Premier zapowiedział zmniejszenie liczby urzędników, a chwilę później... zdecydował o utworzeniu nowych stanowisk. Specjaliści twierdzą, że reorganizacja może się okazać niemożliwa do przeprowadzenia.
– Administracja publiczna powinna trochę się odchudzić. Przez poprzednie 8–9 lat tylko rosła – mówił na antenie Telewizji Trwam nowy szef rządu Mateusz Morawiecki. I dodał, że zamierza bardzo dokładnie oglądać każdy grosz publiczny. Nie była to pierwsza tego typu deklaracja z jego ust. Takie plany snuł już w czasie, kiedy szefował ministerstwom finansów i rozwoju.
Eksperci nie mają najmniejszych wątpliwości: armię urzędników faktycznie przydałoby się przyciąć, bo za koalicji PO-PSL bardzo się rozrosła. Dotyczy to nie tylko szczebla rządowego, ale i samorządowego. W pierwszych latach sprawowania władzy przez poprzednią ekipę przybyło aż 40 tys. pracowników budżetówki. Problem w tym, że trzeba będzie wykazać ogromną determinację, by teraz zmniejszyć zatrudnienie. Pytanie, czy szefowi rządu jej wystarczy.