Przewoźnicy są zobligowani do zwrotu pieniędzy swoim pasażerom. Bruksela nie poluzuje reguł i pouczy kraje, które je złamały.
12 krajów członkowskich próbowało wpłynąć na Brukselę, by zmieniła prawa pasażerów na korzyść linii lotniczych. Zamiast zwrotu pieniędzy miałyby wręczać klientom kupony na kolejne podróże. Dotyczyłoby to również wszystkich innych form transportu: kolei, promów, autobusów. Komisja Europejska wczoraj jednak nie zgodziła się na poluzowanie zasad. Linie lotnicze mogą oferować swoim klientom kupony w miejsce odwołanej z powodu koronawirusa podróży, ale pasażer zachowuje prawo do domagania się zwrotu pieniędzy, również w przypadku, gdy przewoźnik ogłosi niewypłacalność.
Co więcej, cztery kraje członkowskie, które złamały zasady, godząc się na wydawanie kuponów w miejsce zwrotu pieniędzy, zostaną przez Komisję pouczone. I jeśli nie dostosują się do reguł, zostaną wobec nich podjęte kolejne kroki. W ocenie Brukseli państwa członkowskie mają możliwość wspomagania przewoźników w zwrocie środków pasażerom w ramach pomocy publicznej. O nią wystąpiły do swoich rządów m.in. Air France i KLM, dlatego to właśnie Francja i Holandia lobbowały w Brukseli na rzecz poluzowania zasad.
Reklama
Wczoraj Komisja Europejska pokazała swoje rekomendacje dotyczące otwierania sektora turystycznego. – Lato nie musi być stracone dla europejskiej branży turystycznej – mówiła wiceszefowa KE Margrethe Vestager. Jak jednak podkreśliła, Bruksela nie zamierza mówić, co robić, ale chce skoordynować otwieranie granic oraz odmrażanie transportu przez kraje członkowskie. Na bardziej aktywną rolę Brukseli liczyły zwłaszcza południowe kraje Europy, dla których branża turystyczna stanowi więcej niż 10 proc. PKB.
KE nie zdecydowała się na obowiązkowe testy dla podróżujących. Jak podkreśliła wczoraj Vestager, odradzają je eksperci medyczni jako mało skuteczne, bo potencjalny podróżnik może zakazić się już po zrobieniu testu. Linie lotnicze nie będą też musiały wymontowywać siedzeń z samolotów, by zapewnić dystans na pokładzie. KE zaleciła jedynie obowiązek noszenia masek na lotniskach i w samolotach.

Reklama
Ateny chcą być w turystycznej awangardzie tego lata. Grecja chce otworzyć się na turystów jako pierwsza w Europie od 1 lipca. Kraj promuje się jako bezpieczny kierunek z relatywnie niewielką liczbą zakażeń i zgonów (do tej pory na koronawirusa zmarło ponad 150 osób, zakażonych jest ponad 2,7 tys.). Grecja i Chorwacja to kraje w największym stopniu uzależnione od branży turystycznej, która odpowiada tam za 20 proc. PKB. W przypadku Hiszpanii i Włoch to odpowiednio 15 i 13 proc.
Wszystko wskazuje na to, że wakacje w tym roku będą zależały od aktywności samych krajów członkowskich. Czesi chcą wypoczywać nad Adriatykiem w ramach „koronakorytarzy” utworzonych w porozumieniu z Chorwacją. Francja zachęca Francuzów do podróżowania latem po swoim kraju. Z kolei trzy kraje bałtyckie zamierzają otworzyć się na siebie nawzajem – od 15 maja będzie można bez obostrzeń podróżować po Litwie, Łotwie i Estonii, ale każda osoba przybywająca z zewnątrz będzie musiała odbyć 14-dniową kwarantannę. Litewski premier Saulius Skvernelis liczy, że do „bałtyckiej bańki” dołączą też Finlandia i Polska.