Pogoń za tanimi materiałami na wartej 908 mln zł budowie S2 kończy się skandalem. Podczas rutynowych badan laboratoryjnych GDDKiA wyszło na jaw, ze przy budowie nasypów wykonawca użył niezgodnych z kontraktem materiałów, m.in. gliny zamiast piasku. – W nasypach są m.in. stare potłuczone sedesy, umywalki i śmieci - twierdzi nasz informator. – Nikt o zdrowych zmysłach nie używałby sedesów do budowy nasypów – odpowiada rzecznik Bilfinger Berger Mateusz Gdowski.
Afera przy budowie trasy S2 w Warszawie wybuchła, gdy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zażądała od firmy Arcadis-Egis zwolnienia pięciu osób odpowiedzialnych za nadzór nad inwestycją. Sygnały o inżynierach kontraktu działających po stronie wykonawcy, którego powinni kontrolować, docierają do DGP także z autostrady A4 Tarnów – Korczowa.
– Wymagany przy kontraktach FIDIC (takich jak te, które są dofinansowywane przez Unię Europejską – red.) inżynier kontraktu musi być niezależny. Profesjonalizm firmy zależy od bezstronności i nieulegania naciskom z obu stron: wykonawcy i inwestora – tłumaczy analityk Wadim Kurpias z kancelarii CMS Cameron McKenna. – Działanie tylko po stronie wykonawcy to próba samobójcza, która może odbić się na kontraktach w przyszłości. Odsunięcie takich pracowników to w tej sytuacji dobry ruch – ocenia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.