Rządowym planem A na naprawę sytuacji w Krajowej Radzie Sądownictwa wciąż oficjalnie pozostaje podpisanie przez prezydenta noweli o KRS, zgodnie z którą 15 sędziowskich członków tego organu wybierać będą sędziowie. Zawarte w noweli wymogi, takie jak ten dotyczący stażu, który w rezultacie wyeliminowałby z możliwości kandydowania do KRS większość tzw. neosędziów, są jednak dla prezydenta nie do zaakceptowania, o czym przed uchwaleniem ustawy przez Sejm dał znać szef KPRP Zbigniew Bogucki.

Ekspresowe tempo procedowania, choć raczej nie wybrzmiewało to w oficjalnych deklaracjach, wynikało z kalendarza wyborów do KRS, w której – jeśli kolejnych wyborów się nie przeprowadzi – dalej zasiadać będą dotychczasowi członkowie. Wszystko wskazuje też na to, że głowa państwa w pełni wykorzysta przysługujące mu 21 dni na podpisanie lub zawetowanie ustawy, co dodatkowo opóźni wdrożenie planu B – czyli wyboru 15 sędziowskich członków rady przez sędziów, którego akceptacja przez Sejm byłaby jedynie formalnością.

Do marca kandydatury, w kwietniu prawybory

Przełom w dość teoretycznych do tej pory dyskusjach przyniosło sobotnie nadzwyczajne zebranie delegatów Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Jak przekazano mediom dzień później, podjęta na nim uchwała zawiera apel do prezydenta o podpis pod ustawą, ale też kreśli scenariusz na wypadek weta. Zgodnie z dokumentem przedstawiciele największego sędziowskiego stowarzyszenia zaakceptują wybór sędziowskich członków do KRS na mocy obowiązującej ustawy, pod warunkiem że Sejm jedynie potwierdzi wybór tych kandydatów, którzy uzyskają najlepszy wynik w sędziowskich prawyborach.

W uchwale zaapelowano również do członków Iustitii o udział w prawyborach, które mają być przeprowadzone przez prezesów sądów, oraz zobowiązano zarząd do podjęcia rozmów ze „środowiskami sędziów deklarujących poparcie dla przywrócenia praworządności” w celu wyłonienia wspólnej listy kandydatów.

Do zebrania delegatów doszło zaledwie kilka dni przed upływem zapisanego w obecnej ustawie o KRS (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1186) terminu na wydanie przez marszałka Sejmu obwieszczenia o rozpoczęciu naboru kandydatów do rady. Przepisy przesądzają, że ma to nastąpić nie wcześniej niż 120 i nie później niż 90 dni przed upływem obecnej kadencji członków rady, a zasiadających obecnie w KRS sędziów Sejm wybrał 12 maja 2022 r. W nieoficjalnych rozmowach z częścią parlamentarzystów słychać było, że i nowela o KRS, i potencjalne prawybory są już w zasadzie spóźnione.

– Uważam, że spóźnienia nie ma, ale rzeczywiście po ewentualnym wecie trzeba przystąpić do uruchomienia procedury wyboru – ocenił natomiast w rozmowie z DGP senator Trzeciej Drogi, członek KRS Kazimierz Michał Ujazdowski.

Dyskutowany dotychczas wariant prawyborczy zakładał, że najpierw odbędzie się sędziowskie głosowanie, a później zwycięscy kandydaci zostaną zgłoszeni do marszałka Sejmu. Jednocześnie, ponieważ takich kandydatów może zgłosić grupa 25 sędziów lub grupa 2 tys. obywateli, scenariusz, w którym obok kandydatur wyłonionych w prawyborach spływać będą też inne, był bardzo prawdopodobny.

Z tego, co mówił w niedzielę prezes Iustitii Bartłomiej Przymusiński, wynika, że kolejność ma być odwrotna. Najpierw przez miesiąc kandydatury mają spływać do marszałka Sejmu, a dopiero później – nad tymi zgłoszonymi kandydaturami – ma dojść do sędziowskiego głosowania. Jak wskazał sędzia Przymusiński, z kalendarza wynika, iż mogłoby ono się odbyć w kwietniu.

Neoneo-KRS?

Niedzielne ogłoszenie jest jednym z pierwszych komunikatów wchodzących w proceduralną część całego przedsięwzięcia, które od początku wzbudza duże emocje. Ponieważ to właśnie ustawa z 2017 r. zaowocowała sytuacją, w której obecnie kwestionowany jest status ponad 3 tys. sędziów, trudno wyobrazić sobie działanie na jej podstawie bez ryzyka oskarżeń o podwójne standardy. Zdaniem prezesa Fundacji Court Watch Bartosza Pilitowskiego znamienne jest, że rządzący decydują się sięgnąć po tę opcję dopiero wtedy, kiedy znaleźli się pod ścianą. Jednak jego zdaniem lepiej późno niż wcale.

– Nigdy nie należałem do osób, które uważały, że mamy do czynienia z „neo-KRS”. Oczywiście są mocne argumenty za tym, że skoro kompetencje Sejmu w zakresie wyboru przedstawicieli do rady są zapisane w konstytucji, to organ ten nie powinien przyznawać sobie dodatkowych. Ale odbieranie legitymizacji bardzo ważnemu organowi konstytucyjnemu tylko na podstawie odmiennej interpretacji konstytucji to już moim zdaniem pójście za daleko – ocenia.

Inaczej na sprawę patrzy senator Ujazdowski, według którego obecne przepisy o radzie są niekonstytucyjne, natomiast niezależnie od tego trzeba „podjąć próbę naprawy”, która nie powinna być obciążona dogmatyzmem. – Jeśli można postawić dobry krok na gruncie wadliwych przepisów, to trzeba go postawić. Dobry wariant w niedoskonałych ramach jest zawsze lepszy niż zły wariant w złych ramach – mówi senator.

Rozmówcy DGP – z którymi rozmawialiśmy jeszcze przed ogłoszeniem Iustitii – wskazywali też, choć głównie anonimowo, że w ramach możliwości cały proces powinien się odbywać z dala od stowarzyszeń sędziowskich. – Uważam, że prawybory powinny się odbywać na linii minister – prezesi sądów – stwierdził krótko Ujazdowski.

M.in. przez spodziewaną dominację konkretnego stowarzyszenia żadnych szans na to, by radę obsadzić w sposób niebudzący wątpliwości, nie widzi były wiceszef MS, poseł PiS Sebastian Kaleta.

To, co nam się szykuje, to neoneo-KRS. Nagle ustawa, która była źródłem anarchii, stanie się ustawą akceptowalną, w momencie kiedy konkretna grupa sędziów, związana ze stowarzyszeniem Iustitia, planuje wskazać kandydatów do KRS. I to nie w prawyborach, bo żadnych prawyborów w sensie formalnym nie będzie, tylko w plebiscycie, de facto w prywatnych ankietach – przekonuje.

I podkreśla, że skoro prezesi sądów nie mają kompetencji do organizacji prawyborów, to „każda czynność podejmowana w tym kierunku w ramach ich władztwa i z użyciem majątku, którym zarządzają, będzie po prostu przekroczeniem uprawnień, przestępstwem”.

Plan dobry, choć niedoskonały

– Na horyzoncie mamy realne zagrożenie powstania „neo-KRS bis”, czyli tworu, który będzie kontestowany ponownie, tylko z innej strony sceny politycznej – przyznaje również Pilitowski. Jego zdaniem jednak taki scenariusz wcale nie musi się ziścić.– Możliwe jest przeprowadzenie głosowania, które będzie po prostu uczciwe – ocenił.

Zdaniem naszego rozmówcy bardzo istotne jest wiążące zapewnienie, że sędziowski wybór zostanie uszanowany. Jak wskazuje, Sejm mógłby zrobić to w drodze uchwały, w której posłowie zadeklarują, iż „niejako zrzekają się przyznanej na mocy ustawy z 2017 r. władzy na rzecz środowiska sędziowskiego”. – Rządzący muszą przekonać do tego pomysłu nie tylko samych sędziów, lecz także społeczeństwo i instytucje unijne – przypomina prezes Court Watch.

Choć takiej uchwały wcale nie musiałyby respektować opozycyjne kluby, zdaniem rozmówcy DGP samo jej podjęcie wywarłoby pewną presję. – Nie wiem, czy wyłamanie się z takiej deklaracji byłoby politycznie korzystne. I jeśli sędziowskie prawybory faktycznie odbędą się w sposób uczciwy, to wybór sędziów wcale nie musi być dla PiS niekorzystny – dodaje.

Obecne przepisy zapewniają każdemu klubowi poselskiemu co najmniej jednego kandydata na ostatecznej liście 15 nazwisk, wyłanianej przez sejmową komisję. Wystarczy więc, że PiS lub Konfederacja wytypują kandydata niezależnie od wyniku sędziowskich prawyborów, a ten do rady po prostu będzie musiał trafić.

Zdaniem większości zwolenników prawyborów to ryzyko, które warto ponieść. – Jeśli procedura będzie rzetelna i poważna, to zakładam, że każdy z obserwatorów dostrzeże różnicę między składem KRS-u, w którym 80 proc. zależy od większości politycznej, a składem KRS-u, co do którego sędziowie dokonali swobodnego wyboru, mimo że ustawa do tego zniechęcała – ocenia senator Ujazdowski.

Otwarte pozostaje pytanie, jak minister sprawiedliwości podejdzie do podpisów pod kandydaturami składanymi przez sędziów powołanych po 2018 r. Zgodnie z ustawą w terminie trzech dni od dnia otrzymania zgłoszenia marszałek Sejmu zwraca się na piśmie do ministra sprawiedliwości o potwierdzenie posiadania przez osoby popierające zgłoszenie statusu sędziego. Tym samym mogłoby dojść do sytuacji, w której zakwestionowanie sędziowskiego statusu osób składających podpisy doprowadziłoby do wykluczenia z prawyborów części kandydatów. ©℗

Obowiązująca procedura wskazywania sędziowskich kandydatów na członków KRS
ikona lupy />
Obowiązująca procedura wskazywania sędziowskich kandydatów na członków KRS / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe