Pierwsze sygnały o niedziałających kartach pojawiły się w poniedziałek. Od wczoraj urywają się telefony w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych, która wydaje nośniki. Wszystko dlatego, że karty, choć ich termin ważności nie upłynął, po włożeniu do tachografu nie działają. Powodem, jak się okazuje, jest błąd zakodowanego w nich certyfikatu. To przez niego karty zostają uznane przez tachografy za nieważne szybciej, niż to wynika z informacji nadrukowanych na dokumentach. Sytuacja dotknęła już ponad tysiąc kierowców.

– Karty produkowane przez PWPW nie zawierają żadnych defektów. W związku ze zmianą przepisów na kartach do tachografów umieszczane są dwa certyfikaty: polski i europejski. Problem tkwi w synchronizacji ważności certyfikatów wydawanych kierowcom w naszym kraju w stosunku do certyfikatów wydawanych przez ERCA – wyjaśnia Agata Kuba, rzecznik prasowy PWPW. – W tym roku po raz pierwszy okazało się, że pięć lat temu, wprowadzając nowe rozwiązanie, nie zauważono problemów, jakie może spowodować brak synchronizacji obu certyfikatów na karcie – dodaje.

A to oznacza, że awaria może powtarzać się cyklicznie.

Przyspieszony termin ważności

Na początku wyglądało na to, że problem dotyczy głównie kart, których termin ważności zbliża się do końca. Jednak do PWPW trafiają już sygnały o dokumentach, które powinny działać jeszcze przez dwa miesiące. Poza tym, nawet jeśli kierowca ma już wydany nowy nośnik, nie polepsza to jego sytuacji. Nowa karta będzie aktywna dopiero od daty, w której powinna upłynąć ważność starej.

Tymczasem jazda bez takiego dokumentu jest zakazana. Zarówno w Polsce, jak i w innych krajach grożą za to surowe kary. Inspekcja transportu drogowego może za to zażądać łącznie 9 tys. zł (od przedsiębiorcy i kierowcy). We Francji, Niemczech czy Hiszpanii takie naruszenie skutkuje karą w wysokości 4 tys. euro (ponad 17 tys. zł). Co więcej, lukę w okresie używania karty przez kierowcę służby kontrolne widzą przez długi czas, a sankcje można nakładać wstecz (patrz ramka).

Dla zagranicznych instytucji kontrolnych, wyczulonych na sprawdzanie pojazdów na obcych rejestracjach, to woda na młyn. Unijne przepisy transportowe tylko w wyjątkowych sytuacjach przewidują możliwość prowadzenia pojazdu bez karty kierowcy, np. kiedy dokument został zgubiony, skradziony lub uszkodzony. Zdaniem Iwony Szwed z biura prawnego Arena 561 z kartami, które przedwcześnie straciły ważność, należy postąpić właśnie tak jak w przypadku uszkodzonych.

– Zgodnie z wytycznymi KE kierowca może kontynuować jazdę bez karty w tachografie przez maksymalnie 15 dni kalendarzowych lub w dłuższym okresie, jeśli konieczny jest powrót pojazdu do bazy. Warunkiem jest zgłoszenie awarii karty do PWPW oraz zastosowanie się do zasad prowadzenia pojazdu z uszkodzoną kartą opisanych w rozporządzeniu (UE) 165/2014 – tłumaczy prawniczka.

Na początku trasy kierowca powinien zrobić wydruk z tachografu obejmujący dane pojazdu i wpisać na jego rewersie swoje nazwisko, numer karty kierowcy lub prawa jazdy. Wydruk trzeba podpisać oraz oznaczać na nim okresy pracy, gotowości i odpoczynku poprzedzające rozpoczęcie jazdy. Na końcu trasy kierowca powinien wykonać drugi wydruk odnoszący się do okresów zarejestrowanych przez tachograf. Na nim zapisuje się okresy innej pracy (np. zmiana koła), przerwy i okresy gotowości, jeśli takie miały miejsce, oraz wszystkie ważne informacje, które nie zostały zarejestrowane automatycznie. Ten wydruk kierowca także powinien opatrzyć swoimi danymi identyfikacyjnymi i podpisem.

Z potwierdzeniem awarii bezpieczniej

– Z mojego doświadczenia wynika, że wszelkie awarie kart i jazda na wydrukach rodzi podejrzenia inspektorów kontrolujących, szczególnie za granicą. Dlatego warto mieć przy sobie kopię wniosku lub reklamacji złożonej do PWPW – dodaje Iwona Szwed.

W przypadku przedwczesnej utraty ważności karty należy niezwłocznie skontaktować się z PWPW w celu otrzymania potwierdzenia zgłoszenia awarii. Można to zrobić poprzez infolinię pod numerem telefonu 22 332 92 90, lub e-mailowo, pisząc na adres: tachograf@pwpw.pl. – Wówczas wydane będzie zaświadczenie umożliwiające kontynuację jazdy – dodaje Agata Kuba.

Kierowcy narzekają, że zaświadczenie otrzymują z PWPW dopiero 24 godziny po zgłoszeniu. – To w transporcie bardzo długo i nie każdego przewoźnika stać na taki przestój. Z drugiej strony wiadomo, że z potwierdzeniem zgłoszenia awarii jest bezpieczniej. W razie kontroli inspektor może zarzucić kierowcy, że karta jest np. sfałszowana i dlatego nie działa – przestrzega Tadeusz Wilk ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Wydawca kart zapewnia, że wnioski o ich wznowienie dla kierowców dotkniętych tym problem będą procedowane w specjalnym trybie. – Dokładamy wszelkich starań, aby jak najszybciej kierowcy mogli dysponować nowymi kartami. Równolegle PWPW jest w kontakcie z Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa. W kompetencji resortu jest podjęcie działań, aby zdarzenie, które obecnie dotknęło kierowców, nie powtórzyło się za dwa lata – zapewnia rzeczniczka wytwórni.