Na wczorajszą rozprawę nie stawił się nikt z warszawskiego klubu. Sąd postanowił, że w marcu przesłucha w sprawie świadków, w tym Leszka Miklasa, wiceprezesa KP Legia Warszawa, oraz osoby, które towarzyszyły kibicowi, gdy w kasie klubu odmówiono wpuszczenia go na mecz.

Albo Legia, albo Polonia

Franciszek Michera chciał wraz z bratem i ojcem zobaczyć pucharowy mecz Legii Warszawa. W kasie biletowej, gdy chciał wyrobić kartę kibica Legii, bez której nie można kupić biletu, dowiedział się, że nie jest to możliwe. Nie miał orzeczonego przez sąd zakazu stadionowego, co eliminowałoby go z możliwości oglądana widowiska. Dowiedział się jednak, że w systemie biletowym widnieje już jako posiadacz karty kibica Polonii Warszawa i to stanowi przeszkodę, by wejść na stadion Legii.

Franciszek Michera uznał, że odmowa narusza jego prawo do równego traktowania jako konsumenta w obrocie gospodarczym oraz dostępu do wszelkich towarów i usług publicznie i legalnie oferowanych.

– Niezrozumiałe dla mnie jest to, że pozwany wyklucza możliwość kibicowania zarówno drużynie Legii Warszawa, jak i drużynie Polonii Warszawa. Przecież sympatycy dwóch wielkich drużyn piłkarskich z Mediolanu spotykają się na jednym i tym samym stadionie – mówi Franciszek Michera.

Eskalacja niechęci

Oba warszawskie kluby korzystają z systemu Ekstrakarta, dostarczonego przez zarządcę rozgrywek ligowych – Ekstraklasę SA. Mimo że w tym systemie są dane jednych, jak i drugich kibiców, nic nie stoi na przeszkodzie, by fan jednej drużyny obejrzał mecz drugiej. Jednak Legia Warszawa wskazuje m.in. na to, że takie odmowy wiążą się z kwestiami bezpieczeństwa.

Franciszek Michera uważa jednak, że poprzez takie ograniczenia klub zamiast zwalczać uprzedzenia i stereotypy, powoduje eskalację wzajemnej niechęci kibiców.

Przed sądem Franciszek Michera domaga się od Legii możliwości wyrobienia karty kibica i umieszczenia przeprosin w kasach biletowych klubu, wpłaty 1 tys. zł na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża oraz poniesienia kosztów postępowania.