wszystkich

Drogi
DrogiShutterStock
8 lipca 2014

Posłowie opracowali nowe przepisy dotyczące płatnych dróg. Kary mają być mniejsze, a tysiące wszczętych postępowań – umorzone. Jednak nie wszyscy zostaną potraktowani jednakowo

1846229-trzy-lata-karania.jpg
Trzy lata karania

Nowelizacja ustawy o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 160 ze zm.) reformująca przepisy dotyczące e-myta wyszła wreszcie z etapu podkomisji nadzwyczajnej i dziś zajmie się nią sejmowa komisja infrastruktury. Jednak zdaniem zarówno prawników, jak i przedstawicieli branży transportowej projekt jest przykładem legislacyjnego bubla.

Po pierwsze, nowelizacja zakłada zmianę adresata sankcji za brak opłaty za przejazd. W myśl obowiązujących przepisów odpowiada kierowca. Projekt przewiduje, co do zasady, przerzucenie odpowiedzialności na właściciela pojazdu.

– To przejście z jednej skrajności w drugą. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy właściciel firmy transportowej będzie ponosić odpowiedzialność za celowe (bądź wynikające z niedbalstwa) naruszenia dokonane przez pracowników – zwraca uwagę Bartosz Majkowski, radca prawny z kancelarii BMME Radcowie Prawni.

Pozorna poprawa

Piotr Mikiel z Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, przypomina, że podczas prac sejmowej podkomisji przedstawiciele branży postulowali stworzenie katalogu obowiązków i przewinień, za które odpowiada kierujący, i tych, za które odpowiedzialność ciąży na posiadaczu samochodu (przedsiębiorcy).

– Niestety, nasze postulaty nie zostały uwzględnione – przyznaje Mikiel.

Zgodnie z projektem kierujący będzie odpowiadał za wprowadzenie do urządzenia pokładowego (viaBOX) złych danych. Na przykład prowadząc pojazd z naczepą, błędnie wskaże, że jedzie tylko samym ciągnikiem siodłowym, przez co system będzie pobierał opłatę w niepełnej wysokości.

– Tymczasem właściciel lub posiadacz pojazdu ma odpowiadać, jeśli urządzenie viaBOX będzie używane niezgodnie z przeznaczeniem. A jaki on ma na to wpływ – pyta Maciej Wroński, prawnik specjalizujący się w prawie drogowym.

– Co więcej, przepisy są tak skonstruowane, że w przypadku nieprawidłowego przełączenia viaBOX nadgorliwy inspektor nałoży karę i na kierowcę, i na właściciela za używanie urządzenia niezgodnie z przeznaczeniem – dodaje Maciej Wroński.

Projekt przewiduje też zmniejszenie kar za przejazd bez opłaty z 3 tys. zł do 1,5 tys. zł. Łagodniej mają być karani też właściciele samochodów osobowych z przyczepkami. W ich przypadku kara wyniesie 500 zł. Przewoźnicy oceniają to jako krok w dobrym kierunku, lecz są dalecy od zachwytów.

– Rozumiemy argumenty strony rządowej, która określając wysokość kary, dba przede wszystkim o to, by była ona odstraszająca. Jednak gdyby uwzględniono nasze postulaty i wprowadzono ułatwienia do rozliczania się w systemie post-pay, czyli po skorzystaniu z drogi płatnej, wysokość kar nie miałaby znaczenia – dodaje Piotr Mikiel z ZMPD.

Również wprowadzając zasadę jedna doba – jedna kara, posłowie nie wzięli pod uwagę argumentów branży. Proponowany przepis stanowi, że w ciągu jednej doby liczonej od godz. 0.00 do 24.00 można nałożyć tylko jedną karę za przejazd bez opłaty. Przewoźnicy chcieli, aby 24 godziny liczyć od momentu wjechania na płatny odcinek.

– Wówczas uniknęlibyśmy sytuacji, gdy pojazd wjeżdża na drogę płatną przed północą i zjeżdża z niej po północy, a jego właściciel zamiast jednej ma do zapłacenia dwie kary – tłumaczy Maciej Wroński.

Kulawa abolicja

Jednak najwięcej wątpliwości prawników budzą przepisy dotyczące swego rodzaju abolicji. Choć branża transportowa od dawna postulowała nowe otwarcie, to sposób, w jaki zostało to sformułowane w projekcie, jest dość karkołomny.

Projektowany art. 3 stanowi, że do postępowań wszczętych, a niezakończonych przed wejściem w życie nowych przepisów, stosuje się ustawę po zmianach. Zdecydowaną większość z prawie 8 tys. prowadzonych spraw trzeba więc będzie umorzyć, ponieważ toczą się przeciwko kierowcy, a nie właścicielowi. Ale przeciwko niemu też nie będzie można wszcząć postępowania, ponieważ ust. 2 art. 3 przewiduje, że nie inicjuje się ich, jeśli naruszenie zostało popełnione przed wejściem w życie zmian.

To oznacza, że nie zostaną umorzone tylko te postępowania, w których zarówno według starych, jak i nowych zasad odpowiada kierowca. Kary nie unikną zatem ci kierujący, którzy mieli ustawiony viaBOX tak, że system pobierał opłatę w niepełnej wysokości. Ukarani zostaną także ci kierowcy, którzy są jednocześnie posiadaczami aut. Za to odpowiedzialność ominie tych, którzy nie zapłacili e-myta wcale, ale główny inspektor transportu drogowego nie zdążył nadać sprawie biegu.

– Pytanie, czy jest to zgodne z konstytucyjną zasadą równości. Sytuacja osób, co do których wszczęto postępowanie przed wejściem w życie ustawy, nie różni się w żaden sposób od sytuacji tych, co do których takiego postępowania nie wszczęto. W jednej i drugiej sytuacji naruszenie zostało popełnione przed dniem wejścia w życie ustawy – uważa Bartosz Majkowski.

– W mojej ocenie status tych osób powinien być równy, tj. jeżeli naruszenie zostało popełnione przed dniem wejścia w życie zmian, postępowanie nie powinno być wszczynane, a wszczęte należy umorzyć – dodaje.

Etap legislacyjny

Projekt skierowany do komisji

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.