Co najmniej tysiąc kart do tachografów nagle straciło ważność. Niektóre nawet dwa miesiące przed terminem. Awaria naraża na wysokie kary i przewoźników, i kierowców.
Pierwsze sygnały o niedziałających kartach pojawiły się w poniedziałek. Od wczoraj urywają się telefony w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych, która wydaje nośniki. Wszystko dlatego, że karty, choć ich termin ważności nie upłynął, po włożeniu do tachografu nie działają. Powodem, jak się okazuje, jest błąd zakodowanego w nich certyfikatu. To przez niego karty zostają uznane przez tachografy za nieważne szybciej, niż to wynika z informacji nadrukowanych na dokumentach. Sytuacja dotknęła już ponad tysiąc kierowców.
– Karty produkowane przez PWPW nie zawierają żadnych defektów. W związku ze zmianą przepisów na kartach do tachografów umieszczane są dwa certyfikaty: polski i europejski. Problem tkwi w synchronizacji ważności certyfikatów wydawanych kierowcom w naszym kraju w stosunku do certyfikatów wydawanych przez ERCA – wyjaśnia Agata Kuba, rzecznik prasowy PWPW. – W tym roku po raz pierwszy okazało się, że pięć lat temu, wprowadzając nowe rozwiązanie, nie zauważono problemów, jakie może spowodować brak synchronizacji obu certyfikatów na karcie – dodaje.