Na piątkowym posiedzeniu Sejmu posłowie wrócą do problemu uzupełnienia wakujących stanowisk w TK, których obecnie jest sześć. Choć przedstawiciele obozu rządzącego od pewnego czasu przyznają, że należałoby wybrać nowych sędziów TK, to jednak, póki co w przestrzeni publicznej nie padają żadne nazwiska potencjalnych kandydatów. Z nieoficjalnych rozmów DGP z osobami, które mogłyby dostać taką propozycję ze strony koalicji rządzącej, wynika, że nie chcą oni firmować swoim nazwiskiem tego – w ich oczach – skompromitowanego organu i że nie widzą szans na odbudowę jego autorytetu, dopóki na czele TK stoi kojarzony z obozem PiS były prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. Tymczasem jego kadencja w trybunale mija dopiero w 2031 r. Swoich kandydatów do sądu konstytucyjnego od dłuższego czasu zgłaszają za to posłowie opozycji. I to właśnie nad tymi kandydaturami odbędzie się w piątek głosowanie na posiedzeniu plenarnym Sejmu.

Marek Ast w TK? Pomysł budzi kontrowersje

Posłowie PiS zgłosili dwa nazwiska: Artura Kotowskiego oraz Marka Asta. Zwłaszcza ta druga kandydatura budzi wątpliwości, gdyż Ast jest posłem i czynnym politykiem PiS.

- Ja jestem pełen podziwu dla przedstawicieli klubu Prawa i Sprawiedliwości w tym, aby do TK zgłaszać czynnych polityków. Pełne uznanie za konsekwencję w rujnowaniu autorytetu tej izby – tak komentował kandydaturę posła Asta na jednym z posiedzeń Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Patryk Jaskulski z KO.

Ta wypowiedź sprowokowała reakcję posłów PiS. W odpowiedzi Paweł Jabłoński zarzucił koalicji rządowej, że dąży do wygaszenia TK poprzez niewybieranie do jego składu sędziów zgodnie z ustawą i konstytucją.

- To jest właśnie rujnowanie praworządności. My nie mamy nic przeciwko temu, żebyście przedstawili swoich kandydatów. Może będą lepsi. Ale wy celowo tego nie robicie – mówił Jabłoński. Jak dodawał, tu nie ma mowy już o żadnych dublerach, żadnych neo, archeo, paleo sędziach.

- Ale wy po prostu chcecie wygasić TK. Dlaczego? Dlatego, że go nie kontrolujecie. I taka jest prawda o niszczeniu praworządności – podkreślał poseł PiS.

Ostatnie, grudniowe posiedzenie komisji, na którym głosowano nad zgłoszonymi kandydatami, przebiegało już spokojniej. Najpierw zostały przedstawione sylwetki obu prawników.

Jak mówił Krzysztof Szczucki, Artur Kotowski jest profesorem zwyczajnym nauk prawnych, specjalistą w dziedzinie prawa publicznego i teorii prawa, kierownikiem Katedry Teorii i Filozofii Prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz autorem blisko stu opracowań naukowych, w tym pięciu monografii jednoautorskich. Jak dodawał, kandydat związany jest także z praktyką prawniczą.

- Jest członkiem Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego. Był członkiem Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych, a do niedawna także sędzią Sądu Giełdowego przy Giełdzie Papierów Wartościowych. Posiada kilkunastoletnie doświadczenie w praktyce prawniczej, w tym głęboką wiedzę o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości – wyliczał poseł Szczucki.

Sylwetkę Marka Asta przedstawiał Kazimierz Smoliński (PiS). Jak mówił, po ukończeniu studiów prawniczych kandydat odbył aplikację radcowską. Już jako radca prawny obsługiwał podmioty gospodarcze i jednostki samorządowe. Z kolei jako poseł pracował m.in. w Komisji Nadzwyczajnej oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w tym jako jej przewodniczący.

- Biorąc pod uwagę wykształcenie oraz praktykę radcowską, jak również bogate doświadczenie zawodowe oraz parlamentarne, uzasadnione jest przedstawienie pana posła Marka Asta jako kandydata na sędziego TK – skwitował poseł Smoliński.

Pytania o Krajową Radę Sądownictwa i orzeczenia TK

Obaj kandydaci byli obecni podczas grudniowego posiedzenia komisji, z czego skorzystał poseł Tomasz Zimoch i zadał im dwa pytania. Chciał od nich usłyszeć, jaki jest ich pogląd na wyrok TK, w którym zakwestionowana została konstytucyjność przepisów mówiących o jawności oświadczeń majątkowych sędziów oraz jakie ich zdaniem wnioski do TK może kierować Krajowa Rada Sądownictwa.

- Czego konkretnie mogą one dotyczyć? Czy według panów wnioski, które KRS składała w TK, dotyczące orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, są zgodne z polską konstytucją? – pytał poseł niezrzeszony.

Odpowiadając na pierwsze z pytań, prof. Kotowski przypomniał, że jako członek Biura Studiów i Analiz SN reprezentował I prezesa SN w postępowaniu przed TK w tej sprawie. Dlatego też stwierdził, że ma niewiele na ten temat do powiedzenia.

- Reprezentując powagę organu i wnioskodawcę w tym postępowaniu, byłem związany stanowiskiem mojego mandanta – uciął Kotowski.

Z kolei poseł Ast na wstępie oświadczył, że jest „absolutnie” za jawnością życia publicznego i to zarówno, jeśli chodzi o posłów, jak i sędziów. A następnie stwierdził, że obojętnie, czy się z danym rozstrzygnięciem zgadzamy, czy też nie, to ono obowiązuje.

Jeśli zaś chodzi o drugie pytanie, to Artur Kotowski powołał się na orzecznictwo niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, które konsekwentnie dopuszcza możliwość kontroli orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Z kolei Marek Ast jasno stwierdził, że jego zdaniem KRS może kierować wnioski do TK w zakresie, który jest objęty jej właściwością, czyli w sprawach związanych z niezależnością sądów i niezawisłością sędziów.

- Uważam jednak, że może też to robić w trochę szerszym zakresie, związanym generalnie z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości. Jeśli zaś chodzi o wnioski dotyczące orzeczeń TSUE, które są wydawane jakby ponad kompetencjami tego trybunału, bo odnoszą się do spraw, które traktatowo nie zostały przekazane do właściwości Unii Europejskiej, to jest w moim przekonaniu jak najbardziej uzasadniona kompetencja KRS – skwitował poseł PiS.

Odpowiedzi te nie usatysfakcjonowały posła Zimocha, jednak mimo to przewodniczący komisji Paweł Śliz (Polska2050) zarządził głosowanie, którego wynikiem było negatywne zaopiniowanie przez komisję obu kandydatów.